Ocena wątku:
  • 25 głosów - średnia: 3.12
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Honorowe krwiodawstwo
#11

Bardzo potrzebne bo oddana krew ratuje innym życie.
Oddawałem do czasu zarażenia boreliozą. Teraz już nie mogę oddawać krwi.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#12

(22-12-2016, 6:54 )Wąsatka napisał(a):  50 kg to minimum. Ja niestety oscyluję w tych granicach.

Dziwne bo moja waga byłą kiedyś 48 i bez problemu mogłam systematycznie krew oddawać. wsydzamsie

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#13

Nie dziwne. Tylko przed oddaniem krwi bada lekarz. I jak widzi że może być problem to się nie zgadza na oddanie krwi. Przy nieco niższej wadze może zalecić oddanie mniejszej dawki np. 200 ml co jest nawet często spotykane.
Oddanie 200 ml też dobrze wpływa na organizm...
Muszę kończyć i śmigam do papierów.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#14

Tak jak Karbon napisał. Mam 166cm wzrostu i wiem, że mogłabym mieć problem z zachowaniem przytomności. Kiedy oddawałam pierwszy raz mało co nie odleciałam. Lekarka która mnie badała wyraziła zgodę z małym ale. Potem ten ubytek trochę odczułam.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#15

Już jestem... Jeszcze jutro trochę pracy i święta.
Tak jak Wąsatka pisze! To właśnie lekarz decyduje ile i czy można pobrać krew po pobraniu próby.
Czasami złe wyniki krwi dyskwalifikują dawcę mimo że sam uważa że dobrze się czuje. Przed pobraniem krwi są pobierane próbki do badań. Jeżeli coś jest nie tak to lekarz nie pozwoli na pobór krwi żeby narazić na zdrowie dawcę. Tak samo jak i jeśli coś jest nie tak z krwią to lekarz nie zezwoli żeby narazić krwią biorcę. Przynajmniej tak powinno być.
Pamiętam sytuację sprzed kilku lat. Żony wujek potrzebował krwi bo miał mieć operację. Nie ważne jaka grupa ale żeby był operowany to potrzeba było ileś tam oddać krwi. Dadzą w zamian grupę jaką potrzeba ale potrzebny jest dawca. Żona jakoś z nimi blisko była i się zgodziła że odda. Im bliżej był oddania tym większy cykor Ją ogarniał. Powiedziała mi o tym. Ja że zaprawiony w oddawaniu krwi od razu zaproponowałem że oddam bo już ponad pół roku minęło od ostatniego oddania (bo w sumie to ja nieregularnie oddawałem). I tak było. Pojechałem na oddanie. Przede mną kolejka. Gdzieś około dziesiąty oddałem krew do próby i potem zdziwienie bo tyle ludzi przede mną a ja po badaniach krwi z pierwszego rzutu (po 2 osoby szły) od razu na pobranie. Zdziwko! Pytam pielęgniarki o co chodzi a ona mi mówi że tylko kilka osób przychodzi oddać tak normalnie, czy dla potrzebujących (za zaświadczeniem tak jak ja potrzebowałem) a reszta to menele co sprzedają krew za kasę. I mimo alkoholu we krwi to biorą jeżeli jest znikoma ilość i płacą za krew bo jej potrzebują dla ratowania innych. Lądują wtedy na koniec kolejki. U mnie zdziwienie bo byłem pod koniec kolejki a wzywają mnie na prawie samym początku. Wtedy to mnie tak umocniło w oddawaniu krwi że bym oddał wszystką ale wiadomo że to lekarz wyznacza ilość. Z reguły to okolice 500 ml. Fakt że raz byłem osłabiony i w wynikach tego nie było widać lub nie wychwycili i po pobraniu krwi gdy wstałem to zobaczyłem mroczki i musiałem się znów położyć. I mimo że za kilka minut chciałem już wyjść bo czułem się dobrze to pielęgniarka trzymała się procedur i musiałem odleżeć swoje... No masakra ale doceniam profesjonalizm ośrodka. W sumie przyjemnie minął czas na rozmowie ale procedury są rygorystyczne i praktycznie ze stoperem w ręku nie mogłem wstać wcześniej.
Natomiast dziwi mnie do jakiego stopnia jest się człowiek upodlić w nałogu żeby sprzedawać krew. Rozumiem że to jest poważna choroba. Rozumie oddać krew dla obfitego śniadania gdy ktoś nie ma środków do życia. Ale za kasę? To już patologia.
Oddawanie krwi jest na prawdę potrzebne. To nie boli. Jedynie zahamowania w psychice mogą blokować ten dobry uczynek. Oddawałem krew wiele razy i widziałem że gdy ktoś prosił pielęgniarkę że się stresuje i prosi o delikatne podejście do tematu to widziałem że się starają ponad swoje siły żeby pacjent jak najmniej odczuł ingerencję igły.
Przypadek mój... No już mam trochę tych blizn (jejciu, ostatnio tyle o bliznach piszę jakbym miał ich dziesiątki a to dosłownie kilka) i proszę Panią od pobierania żeby się w kuła w to miejsce co miałem pobieraną próbę. Panią przy próbie proszę o to samo. Ze w to miejsce gdzie jest blizna i tak to mam tylko jeden ślad na żyle prze tych wiele wkłuć.
Faktem jest że żyły mam grube i praktycznie na wierzchu. Do pobierania krwi wcale nie jest mi potrzebna opaska (ale procedury). Niewidomy by trafił w żyłę. No tak mam że żyły na wierzchu. Nic na to nie poradzę ale wolę tak niż jak czasami widziałem że pielęgniarka szuka żyły po zaciśnięciu opaski "jak we mgle". Niektórzy mają tak cienkie żyły. Tacy ludzie mają przerąbane bo po zwykłym pobraniu krwi do badania potrafią mieć krwiaka o średnicy nawet 5 cm. Masakra jakaś.
Dobra kończę bo się rozpisałem i widzę że zaczynam nieco odbiegać od tematu..

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#16

A więc tu nie ma nic do rzeczy waga lecz inne choroby. Nawet anemik może oddać krew, jeśli nie ma żadnych objawów.
I dlatego, normalne że po badaniu lekarza, każdy może oddać krew jeśli nie ma żadnych chorób.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#17

Ja miałam wyniki w dolnej granicy normy.
Jak zrobiło mi się słabo, to okno otwierały (akurat bardzo mroźny styczeń był), zmieniały pozycję fotela. Potem jeszcze kazały mi siedzieć, a jak się poprawiło dostałam 9 czekolad.
Karbonku, Ty tak o tych bliznach, a ja sobie myślę o naszych znakach szczególnych np. blizny właśnie, ale to temat zbyt osobisty aby go zakładać.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#18

Jak widzisz, po wynikach można było od razu zauważyć, że w Twoim organizmie dzieje się coś, co nie powinno mieć
miejsca przy oddawaniu krwi i słusznie, że Ci nie chcieli pobrać buziak 
Ja mimo tego, że oddawałam regularnie, raz zaszłam też na oddanie i po wstępnych badaniach, stwierdzili, że dziś
krwi nie mogę oddać, bo coś wskazuje na to, że mam problem z wątrobą. Powiedzieli abym przyszła na drugi dzień
stosując dziś(w tym dniu) dietę, żebym nie jadła nic tłustego i tylko rzeczy lekkostrawne. Poszłam na drugi dzień
i oddalam krew bez problemu. Czasem są to jakieś chwilowe schorzenia, wywołane choćby niestrawnością ale
które wykażą wyniki i wtedy krwi oddać nie można. Po tym incydencie, oddawałam nadal przez kilka lat krew, bez
problemów ale jak po tych kilku latach, znów raz poszłam, to miałam wyniki bardzo złe i już mnie z krwiodawstwa
całkowicie wykluczyli.
Ważna informacja dla kobiet! Krwi nie można oddawać dwa dni przed i po menstruacji i w czasie menstruacji.
To akurat dowiedziałam się przez przypadek jak chcieli w szpitalu aby ktoś oddał z rodziny, krew dla mego dziadka.
Od razu się zgłosiłam(i mimo, że miałam książeczkę honorowego dawcy, to chcieli "świeżej krwi) ale lekarz
zapytał się jak z miesiączkowaniem, powiedziałam, że jestem po chyba jeden dzień i powiedział, że w takim
przypadku, nie mogę krwi oddać.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości