Nowa odpowiedź
Ocena wątku:
  • 20 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Kalisz
#1

Kalisz jest najstarszym miastem na ziemiach polskich; w roku 1960 święcił uroczyście 1800-lecie swojej udokumentowanej historii.

    Tyle właśnie wieków minęło bowiem od czasu, gdy starożytny geograf Klaudiusz Ptolemeusz odnotował istnienie na ziemiach polskich osiedla pod nazwą Kalisia. Następne wzmianki pisane o nim zaczną się pojawiać dopiero po upływie tysiąca lat, ale intensywne poszukiwania archeologiczne prowadzone po II wojnie światowej potwierdziły wiarygodność starożytnego przekazu. Odkryły one w okolicach Kalisza ślady osadnictwa sięgającego aż po epokę brązu (XVII-VII w. p.n.e.).

Legenda o Dorotce

Starosta zamku kaliskiego miał piękną córkę Dorotkę. Kochał ją bardzo i pragnął jej szczęścia. Chciał ją dobrze wydać za mąż, za takiego kandydata, który będzie nie tylko zamożny i mądry, ale za takiego, dla którego będzie przychylne serce Dorotki. Dziewczyna jednak nie paliła się do zamążpójścia. Żaden z przedstawionych kandydatów nie przypadł jej do gustu. Siedziała samotnie w swojej komnacie na daremnie wyczekując tego jedynego.

Dorotka nie lubiła strojnych sukni ani czepców, miała wszakże upodobanie w misternie zdobionych trzewiczkach. Starosta spełniał prośby córki i każdego miesiąca na jego rozkaz przyprowadzano do zamku szewczyka Marcinka, który jak żaden majster w mieście potrafił wyszywać złotą i srebrną nicią cudne wzory na damskich trzewiczkach.

Zdarzyło się pewnego razu, że król wysłał starostę w długą i niebezpieczną podróż z ważną misją. Mijały miesiące, a starosta nie wracał. Nastał w Kaliszu czas głodu i zarazy. Ludzie padali na ulicach jak muchy. Tylko Marcinek niezmiennie każdego miesiąca nie zważając na szalejące w mieście „morowe powietrze” wędrował do Dorotki na zamek i pracowicie szył dla niej nowe buciki. W czasie tych spotkań młodzi się w sobie zakochali, zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu, a to nie mogło ujść uwagi zamkowej straży.

Pewnego razu urządzono na szewczyka zasadzkę, a kiedy ten próbował uciec, spadł z zamkowych murów i zginął na miejscu. Wkrótce po śmierci Marcinka powrócił na zamek starosta. Tak bardzo zagniewał się na córkę, że rozkazał zamurować ją w jednej z zamkowych baszt, gdzie dziewczyna umarła z głodu.  
Po jej śmierci zamykano w baszcie złe i występne dziewczyny, które potem nazywano Dorotkami, a z czasem samą basztę też nazwano Dorotką.

[Obrazek: I093-b4b39471.jpg]

(hmm... zhm dała bym więcej ciekawostek i historii ale nie wiem czy umieściłam post w odpowiednim dziale.)

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
#2

Cytat:ale nie wiem czy umieściłam post w odpowiednim dziale

No właśnie tak nie bardzo :lol: Umiesciłaś w dziale ciekawostek i plotek na temat polityki. ubawa
Przenoszę więc do działu... hym... sama nie wiem bo tak trochę tu pomieszane... może być ze względu na legendę w dziale historycznym
ale ze względu na opis miasta, może być w turystyce.

No dobra, zaczęłaś od opisu miasta więc przenoszę do działu turystycznego slecausuuski

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

:lol: no właśnie ja się tez zastawiałam nad historią, bo większość tu będzie legend i historii ale tez miejsca aktualne, no ale z zabytkami tez historia się wiąże .. więc... zhm

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
#4

Niech już będzie gdzie jest. ubawa2

Zatem czekam na następną porcję informacji i legend a i zdjęć oczywiście.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#5

Najczęściej miały śliczno–cukierkowe buzie, duże oczy obwiedzione gęstymi rzęsami i burzę loków na porcelanowej głowie. Sygnowane A.S.K. są nadal przedmiotem pożądanym – lalki z kaliskiej Fabryki Lalek i Zabawek Drewnianych Adama Szrajera

Kalisz nadawałby się na Dom Lalek. To wątek dość rzadko wykorzystywany i bodaj całkowicie pomijany w promocji miasta. Tymczasem o lalkach w Kaliszu się mówi, szepcze, przypomina… Jednocześnie w opowieściach pojawia się jedna z najbardziej urokliwych ulic miasta – Niecała. Tutaj, pod szóstką, w budynku po fabryce Repphanów do 1939 r. prosperowała dzisiaj już legendarna Fabryka Lalek i Zabawek Drewnianych Adama Szrajera.

Przebudzenie  
„Obok przemysłu tkackiego zaczęło się u nas od 1910 r. rozwijać zabawkarstwo, gdyż ten przemysł przychodził do nas przeważnie z Niemiec. Mieli oni w swoim czasie jakby monopol tych wyrobów, które były tanie i lichego gatunku. Z czasem dostarczane były zabawki z Ameryki i Japonii. Polska spała, a przecież mamy odpowiednie warunki, bo drzewo, mianowicie lipa, jawor i buk, w wielu okolicach lesistych rosną po dostatkiem, przejawia się też wśród ludzi dużo artystycznych talentów, które należałoby wykorzystać” – pisał ks. Wacław Bliziński, jeden z wielkich społeczników polskich, działający w przedwojennym Liskowie. Marzenia duchownego spełniły się nad Prosną. Kalisz do II wojny światowej słynął bowiem nie tylko z sukna, koronek i fortepianów, ale także z zabawek. Na gruzach tamtych tradycji w okresie peerelu powołano Kaliskie Zakłady Tworzyw Sztucznych, gdzie produkowano także lalki.

Imperium Szrajerów
Fabryka Szrajerów szczyciła się imponującą datą założenia: 1884 r. Przedsiębiorstwo działało w budynku obecnie należącym do Metalplastu. Pierwotnie gmach, jak opisywał Tadeusz Pniewski w swoich wspomnieniach, nie przypominał fabrycznych zabudowań. Na trzech piętrach urządzono m.in. malarnię, lakiernię, pakownię, wykończalnię, drukarnię i salę maszyn z heblarkami, piłami tarczowymi, frezarką, tokarką, wiertarkami.
W zależności od zasobności kieszeni klienci mogli nabyć towar tańszy i luksusowy. Do korpusów lalek wytłaczanych z kartonu lub papieru dodawano porcelanowe albo celuloidowe główki o starannym rysunku ust i łuków brwiowych. W oczodoły montowano szklane paciorki obwiedzione koronką sztucznych rzęs. Usteczka lakierowano, doprawiano włosy, korpus ozdabiała starannie uszyta sukienka. Całość dopełniały bibułowe opakowania, w które owijano lale. Teraz pozostaje już tylko sobie wyobrazić te zachwyty i uśmiechy szczęśliwych latorośli odbierających z rąk rodziców eleganckie pudełko z cenną zawartością. Szczególnie popularne były tzw. shirlejki, czyli lalki wzorowane na postaci popularnej aktorki amerykańskiej Shirley Temple. Pomysł Adam Szrajer przywiózł ze Stanów, gdzie również próbowano sprzedawać kaliskie zabawki. Asortyment był szeroki; firma oferowała: „baby i lalki z główkami śpiącymi, drewniane mebelki, sklepy lakierowane w wielu odmianach, budowle z częściami toczonymi i kolorowymi, pianina, fortepiany, mozaiki kolorowe i glazurowane (puzzle?), samoloty, szybowce, armatki, zwierzęta, grzechotki”, a nawet kolejki na Kasprowy i stary Kraków (zapewne klocki).
Dzisiaj większość towaru z kaliskiej fabryki oznakowano by jako „hand made” (ręczna robota). Jakość kaliskich zabawek potwierdzali polscy i zagraniczni nabywcy. Przedsiębiorstwo eksportowało swój towar do wielu krajów europejskich, Palestyny oraz obu Ameryk. Przed samą wojną, w czasie największego rozkwitu, zakład zatrudniał 270 osób; działały ponadto dwie filie przy ul. Kwiatowej (Mechaniczna Fabryka Obcasów Drewnianych) i ul. Kościuszki (produkcja gumowych piłek i zabawek). W kwietniu 1939 r. najmłodszy z trzech synów Adama i Berty  Szrajerów, Mieczysław, reprezentował firmę na Wystawie Światowej w Nowym Jorku. Zwiedziło ją 44 mln ludzi.
Rodzina, w której rękach znajdował się cały zarząd, była znana z rzetelności i szanowania pracowników. Szrajerowie należeli do najbogatszych ludzi w mieście. Ich własnością była m.in. secesyjna kamienica przy ul. Kościuszki (koło muzeum) z charakterystycznymi głowami kobiecymi w fasadzie.

Przez ocean
Nowy Jork w historii kaliskich przedsiębiorców miał odegrać o wiele ważniejszą rolę. Tutaj przedostali się Szrajerowie w ucieczce przed kataklizmem wojny. Mogło być tak, że Mieczysław po światowej wystawie do Kalisza już nie wrócił, skoro rok później, tj. w 1940 r. sprowadził część rodziny do USA. Sam pracował w zarządzie amerykańskiej spółki Ideal Toy Company, a jego brat Henryk – co odkrywamy dzięki badaniom Jarosława Dolata – założył w Stanach fabrykę zabawek. Kaliskie muzeum przechowuje firmową ulotkę, która dokumentuje amerykański okres działalności. Najstarszy z braci, Leon zginął w Powstaniu Warszawskim. Mieczysław (zm. 1954 r.) i Henryk (zm. 1981 r.) oraz ich mama Berta (zm. 1959 r.) zmarli w Nowym Jorku.

Kalisz zabawek
Firmą z Niecałej była najbardziej znana, ale na kaliskim rynku działały także inne tej samej branży. Berta Szrajer pochodziła z Fingerhutów. Jej ojciec, Jakub prowadził Fabrykę Lalek i Zabawek przy ul. Kościuszki, gdzie Adam Szrajer zdobywał zawodowe doświadczenie. W 1927 r. Izydor i Jakub Lustig założyli słynną Kaliską Wytwórnię Zabawek „Kawyza”. Trudno nie wspomnieć o firmie rodziny Pinczewskich w Opatówku, podobnie jak przedsiębiorstwa Szrajerów i „Kawyza”, święcącej triumfy na światowych rynkach. Do lalek i podkaliskich krajobrazów, krainy swojego szczęśliwego dzieciństwa, wracała wspomnieniami Łucja Pinczewska–Gliksman, córka właścicieli fabryki, zmarła przed siedmioma laty w Tel–Avivie poetka. Tak zaczyna się kolejna historia wpisana w polsko-europejski krajobraz.  

Informacje o kaliskim przemyśle zabawkarskim zostały zaczerpnięte z pracy doktorskiej Jarosława Dolata, kustosza Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku. Autorzy dziękują za udostępnienie materiałów.


[Obrazek: stara_niecala.jpg]

[Obrazek: 483285.jpg]

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
#6

Największe zasługi dla kontynuowania powstających kaliskich tradycji budowy fortepianów położył Gustaw Arnold Fibiger, stolarz przybyły do Kalisza z Austrii. 11 stycznia 1879 roku młoda firma sprzedaje swój pierwszy fortepian. Jego Fabryczka szybko rozwija produkcję. W roku 1885 zbudowano tu duży fortepian koncertowy, który na wystawie w Warszawie zostaje nagrodzony złotym medalem. W roku 1898 Gustaw Arnold buduje małą fabryczkę przy ulicy Szewskiej (dzisiejsza Chopina) w największej wówczas przemysłowej dzielnicy Kalisza, na Piskorzewiu. W 1906 roku fortepian z kaliskiej fabryki zdobywa Grand Prix na wystawie w Paryżu i Londynie, a rok później Wielki Złoty Medal w Londynie i podobny w Częstochowie. W latach 1911-1914 kaliskie fortepiany otrzymują złote medale w Rostowie, Stawropolu, Kiszyniowie. Z pozostałych zakładów największym była reprezentantka przemysłu luksusowego - Fabryka Fortepianów Braci Fibiger. Użytkowała ona nowy budynek, wzniesiony w roku 1911, który ocalał podczas pożaru Kalisza. Pracowało w niej około 200 osób. Powiązana z nią była wytwórnia strun produkowanych z jelit. 



Po pierwszej wojnie światowej fabryką kieruje syn założyciela, również Gustaw. Firma przeżywa wzloty i upadki. Od bankructwa ratuje ją konstruktor fortepianów z wiedeńskiego "Boesendorfera" Karol Broniszewski, który przyjeżdża do Kalisza i obejmuje funkcję dyrektora. Zwiększa się liczba zamówień. Instrumenty sygnowane "Arnold Fibiger" pojawiają się między innymi w Polskim Radiu. Ogromne dwa fortepiany koncertowe z Kalisza zostają zaokrętowane na statkach "Batory" i "Chrobry". Kolejny tego typu ozdabia salę przyjęć ministra spraw zagranicznych RP Józefa Becka. 

      W 1939 roku stałą pracę w fabryce dziadka i ojca podejmuje, jako kierownik działu sprzedaży, kolejny Gustaw Arnold Fibiger. Firma ma wówczas swoje przedstawicielstwa w 18 krajach Europy. Podczas hitlerowskiej okupacji w fabryce produkowano wojskowe szafy, stołki i skrzynki amunicyjne. Na początku lutego 1945 powraca z oflagu Gustaw Arnold. Później, na życzenie załogi zostaje zastępcą dyrektora, a od maja tego roku kierownikiem fabryki. Była to jednak Fabryka Fortepianów i Mebli "Arnold Fibiger", w której produkowano wyłącznie meble. Dzięki usilnym staraniom udaje się przywrócić produkcję instrumentów. W połowie stycznia 1947 roku wyprodukowano pierwsze po wojnie w Polsce pianina. Od 1 sierpnia 1949 roku G. A. Fibiger zostaje dyrektorem Kaliskiej Fabryki Fortepianów i Pianin "Calisia", a przedsiębiorstwo przechodzi do resortu kultury i sztuki. We wrześniu 1954 powstaje z inicjatywy Fibigera jedyne w Polsce Technikum Budowy Fortepianów. 

      W latach 1950-1977 wyprodukowano ponad 5600 pianin, z czego ponad 2300 wyeksportowano oraz 876 fortepianów, z czego 171 eksportowych. Fabryka sprzedaje wówczas swoje instrumenty do 37 krajów świata, do Niemiec, Francji, Włoch, Jugosławii, Finlandii, Brazylii, Wenezueli, a także do Kanady, Malezji i Singapuru. Mimo kłopotów zaopatrzeniowych, od początków lat 80. "Calisia" znów utrzymuje wysoką pozycję. Wiele wiadomości o dziejach "Calisii" zawarto w wydawnictwie jubileuszowym, które ukazało się w roku 1989 z okazji zjazdu absolwentów na 35-lecie działalności Technikum Budowy Fortepianów. Książeczka nosi znamienny tytuł "Gdzie uczą i czynią, że drewno gra...".

   

   24 listopada 1948 roku Kaliska Fabryka Fortepianów i Pianin "Calisia" zgodnie z ustawą o nacjonalizacji przemysłu została przejęta na własność państwa. W czerwcu 1994 roku minister kultury i sztuki unieważnił akt nacjonalizacji.

      W roku 1998 z inicjatywy wojewody kaliskiego spisano akt notarialny - umowę ustanowienia prawa użytkowania gruntu i nieodpłatnego przeniesienia własności budynków, budowli i innych urządzeń na Kaliską Fabrykę Fortepianów i Pianin "Calisia".

Od 1 stycznia 1999 roku, zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, "Calisia" z firmy państwowej ustanowiona została przez ministra skarbu spółką z ograniczoną odpowiedzialnością z udziałem Skarbu Państwa i ośmiu wierzycieli. Skarb Państwa posiada 60 procent udziałów. 

      Nową spółką kieruje dwuosobowy zarząd, w skład którego wchodzą: prezes Sławomira Szymankiewicz i członek zarządu, główna księgowa Jolanta Szczepaniak. Szefem produkcji jest wieloletni pracownik "Calisii", absolwent Technikum Budowy Fortepianów Tadeusz Machlański.





Okres transformacji ustrojowej przyniósł upadek fabryki. Problemem było rosnące zadłużenie i w roku 2000 fabryka została częściowo wykupiona przez zakłady UNITRA. Mimo inwestycji wytwórni nie udało się uratować przed bankructwem i w roku 2007 zakończono produkcję fortepianów i pianin





Majątkiem fabryki w latach 2007-2009 zarządzał likwidator, a w roku 2009 prawa do marki CALISIA kupiła polsko-chińska spółka VERSHOLD i w związku ze zbliżającą się 200 rocznicą urodzin Fryderyka Chopina powstał pomysł wznowienia produkcji instrumentów CALISIA. Jednakże ze względu na brak technicznej możliwości kontynuacji produkcji w Polsce nowy właściciel marki CALISIA powziął działania mające na celu uruchomienie produkcji poza granicami Polski, w zakładzie specjalizującym się w produkcji instrumentów klawiszowych w Chinach. W roku 2010 roku została zaprojektowana i wyprodukowana limitowana edycja 100 sztuk fortepianów sygnowanych logo CHOPIN 2010 – CALISIA special edition – 200 Anniversary of Chopin








TADEUSZ KROKOS, Kalisia Nowa nr 9/99
Fot. 2x Krzysztof Płociński






[Obrazek: article_article_P2020451.JPG]
[Obrazek: 200]

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
#7

Na ostatnim zdjęciu, na tym budynku chyba już tego dachu nie ma. Lubię stare fotografie ubawa

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#8

Nie, jest tak jak na tym zdjęciu wyżej. A szkoda, no ale na niektóre rzeczy wpływu nie mamy.

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
#9

Fajną kiedyś mieli metodę na reklamę, napis na dachu ubawa2

Na bloku pójdę i wymaluję adres Gryfa :ubawa:

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#10

O widzisz, to jest świetny pomysł!

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
Nowa odpowiedź


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości