14-11-2017, 22:34
(14-11-2017, 19:42 )Karolina_3105 napisał(a): Szczerze mówiąc bzdury piszecie na temat rotacji pracowników. W obecnych czasach wiele osób dostaje umowę na czas próbny (zazwyczaj 3 miesiące). Po tym czasie pracodawca może po prostu nie przedłużyć umowy tylko zatrudni nową osobę. Tak było u mnie. Czasem przenoszą na inny dział. Pracuję w markecie na ladzie obsługowej. I tez pakujemy np. wędliny czy ser w torby i musimy je zaklejać. To nie jest nasz wymysł a kiedy klient prosi o dodatkową torbę czy woreczek na mięso zawsze daję 2-3 sztuki. Nie mam z tym jakiegoś problemu, zawsze mam je pod ręką. Myślę że sklep na tym nie zbiednieje. Ja bym bardzo chciała żeby klienci mieli tylko takie problemy. Grubość plasterków to temat rzeka. I tu Hogan ukłony dla Ciebie. Uwielbiam kroić plasterki. Zawsze są mega cieniutkie, chyba że kroję salcefix albo coś z galaretką dookoła, to wtedy troszkę grubiej trzeba. Jednym słowem zapraszam do mnie zobaczysz jak wygląda profeska. I w nosie mam, że jest kolejka a klient chce 3 rodzaje wędliny po 5 plasterków , którą akurat mam nie wykrojoną. Każdego traktuję jednakowo. Następnemu trzeba będzie z chłodni przynieść i co? Muszę iść. To jest praca, za którą dostaję wynagrodzenie. Daję z siebie 100%, i jak każdy mam gorsze dni, ale nigdy nie odczuwa tego klient. Jak mamy pierwszy dzień gazetki, uwierzcie mi, że pocimy się jak dziki, żeby kolejka szła płynnie, a komentarze klientów wcale nas nie nastrajają pozytywnie. Jak mamy grafik to się go trzymamy, jak ktoś ma L-4 to wiadomo, że mnie będzie ciężko, i wiem, co od klientów usłyszę. Ale no co klonować się mam? Staram się być uprzejma i robię wszystko 5 razy szybciej jeśli się da i to wszystko co mogę zrobić. To jest ciężka praca i nie tylko obsługa jest w naszym zakresie, chociaż to jest na pierwszym miejscu.
Powiem szczerze że podziwiam.
Pewnie bym wymiękł szybko, albo by mnie szefostwo wykopało z pracy.Zapewne cię irytują upierdliwi klienci? Nie zaliczam się do takich, biorę co dają i spadam.
Choć ostatnio sporadycznie bywam w sklepach, nawet technicznych.



. I w nosie mam, że jest kolejka a klient chce 3 rodzaje wędliny po 5 plasterków , którą akurat mam nie wykrojoną. Każdego traktuję jednakowo. Następnemu trzeba będzie z chłodni przynieść i co? Muszę iść. To jest praca, za którą dostaję wynagrodzenie. Daję z siebie 100%, i jak każdy mam gorsze dni, ale nigdy nie odczuwa tego klient. Jak mamy pierwszy dzień gazetki, uwierzcie mi, że pocimy się jak dziki, żeby kolejka szła płynnie, a komentarze klientów wcale nas nie nastrajają pozytywnie. Jak mamy grafik to się go trzymamy, jak ktoś ma L-4 to wiadomo, że mnie będzie ciężko, i wiem, co od klientów usłyszę. Ale no co klonować się mam? Staram się być uprzejma i robię wszystko 5 razy szybciej jeśli się da i to wszystko co mogę zrobić. To jest ciężka praca i nie tylko obsługa jest w naszym zakresie, chociaż to jest na pierwszym miejscu.








Doprowadzaja mnie do bialej goraczki klienci ktorzy właza do sklepu na 3 min przed zamknieciem a chca "tylko" po 5 plasterkow z kazdej wedliny i sera ! Sprzedawac tez czlowiek jak kazdy spieszy sie do domu ,sprzedawac nie siedzi za biurkiem i za minute wrzuci papiery do szuflady i juz jest gotowy do wyjscia ,sprzedawaca jeszcze musi posprzatac dokladnie swoje stanowisko pracy zwłaszcza w spozywce a to nie trwa 5 min a sa tacy złosliwi ze ci jeszcze krajalnice na koniec zabrudza galaretami salcesonami i smierdzacymi serami.Przerazaja mnie klienci ktorzy miela mieso w sklepach
nigdy bym tego nie zrobila w sklepie
To Ty jeszcze żyjesz? :lol: