29-09-2014, 16:52
Miałem sen że byłem we Włoszech
Chyba to były Włochy bo miasto tam wyglądało jak Wrocław. Ale w śnie to były Włochy więc niech tak będzie. Szedłem tam z kolegą, kupiłem sobie bułkę i idziemy ulicą i oglądamy panienki
Jak szedłem to jakaś dziewczyna blondynka ugryzla mi bułkę
Spodobała mi się jej nonszalancja, więc razem weszliśmy do cukierni która się okazała całkiem spora i trzy piętrowa. Ja i ta gryząca wzięliśmy sobie kawę, no i kolega ze swoją dziewczyną też
Kelner jednak wylał na niego kawę
Potem pojechaliśmy do jakiejś mniejszej mieściny, która już przynajmniej wyglądała na Włochy. Gdy przyjechaliśmy tam to przy drodze była dziura i z niej wylewała się lawa. Było tam blokowisko, a w środku dziedziniec gdzie była msza święta i prowadził ją jakiś Włoch. Był też Antonio Banderas.
Zapytałem Banderasa czy czasem nie jest Hiszpanem, a on odpowiedział że to tylko plotki a naprawdę jest Czeczenem. Okazało się zresztą że msza na dziedzińcu to pogrzeb, rzymskiego legionisty. Ksiądz opowiadał jakim był wspaniałym legionistą i kibicem piłkarskim, przy tym gestykulował jak szalony, Banderas i mój kolega go więc przedrzeźniali
Poszliśmy tam gdzie nocować, w moim pokoju zresztą mieszkała też jakaś inna rodzina i ciągle grała na konsoli. Sen zrobił się więc bezsensu i się obudziłem.
Chyba to były Włochy bo miasto tam wyglądało jak Wrocław. Ale w śnie to były Włochy więc niech tak będzie. Szedłem tam z kolegą, kupiłem sobie bułkę i idziemy ulicą i oglądamy panienki
Jak szedłem to jakaś dziewczyna blondynka ugryzla mi bułkę
Spodobała mi się jej nonszalancja, więc razem weszliśmy do cukierni która się okazała całkiem spora i trzy piętrowa. Ja i ta gryząca wzięliśmy sobie kawę, no i kolega ze swoją dziewczyną też
Kelner jednak wylał na niego kawę
Potem pojechaliśmy do jakiejś mniejszej mieściny, która już przynajmniej wyglądała na Włochy. Gdy przyjechaliśmy tam to przy drodze była dziura i z niej wylewała się lawa. Było tam blokowisko, a w środku dziedziniec gdzie była msza święta i prowadził ją jakiś Włoch. Był też Antonio Banderas.
Zapytałem Banderasa czy czasem nie jest Hiszpanem, a on odpowiedział że to tylko plotki a naprawdę jest Czeczenem. Okazało się zresztą że msza na dziedzińcu to pogrzeb, rzymskiego legionisty. Ksiądz opowiadał jakim był wspaniałym legionistą i kibicem piłkarskim, przy tym gestykulował jak szalony, Banderas i mój kolega go więc przedrzeźniali
Poszliśmy tam gdzie nocować, w moim pokoju zresztą mieszkała też jakaś inna rodzina i ciągle grała na konsoli. Sen zrobił się więc bezsensu i się obudziłem.


