Ocena wątku:
  • 16 głosów - średnia: 3.25
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Rejs tawerną...
#1

[Obrazek: 435c0edd5a7ea8f4.jpg]

Być może nie zakotwiczyłam w porcie docelowym tylko gdzieś po drodze... ale nic to... adminka w razie czego przeniesie do innego działu.
Ktoś pewnie zwróci mi uwagę, ze tawerny są tylko na lądzie a ja wtedy udowodnię mu, że w moim świecie- istnieją pływające a czasem dryfujące i zagubione - tawerny.
Założyłam ten wątek wcale nie dla śmiechu czy wygłupów ale dla umierających wspomnień...
Chciałabym, abyście opisali tu okruchy z dzieciństwa-młodości, ale nie takie zwyczajne lecz to, co zdarzyło się wam bardzo dawno temu i było dziwne, zabawne , straszne lub niezrozumiałe.
Coś, co chcielibyście zapamiętać jak najdłużej lub o czym powinno się zapomnieć lub tego wstydzić. 
Coś, co prawdopodobnie nikomu oprócz was się nie zdarzyło.

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#2

Raczej nie mam takich wspomnień, bo nawet jak mi wydaje się coś dziwne lub trafiające się tylko mi, to wiem, że są
ludzie, którzy mieli podobne sytuacje. A żeby jeszcze bardziej urozmaicić wątek, to będę podawała trzy skróty/ zdania, nawiązujący
do moich opowiastek i od Was będzie zależało, którą opowiastkę wybierzecie. Ta osoba, która jako pierwsza wybierze 1, 2 lub 3, to
tak opiszę. Przy każdej kolejnej opowiastce, podam znów trzy skróty zdania. Zaczynam.

Jeszcze dodam, że wiele z nich już na forum opowiadałam.

1. UFO  w drodze od babci- Science fiction
2. Wypadek na torach- Horror
3. Zgubiony pasażer- Komediodramat ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

No to do roboty !
Zacznę od siebie i to od czasów gdy miałam kilka lat chociaż, jak psychologia twierdzi, pamięć długotrwała zaczyna gromadzić wspomnienia od naszego piątego roku życia.
A w moim przypadku było to o wiele wcześniej.

Wspomnienie straszne nr 1 .

Byłam malutka .
Leżałam w drewnianym białym łóżeczku , w ciemnym pokoju, okno zasłonięte kocem a lustro jakimś prześcieradłem.
Moja pościel była biała ale mama miała na niej wyszyte kilka truskawek.
Jedynym źródłem światła był blask zza niedomkniętych drzwi do przedpokoju.
Ale drzwi zaczęły się powoli otwierać i do pokoju weszła wysoka postać kobieca  z jasną twarzą , dużymi ciemnymi oczami i wąskimi ustami.
 Wypisz-wymaluj moja doktorka ze szpitala w Gdańsku.
Dotknęła dłonią mojego czoła , pokazała palcem żebym była cicho i wyszła. Szpara w drzwiach znów zrobiła się wąska.
 Do tej pory moja opowieść jest OK ?
 
Minęło jakieś 20 lat i robiłam z mamą porządki w jej szufladzie ze szpargałami.
Natrafiłam na jakiś  wypis szpitalny  podpisany przez dr KISZEL.
- Pokazałam mamie i powiedziałam, że pamiętam tą lekarkę bo była moją pediatrą a raz to nawet , jak byłam mała- to była u mnie z wizytą lekarską.
Moja mama zaprzeczyła.
-To niemożliwe... Kiszelowa  nie jeździła na wizyty, pracowała w Gdańsku a mieszkała daleko od Gdańska (Pruszcz, Pszczółki... nie pamiętam). (my wtedy mieszkaliśmy w Gdyni Chylonii).
Poza tym umarła jak ty jeszcze byłaś malutka.
 Więc opowiedziałam mamie dokładnie ze szczegółami wszystko co zapamiętałam... koc na oknie, zasłonięte  lustro, truskawki na pościeli, zielonkawy klosz lampy na suficie ...
Oczy mojej mamy zrobiły się bardzo zdziwione.
Odpowiedziała, że byłam ciężko chora i lekarze nie dawali mi szans na przeżycie.
- Temu dziecku czas już trumienkę rychtować ... tak mówili mamie.
 Jakaś znajoma poradziła mamie, aby lustra i okna pozasłaniać bo jak umrę w nocy to moja dusza będzie się błąkać w zaświatach i nigdy nie odnajdzie swojego miejsca.  
Ale dlaczego ta wysoka postać  przy moim łóżeczku ? Tego nigdy nie zrozumiałam.
To nie był sen !!!
Może byłam w jakiejś malignie ? Może moje odchodzące życie walczyło z upartą śmiercią  ?
Do dzisiaj nie umiem sobie tego wytłumaczyć.

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#4

(08-11-2023, 12:20 )hogan napisał(a):  Raczej nie mam takich wspomnień, bo nawet jak mi wydaje się coś dziwne lub trafiające się tylko mi, to wiem, że są
ludzie, którzy mieli podobne sytuacje. A żeby jeszcze bardziej urozmaicić wątek, to będę podawała trzy skróty/ zdania, nawiązujący
do moich opowiastek i od Was będzie zależało, którą opowiastkę wybierzecie. Ta osoba, która jako pierwsza wybierze 1, 2 lub 3, to
tak opiszę. Przy każdej kolejnej opowiastce, podam znów trzy skróty zdania. Zaczynam.

Jeszcze dodam, że wiele z nich już na forum opowiadałam.

1. UFO  w drodze od babci- Science fiction
2. Wypadek na torach- Horror
3. Zgubiony pasażer- Komediodramat ubawa2

Kiedy to opowiadałaś ? Nie będę szukać .
Ale ciekawi mnie zagubiony pasażer... zatem wybieram nr 3.

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#5

Wytłumaczenie jest proste ale nie spodoba się ani mi, ani Tobie. Jej śmierć, zbiegła się z Twoją śmiercią, w sensie, że Ty
najprawdopodobniej byłaś jedną nogą na tamtym świecie. Mówiąc językiem paranormalnym, Twoja doktorka Ciebie
wyciągnęła ze śmierci i oddając siebie za Twoje życie.

Opowiastka numer 3.

Było lato, miejscowość Przewięź, na trasie w stronę z Sejn do Augustowa.
Wybraliśmy się piątką, czyli ja, dwie koleżanki i dwóch kolegów do wspomnianej Przewięzi na tzw. patelnię, czyli
pole namiotowe. Nie mieliśmy zamiaru rozbijać namiotu, tylko tam pojechać, bo to miejscowość turystyczna i zawsze
coś się dzieje... dyskoteki, zabawy, ogniska... no i moje jezioro. Moje, w sensie, że dla mnie żaden wypad bez jeziora
nie miał sensu. Wiozła nas stara, poczciwa Syrena. Najstarszy z nas prowadził, czyli siedemnastolatek. Prawko można
było mieć od 16- go roku życia jak ktoś uczył się w Technikum i tam ten kolega zdobył wymarzony dokument.
I tak sobie jedziemy, śmiejemy się, wesoło i głośno. My we trzy, siedziałyśmy z tyłu, dwaj 'panowie' z przodu.
Na ostrym zakręcie otworzyły się drzwi... zaczęłyśmy głośno krzyczeć i stukać kierowcę w ramię a on, w najlepsze
opowiada jakiś dowcip, śmiejąc się jak wariat ale po naszych usilnych wrzaskach, w końcu pyta... co wam jest, czego
wy chcecie?! Pokazujemy palcami na otwarte drzwi, na fotel i na pasażera przy kierowcy, którego de facto nie ma. Nie ma
fotela ale nie ma też pasażera. Jak ten dał po hamulcach! Rzucając siarczystą wiązankę... ja pierdolę, o kurwa!
Gdzie on jest!? I patrzy na nas, jakbyśmy to my były winne. Wypadł, odpowiedziałyśmy cichym głosem.
Zawróciliśmy, jechaliśmy bez pasażera przy kierowcy, jakieś dobre 5 km. Dojechaliśmy do niego a on tylko powiedział...
może byście uprzedzili z łaski swojej, że w razie katapultowania, nie ma spadochronu, bo kilka metrów po
asfalcie, to mała przyjemność. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem a koledze oprócz kilku zadrapań, na szczęście
nic się nie stało.

1. UFO  w drodze od babci- Science fiction
2. Wypadek na torach- Horror
3. Niemowlę, szpital, wspomnienia- Niewiarygodne

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#6

Z natury jestem racjonalistką wiec coś sąsiadującego z mistycyzmem- jest dla mnie pierońsko dziwne i budzi strach, zatem 
w ogóle w to nie wierzę... a jednak zdarza się.

 2- Niewytłumaczalne.

Było lato i od września miałam iść do szkoły... miałam więc 7 i pół roku.
 W gdyńskim szpitalu leżała mama mojej mamy  bo miała wylew krwi do mózgu i była w stanie ciężkim..

 Moja mama w szpitalu, tata w pracy, bracia w szkole a ja sama w domu w dużym łóżku w towarzystwie zabawek
 z zapasem picia i kanapek na nocnym stoliku.
 Nad wezgłowiem łóżka wisiał obraz ze "świętą rodziną" w grubych (chyba gipsowych) rzeźbionych ramach.
 Coś mi kazało spod obrazu przenieść się w "nogi" łóżka.
Po  jakimś czasie obraz wraz z kilku kilogramową ramą spadł ze ściany na poduszkę czyli tam, gdzie wcześniej siedziałam.
 Po paru godzinach wrócili bracia a po kilku jeszcze wróciła mama.
 
Wszyscy byli zdziwieni, że obraz spadł, chociaż żaden z trzech haków nie wypadł ani łańcuch na którym wisiał obraz się nie przerwał.
Trzy haki , bo na jednym wisiał obraz a na dwóch się opierał dolną częściach ramy.
Bracia 13 i 14 lat , nie mogli sami powiesić ale mama im pomagała.
Wciąż pytali mnie, kogo wpuściłam do domu bo ktoś silny musiał ten ciężki obraz zdjąć ze ściany...
Nikt mi nie wierzył, że on spadł sam.
 Jeszcze  tego samego dnia jakiś goniec  przywiózł telegram , że babcia zmarła.
Dla ścisłości dodam, że obraz spadł do południa (gdy byłam sama) a babcia zmarła w jakąś godzinę po powrocie mamy do domu.  (dobre pół dnia różnicy.)
 Do dzisiaj nie znalazłam wytłumaczenia tego zdarzenia ani nie udało mi się o tym zapomnieć.

A mnie znów kusi twój numerek trzeci

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#7

Aż zadziwiające ile mamy wspólnego wsydzamsie Jak złączyłybyśmy nasze siły, to mogła by być Apokalipsa ubauba7 

3. Niemowlę, szpital, wspomnienia- Niewiarygodne

To co opiszę, mi samej wydaje się absurdalne lecz poczytałam na ten temat i dowiedziałam się, że jednak jest
możliwe ale u ludzi z umysłem nie przeciętnym, nie nad wyraz przeciętnym lecz z umysłem geniusza.
Tyczy to się także Ciebie, Zenobio.
Nigdy, z nikim, nie rozmawiałam na temat tego, jak mieliśmy urządzone mieszkanie w Lidzbarku Warmińskim.
Nie widziałam żadnych zdjęć ale wiem, że wiele słyszałam w opowieściach rodziców lecz to były opowiastki
na temat pewnych zdarzeń, gdy z siostrą byłyśmy małe i była mowa o osobach a nie o tym jaki mebel gdzie
stał czy jakiego koloru były ściany, czy ilu piętrowy budynek albo parapet jak taras, itd.
Jak wyprowadziliśmy się z Lidzbarka Warmińskiego, to przez całe życie, nigdy tam nie byłam, dopiero
jak siedem lat temu, zamieszkałam w Ornecie, to postanowiłam sprawdzić, czy to co widzę, istnieje
naprawdę, czy może to tylko fantazje dziecięce, dołożone do opowiadań rodziców.
Dziś, mogę napisać, z pełną świadomością, że każdy nawet najdrobniejszy szczegół, był/ jest prawdziwy.
Byłam tam. Dziś jest to Dom Opieki dla starszych ludzi, który prowadzą siostry zakonne.
Przeorysza wpuściła mnie, zaprowadziła do mieszkania gdzie dawniej mieszkałam.
Jak stanęłam w drzwiach, dziwnie się poczułam... tak jakbym cofnęła się do tych dziecięcych lat.
Wszystko wirowało mi przed oczami ale dziś wiem co to było. To układały się szufladki w moim  mózgu.
Dziś też wiem, że musiałam te miejsce zobaczyć aby doznać wewnętrznego spokoju.
Zapytałam się zakonnicy, czy po lewej kiedyś była kuchnia. Na co mi odpowiedziała, że tak, taki aneks
kuchenny ale gdy zrobiono Dom Opieki, to dom przeszedł generalny remont. I  z aneksów przerobili
na indywidualne łazienki do każdego z pokoi, bo po remoncie, nie były już to mieszkania, tylko pokoje
z łazienkami. Przeszedł mnie dreszcz, tym bardziej, że gdy wymieniałam się informacjami z zakonnicą, to
z niepokojem patrzyłam na okno... okno, które zapamiętałam bardzo dobrze! Długi parapet, to nie było
nic innego, jak dach od tarasu, który mieścił się na dole i to na ten parapet wyłaziłam przez okno a
siostra ciągnęła mnie za fraki, żebym nie spadła. Wiedziałam, że na przeciwko okien jest zamek
a dom od zamku oddziela fosa. Skąd mogłam o tym wiedzieć!? No dobrze, to nie była fosa, tu wkroczyło
dziecięce wyjaśnienie... zamek, woda, no to fosa a okazało się, że zamek jest, woda też lecz płynie
poczciwa rzeka Łyna. Według mego opisu, wszystko zgadzało się co do joty, tylko jeden błąd w nazwie.
Różowe ściany w pokoju, zielono w kuchni, kapa na łożu, łóżko metalowe z materacem, kredens, schody
stare dębowe o bardzo wysokich stopniach, strych, kiosk przy bramie... jak to wszystko opisywałam mamie, to
tylko powiedziała... o matko kochana! Przerażasz mnie, skąd Ty to wiesz, miałaś zaledwie dwa latka!?

https://www.google.com/maps/place/Lidzba...?entry=ttu

https://www.google.com/maps/place/Lidzba...?entry=ttu

To zdjęcie ja zrobiłam. Dwa okna w rogu nad daszkiem na drugim piętrze. Mam zdjęcia z mieszkania ale na innym kompie, gdzie nie mam dostępu.
Po lewej za rzeką, jest zamek.
[Obrazek: 28828931_1683739971693763_70557982703938...e=6573E63D]

Dwa latka, ok... dwa latka to jeszcze możliwe ale jak mogłam zapamiętać dzień czy dwa po moim urodzeniu!?

Kiedyś, gdy odwiedziłam mamę, siedziałyśmy przy kawie i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Postanowiłam
wykorzystać sytuację i zapytałam mamę o szczegóły ze szpitala gdzie się urodziłam, czyli w Lidzbarku Warmińskim, nazywanym
przeze mnie Liwar, skrótem z francuskim akcentem na literę 'i' a nie 'a'.
Czy s to możliwe, że szpital był z czerwonej lub ciemnej cegły cegły, czy byłyśmy w sali, chyba na drugim piętrze bo było
 wysoko, zaraz przy bocznej zewnętrznej ścianie, która uniemożliwiała zobaczenie widoków z lewej strony, czy pokazywała
 mnie komuś przez okno i czy to był tata z jakimś mężczyzną. Czy na rękawkach miałam słoniki, zielone lub niebieskie.
 U noworodków występuje daltonizm, zanim wzrok się wyostrzy i zmieni kolory na odpowiednie, stąd moja niepewność co do kolorów.
Oczywiście wszystko się zgadzało ale mama nie dawała za wygraną i zapytała się o obrazek jaki wisiał na ścianie.
Na co odpowiedziałam, że jedna ściana to były szyby, więc tam nie było obrazka ale za to nad głową, wisiało coś, czego
bardzo się bałam i dawałam ci znać płaczem ale Ty nie rozumiałaś, że boję się tej osoby z obrazka. Dziś wiem, że
był to patron kobiet w ciąży, Dominik Savio i który kontaktował się z demonami, bo ponoć objawiła mu się sama matka boga
i podarowała różaniec. I do dziś owy Savio, wzbudza we mnie lęk i odrazę.
To widziałam ja, zaraz po urodzeniu się, trzymana na rękach mamy lub ewentualnie jakiejś pielęgniarki albo leżąc gdzieś
na szpitalnej sali.

Wyżej są dwa linki do zamku i mieszkania a tu link z Goodle mapa, do szpitala w Liwar.

https://www.google.com/maps/place/Szpita...?entry=ttu

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#8

Fajne wspomnienia ubawa  Mózg dziecka jest bardzo chłonny, zapamiętuje właściwie wszystko od pierwszych chwil.
Tylko za zazwyczaj zacierają się , (mówiąc komputerowo) 'ścieszki dostępu' jako nieistotne, niepowiązane.

Niektórzy ludzie troche pamiętają , ten 'straszny' obrazek mógł pomóc to utrwalić.
Bywa czasem ktoś pamięta , dzwięki , melodie , którą słyszał przed urodzeniem. ubawa

[Obrazek: URT0WOo.jpg]
Odpowiedz
#9

Przed urodzeniem tak, nawet charakter dziecka może matka ukształtować dzięki słuchanej muzyce, gdy jest w ciąży.
Po urodzeniu nie pamięta się praktycznie niczego, dopiero gdzieś od 4- 5 roku życia, jest więcej dzieci co mają
jakieś przebłyski. Hipokamp i płat czołowy nie są rozwinięte, to tak jakbyśmy mieli za mało dysku nośnego.
I w rezultacie, mózg robi miejsce na nowe wspomnienia i jednocześnie poszerza zdolności poznawcze.
 To wszystko kosztem najstarszych wspomnień.

1. UFO w drodze od babci- Science fiction
2. Wypadek na torach- Horror
3. Duch i brat cioteczny- komedia

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#10

Hogan... Przeczytałam twój post z czasów Lidzbarka dwukrotnie i pomyślałam : A co, gdybym była na twoim miejscu i miała twoją świadomość i odczucia ..?
 Wtedy poczułam wewnętrzny chłód od środka klatki piersiowej rozchodzący się wewnątrz po całym ciele .
Przecież ja w takie rzeczy nie wierzę, zawsze szukam racjonalnego wytłumaczenia... Wiec skąd u mnie taka reakcja ?
 Widocznie jest coś, czego nigdy nie zrozumiem.

Jutro napiszę coś dłuższego, coś, co stało się moim udziałem  i co zlekceważyłam  a teraz nie umiem się od tego wspomnienia uwolnić... ale to dopiero jutro....

 A jeśli chodzi o twoje wspomnienie- to napisz o UFO czyli  "1".

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości