22-08-2018, 9:08
I później krążą opowieści o duchach w wiejskich legendach.. :ubawa:
A wracając do tematu, to masz fajną działeczkę, hogan. Też mam ogród, ale taki przydomowy, jednak nie zajmuję się nim, bo jakoś nie mam do tego pociągu aczkolwiek z wszelkich zasobów korzystam chętnie.
Mąż i córka grzebią, przycinają, sadzą, podlewają, a ja tylko robię przetwory wszelkiego rodzaju. W tym roku szczególnie dużo, bo urodzaj był niesamowity, no ale będzie sporo wszystkiego na zimę i pewnie do lata zostanie.
Pomidory z ogrodu czy ogórki, to warzywa nieporównywalne do tych sklepowych. Pomidorów nie zaprawiałam, bo nie umiem, a zresztą opychamy się nimi na bieżąco, natomiast ogórki idą do słoików (robię na różne sposoby) i do beczki na kiszonki, choć oczywiście świeże także konsumujemy codziennie.
Ogród to fajna sprawa jak ktoś lubi się tym zajmować. Ja dziewczyna z miasta i kiedyś zamiast koperku sobie do zupy narwać, to narwałam nać marchwi i dopiero w domu się zorientowałam, bo... to zielsko nie pachniało odpowiednio... Oj, śmiał się chłopek ze mnie, a ja też...
Lubię tam posiedzieć z kawą o poranku, i zamiast teraz to czynić, to klikam na forumku.
Hogan, życzę Ci dalszej radości z uprawy roślinek, no i fajnie bo piesek też się wyhasa, co tylko ku zdrowiu mu wyjdzie. I Tobie też.
Wklejaj proszę fotki, bo lubię oglądać wszelakie cykane prywatnie i cieszmy się wspólnie urokami przemijającego lata zamkniętego już w słoikach.
A wracając do tematu, to masz fajną działeczkę, hogan. Też mam ogród, ale taki przydomowy, jednak nie zajmuję się nim, bo jakoś nie mam do tego pociągu aczkolwiek z wszelkich zasobów korzystam chętnie.
Mąż i córka grzebią, przycinają, sadzą, podlewają, a ja tylko robię przetwory wszelkiego rodzaju. W tym roku szczególnie dużo, bo urodzaj był niesamowity, no ale będzie sporo wszystkiego na zimę i pewnie do lata zostanie.
Pomidory z ogrodu czy ogórki, to warzywa nieporównywalne do tych sklepowych. Pomidorów nie zaprawiałam, bo nie umiem, a zresztą opychamy się nimi na bieżąco, natomiast ogórki idą do słoików (robię na różne sposoby) i do beczki na kiszonki, choć oczywiście świeże także konsumujemy codziennie.
Ogród to fajna sprawa jak ktoś lubi się tym zajmować. Ja dziewczyna z miasta i kiedyś zamiast koperku sobie do zupy narwać, to narwałam nać marchwi i dopiero w domu się zorientowałam, bo... to zielsko nie pachniało odpowiednio... Oj, śmiał się chłopek ze mnie, a ja też...
Lubię tam posiedzieć z kawą o poranku, i zamiast teraz to czynić, to klikam na forumku.
Hogan, życzę Ci dalszej radości z uprawy roślinek, no i fajnie bo piesek też się wyhasa, co tylko ku zdrowiu mu wyjdzie. I Tobie też.
Wklejaj proszę fotki, bo lubię oglądać wszelakie cykane prywatnie i cieszmy się wspólnie urokami przemijającego lata zamkniętego już w słoikach.


