Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Nie jestem w stanie podać dokładnego okresu. To raczej zlepek chwil, momentów z dzieciństwa, dorostania i dorosłości. Myślę, że dyszka się uzbiera.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Nie no, z tych chwil uzbiera się dyszka, chociaż w sumie w wieku 10 lat było całkiem fajnie (pomijam szkołę). Tylko, że mało muzyki wtedy słuchałam.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Stały, to kilka lat, kiedy podbierałam tacie narzędzia, rzucałam różne rzeczy ze schodów (rodzice nie mogli zrozumieć mojej ciekawości), ubierałam za duże buty do piaskownicy (skończyło się na zakażeniu i zastrzykach), nie wspomnę o nieskończnej ilości guzów na głowie, siniakach i strupach.
Wychodzi, że pierwsza dyszka mojego życia.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Niezbyt to pamiętam. Miałam jakieś trzy lata. Fajnie było, bo tata nosił mnie na barana.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"