21-09-2018, 18:23
Wszystko pomieszałaś :lol:
Na początku napisałam, że depresja to choroba komputerowa, to było ironicznie, czyli owa choroba to wymysł.
Nie dowiesz się od żadnego lekarza o tym, o czym tu we wszystkich postach napisałam, czyli o tym na przykład, że
na depresję nie ma i nigdy nie będzie leków ani też na żadne inne choroby czy stany związane z psychiką.
Znam takich Kowalskich, co po minucie od chwili łyknięcia tabletki, twierdzą, że głowa przestała boleć. To są identyczne
przypadki, wiara ludzi, że te leki im pomagają a nie same leki pomagają.
I nie piszę o jakieś tam nadprzyrodzonej wierze ale o wierze w sensie, że JA NIE WIERZĘ w to, że leki pomagają, bo WIEM
że to bujda wymyślona przez firmy farmaceutyczne za którymi stoją też lekarze.
Nie czytasz lub nie chcesz czytać albo udajesz, nie wiem. Wyraźnie napisałam co mam na myśli, czyli to co w poprzednim zdaniu.
antydepresanty NIE LECZĄ! I nigdy leczyć nie będą, one wyłącznie otumaniają. I dlatego nie mnożna nazwać ich lekami.
Benzodiazepin jest w Polsce nagminnie nadużywany przez lekarzy, a nie wszystkim wiadomo że on uzależnia.
Pacjent, który bierze benzodiazepin, nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie będzie od niego ucieczki. Czy też dostają receptę
na Xanax, który kompletnie hamuje emocje, pozytywne i negatywne, czyli chodzi taki człowiek jak... zombi?
Można zrobić przerwę na kilka lat ale problem wróci jak bumerang, bo wszelkie antydepresanty nie pomagają, neutralizują
symptomy a to właśnie trzeba odnaleźć te symptomy i nimi się zająć a nie je uśmierzać. Jest takie powiedzenie, że antydepresanty
są jak jak Paracetamol na raka i tyle w temacie.
problemy, które zawsze wrócą.
Na początku napisałam, że depresja to choroba komputerowa, to było ironicznie, czyli owa choroba to wymysł.
Nie dowiesz się od żadnego lekarza o tym, o czym tu we wszystkich postach napisałam, czyli o tym na przykład, że
na depresję nie ma i nigdy nie będzie leków ani też na żadne inne choroby czy stany związane z psychiką.
Znam takich Kowalskich, co po minucie od chwili łyknięcia tabletki, twierdzą, że głowa przestała boleć. To są identyczne
przypadki, wiara ludzi, że te leki im pomagają a nie same leki pomagają.
I nie piszę o jakieś tam nadprzyrodzonej wierze ale o wierze w sensie, że JA NIE WIERZĘ w to, że leki pomagają, bo WIEM
że to bujda wymyślona przez firmy farmaceutyczne za którymi stoją też lekarze.
Nie czytasz lub nie chcesz czytać albo udajesz, nie wiem. Wyraźnie napisałam co mam na myśli, czyli to co w poprzednim zdaniu.
antydepresanty NIE LECZĄ! I nigdy leczyć nie będą, one wyłącznie otumaniają. I dlatego nie mnożna nazwać ich lekami.
Benzodiazepin jest w Polsce nagminnie nadużywany przez lekarzy, a nie wszystkim wiadomo że on uzależnia.
Pacjent, który bierze benzodiazepin, nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie będzie od niego ucieczki. Czy też dostają receptę
na Xanax, który kompletnie hamuje emocje, pozytywne i negatywne, czyli chodzi taki człowiek jak... zombi?
Można zrobić przerwę na kilka lat ale problem wróci jak bumerang, bo wszelkie antydepresanty nie pomagają, neutralizują
symptomy a to właśnie trzeba odnaleźć te symptomy i nimi się zająć a nie je uśmierzać. Jest takie powiedzenie, że antydepresanty
są jak jak Paracetamol na raka i tyle w temacie.
problemy, które zawsze wrócą.


