26-06-2018, 17:48
Rozumiem Ewuniu ale wolałam się zapytać, żebym źle nie zrozumiała bo wypowiedź, w pewnym sensie
była dwuznaczna.
Jóżiu, zawsze my płacimy ale wcześniej tego nie odczuwaliśmy gdy płynęło z budżetu państwa.
I to oczywiste, że mało który z nich uważa to za chorobę, jak też uznaje konieczność i chęć leczenia.
Są jednak setki wyleczonych na tej samej zasadzie jak inne uzależnienia, że wszystko teraz zależy od chęci
i kontynuowania zaleceń terapeutycznych. To tak samo jak na przykład alkoholik. Może nie pić nawet
powiedzmy 10 lat a może wrócić do nałogu. Tak samo z tym.
była dwuznaczna.
Jóżiu, zawsze my płacimy ale wcześniej tego nie odczuwaliśmy gdy płynęło z budżetu państwa.
I to oczywiste, że mało który z nich uważa to za chorobę, jak też uznaje konieczność i chęć leczenia.
Są jednak setki wyleczonych na tej samej zasadzie jak inne uzależnienia, że wszystko teraz zależy od chęci
i kontynuowania zaleceń terapeutycznych. To tak samo jak na przykład alkoholik. Może nie pić nawet
powiedzmy 10 lat a może wrócić do nałogu. Tak samo z tym.


