Witajcie, nie wiem czy w odpowiednim dziale ale najwyżej Prezesowa mnie udusi i przerzuci tam gdzie trzeba (Kocham Cię Hogan :* :3) haha
Chciałabym Wam pokazać swoją małą pasję, którą mam od kilku lat dzięki mamie.
Mam nadzieję, że nikt z Was nie boi się robactwa, gąsienic itp bo właśnie w tym kierunku podąża moja sfazowana głowa
Niecierpliwie czekałam na ciepło i słońce. Niestety w tym roku pogoda (U MNIE) nie zachwyciła co przedłożyło się na moją pasję. Myślałam już, że nic z tego w tym roku nie będzie i było mi z tego powodu smutno bo jest to najlepsza przemiana jaką mogę zaobserwować we własnym domu
Najczęściej zaczynam "polować" już w okresie maj-czerwiec ale jako, że ta nieszczęsna pogoda nie rozpieszczała nie udało mi się nic znaleźć aleeee... Ostatni weekend był już dla mnie owocny. Co prawda nie jest to szczyt marzeń jeśli chodzi o liczebność ale zawsze to coś. Są lata kiedy jestem w stanie uzbierać 30-40 sztuk tego piękna
Niektórzy oczywiście stukają się w głowę no bo jakie piękno? Ano zaraz Wam pokażę, nie tylko to "paskudztwo" ale też to, co z tego wychodzi
Skoro tajemniczo się zaczyna, czas uchylić rąbka tajemnicy, znajduję je w ogródku najczęściej na krzakach kopru bądź na marchwi a dokładniej rzecz ujmując- na jej liściach. Są różne, duże i malutkie niemalże niewidoczne na tle zieleniny ale ja już nauczyłam się je szukać. A zatem przedstawiam Wam moje "podopieczne" z roku 2018
![[Obrazek: WhatsApp-_qeshnxn.jpg]](http://s2.ifotos.pl/mini/WhatsApp-_qeshnxn.jpg)
Gąsienice :3
Moje małe paskudy, które zbieram wkładam do dużego pojemnika i przykrywam gazą (żeby miały dopływ powietrza)
Jak widać na zdjęciu mają stały dostęp do jedzonka- czyli tego na czym je znajduję. Te są z marchwi ponieważ w tym roku mój koper zupełnie nie istnieje i naprawdę straciłam nadzieję na to, że cokolwiek znajdę. Fajnie, że jednak się udało i mogę Wam pokazać.
Moi drodzy ogłaszam wszem i wobec, że nie dzieje im się krzywda a coraz więcej się uczę. Te dwie największe gąsienice to samce ponieważ są baaaardzo duże i ciągle rosną wcinając radośnie nowe dostawy zieleninki. Te mniejsze to samice, ale one również jeszcze urosną. Znalazłam je już w formie zielonych gąsienic. Ta na samym dole zdjęcia, taka maluchna została przyniesiona jako maluszek ok 1cm i była cała czarna, jak widać jedzonko i warunki jej służą i rośnie radośnie.
Będą zjadać dużo dużo dużo, aż dojdzie do momentu kiedy znajdą sobie swoje dogodne miejscówki i zaczną tkać pajęczynę jako pierwsze przyczepiając nią końcówkę swojego ciała, później ładnie się skurczą i na końcu utkają sobie kokon, w którym najczęściej zimują. W porze wiosennej bądź późno wiosennej z kokonów wydostają się prawdziwe ślicznotki- PAŹ KRÓLOWEJ. O różnej wielkości z zaznaczeniem, że samce zawsze będą dużo większe od samic. Im bliżej ich pory lęgowej zdejmuję gazę z pojemnika więc jeśli kolejne motyle zaczną wychodzić nie są zamknięte szczelnie i nic im nie grozi. Po wyjściu z kokona potrzebują kilka godzin na wyschnięcie, nauki machania skrzydełkami i są bezpiecznie wypuszczane na zewnątrz.
Najwspanialsze "narodziny" przyrody, cieszę się, że mam wpływ na to, że nic im się nie dzieje (zniszczenie kokonów czy gąsienic przez człowieka uważane za coś zagrażającemu plonom, ptaki które zjadają wszystko co się rusza i jest małe).
Jest też kwestia tego, kiedy zostają zebrane- jeśli na początku wiosny- jest możliwość, że jeszcze tego samego roku wychodzą z kokonów. Jeśli są zebrane później i późno tkają kokon najczęściej ich wylęg jest zaplanowany dopiero na przyszły rok.
A za chwilkę zaprezentuję Wam, jak wyglądają te cuda po wylęgu z kokona- jak dla mnie najpiękniejszy moment całego procesu.
[post jeden pod drugim jednego Użytkownika, łączą się jeśli nie upłynie 10 minut]
![[Obrazek: WhatsApp-_qeshneq.jpg]](http://s5.ifotos.pl/mini/WhatsApp-_qeshneq.jpg)
A to mój "maluszek" zebrany w tamtym roku, a wyszedł w tym około czerwca
Chciałabym Wam pokazać swoją małą pasję, którą mam od kilku lat dzięki mamie.
Mam nadzieję, że nikt z Was nie boi się robactwa, gąsienic itp bo właśnie w tym kierunku podąża moja sfazowana głowa

Niecierpliwie czekałam na ciepło i słońce. Niestety w tym roku pogoda (U MNIE) nie zachwyciła co przedłożyło się na moją pasję. Myślałam już, że nic z tego w tym roku nie będzie i było mi z tego powodu smutno bo jest to najlepsza przemiana jaką mogę zaobserwować we własnym domu

Najczęściej zaczynam "polować" już w okresie maj-czerwiec ale jako, że ta nieszczęsna pogoda nie rozpieszczała nie udało mi się nic znaleźć aleeee... Ostatni weekend był już dla mnie owocny. Co prawda nie jest to szczyt marzeń jeśli chodzi o liczebność ale zawsze to coś. Są lata kiedy jestem w stanie uzbierać 30-40 sztuk tego piękna

Niektórzy oczywiście stukają się w głowę no bo jakie piękno? Ano zaraz Wam pokażę, nie tylko to "paskudztwo" ale też to, co z tego wychodzi

Skoro tajemniczo się zaczyna, czas uchylić rąbka tajemnicy, znajduję je w ogródku najczęściej na krzakach kopru bądź na marchwi a dokładniej rzecz ujmując- na jej liściach. Są różne, duże i malutkie niemalże niewidoczne na tle zieleniny ale ja już nauczyłam się je szukać. A zatem przedstawiam Wam moje "podopieczne" z roku 2018
![[Obrazek: WhatsApp-_qeshnxn.jpg]](http://s2.ifotos.pl/mini/WhatsApp-_qeshnxn.jpg)
Gąsienice :3
Moje małe paskudy, które zbieram wkładam do dużego pojemnika i przykrywam gazą (żeby miały dopływ powietrza)
Jak widać na zdjęciu mają stały dostęp do jedzonka- czyli tego na czym je znajduję. Te są z marchwi ponieważ w tym roku mój koper zupełnie nie istnieje i naprawdę straciłam nadzieję na to, że cokolwiek znajdę. Fajnie, że jednak się udało i mogę Wam pokazać.
Moi drodzy ogłaszam wszem i wobec, że nie dzieje im się krzywda a coraz więcej się uczę. Te dwie największe gąsienice to samce ponieważ są baaaardzo duże i ciągle rosną wcinając radośnie nowe dostawy zieleninki. Te mniejsze to samice, ale one również jeszcze urosną. Znalazłam je już w formie zielonych gąsienic. Ta na samym dole zdjęcia, taka maluchna została przyniesiona jako maluszek ok 1cm i była cała czarna, jak widać jedzonko i warunki jej służą i rośnie radośnie.
Będą zjadać dużo dużo dużo, aż dojdzie do momentu kiedy znajdą sobie swoje dogodne miejscówki i zaczną tkać pajęczynę jako pierwsze przyczepiając nią końcówkę swojego ciała, później ładnie się skurczą i na końcu utkają sobie kokon, w którym najczęściej zimują. W porze wiosennej bądź późno wiosennej z kokonów wydostają się prawdziwe ślicznotki- PAŹ KRÓLOWEJ. O różnej wielkości z zaznaczeniem, że samce zawsze będą dużo większe od samic. Im bliżej ich pory lęgowej zdejmuję gazę z pojemnika więc jeśli kolejne motyle zaczną wychodzić nie są zamknięte szczelnie i nic im nie grozi. Po wyjściu z kokona potrzebują kilka godzin na wyschnięcie, nauki machania skrzydełkami i są bezpiecznie wypuszczane na zewnątrz.
Najwspanialsze "narodziny" przyrody, cieszę się, że mam wpływ na to, że nic im się nie dzieje (zniszczenie kokonów czy gąsienic przez człowieka uważane za coś zagrażającemu plonom, ptaki które zjadają wszystko co się rusza i jest małe).
Jest też kwestia tego, kiedy zostają zebrane- jeśli na początku wiosny- jest możliwość, że jeszcze tego samego roku wychodzą z kokonów. Jeśli są zebrane później i późno tkają kokon najczęściej ich wylęg jest zaplanowany dopiero na przyszły rok.
A za chwilkę zaprezentuję Wam, jak wyglądają te cuda po wylęgu z kokona- jak dla mnie najpiękniejszy moment całego procesu.
[post jeden pod drugim jednego Użytkownika, łączą się jeśli nie upłynie 10 minut]
![[Obrazek: WhatsApp-_qeshneq.jpg]](http://s5.ifotos.pl/mini/WhatsApp-_qeshneq.jpg)
A to mój "maluszek" zebrany w tamtym roku, a wyszedł w tym około czerwca
"Wspomnienie jest jedynym rajem, z którego nikt nas nie może wypędzić... " <th_to_clue>


