Nowa odpowiedź
Ocena wątku:
  • 34 głosów - średnia: 2.88
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Nurkowanie
#31

Właśnie nieuchronność kary jest najlepszym środkiem zapobiegawczym.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#32

Są ludzie i ludzie. Nawet najbliżsi mogą okazać się tępymi ćwokami i zrobić sobie ubaw z prawdziwej tragedii
Odpowiedz
#33

Dla wyjaśnienia, tatę "uczono" pływać w dzieciństwie. Kiedy nie wypływał, ktoś go wyciągnął.
I tak nabrał awersji do pływania.
Ludzie bywają naprawdę bezmyślni.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#34

Niestety, niby chcą dobrze ale myślę, że nie tędy droga. Bo pływanie to w gruncie rzeczy wyzwanie dla człowieka i nie każdemu przychodzi to łatwo. Już zwłaszcza takimi metodami...
Odpowiedz
#35

No ja nie popłynę gdzie nie mam gruntu, chyba że basenie i to od brzegu.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#36

Nadszedł czas abym też dodała swoje trzy grosze.

Moja mama została przy topiona w czasie prób nauki chyba przez brata o ile dobrze pamiętam.
Od tamtej pory wchodzi do wody tylko pochodzić, pływać i tak się nie nauczyła a dodatkowo nabrała się lęku na całe życie.

Mój tatko sam jak pływał, to raz mało brakowało, nie wypłynąłby na wierzch, bo zaczepił się o jakiś konar na dnie gdy
nurkował. Mimo to, nadal chętnie nurkuje mimo siedemdziesiątki na karku.

W dzieciństwie dziadek próbował uczyć mnie pływać, nic z tego nie wyszło.
Puścił ręce i kazał mi machać rękoma i nogami a taką metodą poszłam na dno.
Wynurzyłam się z pomocą dziadka, który oczywiście czuwał przy mnie i wszyscy patrzyli z otwartymi ustami w strachu
czy ze mną wszystko w porządku a moje pierwsze słowa to: Jakie ta ryba miała wielkie oczy!!! :zdziwienieke:

Jak się przy topiłam, to pod wodą mignął mi gdzieś ciernik ale w wodzie i ze strachu, wydało mi się, jak by oczy tej
ryby krążyły jak spirale i robiły się coraz większe i stąd moje stwierdzenie o jej oczach ubawa2

Coś w ten deseń.

[Obrazek: RegularSparklingGermanspaniel-size_restricted.gif]


A potem, za może jakieś dwa czy trzy lata, bodajże w wieku 8 lat, nauczyłam się pływać metodą typową dla ryby, jakiem rybka ubawa2
1. Zanurzenie pod wodą z zatkanym nosem
2. Zanurzenie się pod wodą bez zatkanego nosa.
3. Chodzenie pod wodą z zatkanym nosem.
4. Pływanie pod wodą bez zatkanego nosa.
5. Wynurzenie spod wody i już pływanie jak na rybkę przystało. ubawa2

Dziś kompletnie nie boję się pływania, nurkowania ani niczego co z wodą jest związane. To mój żywioł.
No bo jak ryba mogłaby bez wody żyć?

Mimo też tego, że raz o mało się nie utopiłam.

A więc mój wniosek jest taki, że dużo zależy od osobowości człowieka, nastawienia, psychiki, itd.
Jeden pokona lęk, który kiedyś mu towarzyszył a inny zachowa uraz do końca życia lub do sytuacji wymagającej pływania.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#37

Jeżeli chodzi o mnie i moje zdanie na temat pływania!.To powiem wam kochani jedno,do nauki pływania trzeba ,po pierwsze dobrze nastawić się psychicznie.Trzeba tego bardzo chcieć,a nawet pragnąć.,trzeba się przygotować mentalnie i zdecydowanie.Jeżeli chodzi o moją osobę ,woda pociągała mnie już od dzieciństwa.Pływać nauczyłem się już w I klasie szkoły podstawowej,co prawda pieskiem.Ale takie były moje początki pływania.
Tak doskonaliłem moją naukę pływania,powoli w ten sposób zacząłem wypływać na głęboką wodę.Bałem się,ale woda utrzymywała mnie na powierzchni,tak pokonywałem strach!.U mnie nad jeziorem są pomosty i sektory dla osób umiejących pływać głębokość 8 m,i tam o razu zacząłem
swoją naukę pływania.Od razu jak to się mówi,z grubej rury,a to tylko po to aby pokonać strach.Ze świadomością,że się nie ma gruntu pod nogami!.
Następnie przy wyjściu z sektora basenu o głębokości 8 m,jest usytuowana drabinka dla osób wychodzących z wody.Przy tej drabince wskakiwałem do wody,i od  razu gdy z głębiny wypchnęła mnie woda,chwytałem się drabinki.Następnie z stylu pływania pieskiem,uczyłem się pływać stylem żabki,potem
kraul.Z wiekiem dorastania,zacząłem skakać z trampoliny,początkowo z 5 m,na nogi,potem na głowę.W wieku dorosłym pokonywałem w pływaniu,co raz
dłuższe dystanse,nauczyłem się skakać salta z trampoliny.Z czasem zdobyłem uprawnienia ratownika wopr,żółty czepek,W wieku dojrzałym wszystkie uprawnienia wodniackie,na sprzęt pływajacy,z racji zawodu,pełniłem sezonową służbę policji wodnej na akwenie jeziora ,w swojej miejscowości.
W 1993 roku zdobyłem uprawnienia nurkowe.Mimo,że dopadła mnie choroba stwardnienia rozsianego,kontynnuję swoją ukochaną pasję nurkowanie,
W stowarzyszeniu nurków niepełnosprawnych HSA w Pile.I to jest moja historia w telegraficznym skrócie fascynacji wodą.Pozdrawiam serdecznie,
Piotr z Jastrowia pa!.
Odpowiedz
#38

To racja, do pływania czy nurkowania, trzeba po prostu mieć zamiłowanie. ubawa2

Z drugiej strony, mówią, że ten kto nie umie pływać, to przynajmniej się nie utopi :lol:

Dawno temu, też byłam ratownikiem ale przez krótki okres. Przez jeden sezon.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#39

(07-06-2018, 13:54 )hogan napisał(a):  To racja, do pływania czy nurkowania, trzeba po prostu mieć zamiłowanie. ubawa2

Z drugiej strony, mówią, że ten kto nie umie pływać, to przynajmniej się nie utopi :lol:

Dawno temu, też byłam ratownikiem ale przez krótki okres. Przez jeden sezon.
Ten co niczym się nie interesuję ,niczym nie ryzykuję ,ale życie jest ciekawsze,jak jest trochę adrenaliny!.To po co ludzie ryzykują życie,zdobywając,góry?.Człowiek ma już w swojej naturze,że chce sprawdzić siebie,w każdej dziedzinie naszego życia!.W ten sposób poznajemy swoje możliwości.Oczywiście,że trzeba mieć zamiłowanie,ale trzeba to kochać, to co się robi.
Odpowiedz
#40

Nie wiem jak inni ale ja wręcz kocham tę adrenalinę ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
Nowa odpowiedź


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości