Ocena wątku:
  • 35 głosów - średnia: 3.29
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Smutek
#1

Czy zauważyliście, że najczęściej gdy ktoś jest smutny to inni uciekają od takiej osoby, wolą trzymać się z daleka?
Dlaczego tak się dzieje, dlaczego nie podchodzą i nie wspierają słowem? zhm

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#2

może być brak empatii, z drugiej strony może być osoba ktorej szkoda smutnego człowieka ale boi się podejśc do obcej osoby, bo nie wie czy ona akurat tego oczekuje.
Odpowiedz
#3

Myślę, że masz rację ale może też być tak, że mają dość własnych zmartwień i nie chcą ze zwykłego egoizmu angażować się w nowe problemy?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#4

(04-12-2014, 5:22 )hogan napisał(a):  Czy zauważyliście, że najczęściej gdy ktoś jest smutny to inni uciekają od takiej osoby, wolą trzymać się z daleka?
Dlaczego tak się dzieje, dlaczego nie podchodzą i nie wspierają słowem? zhm

Nie wiem, bo nie wiedzą jak się zachować, co zrobić, powiedzieć.
Czują się nieswojo, czasami nie chcą przeszkadzać.
Wiele jest tych powodów.
Odpowiedz
#5

Jesli widze że ktoś ma problem jest przygnębiony podchodzę i pytam czy mogę w czymś pomóc i co sie stało ?

Miałam kiedyś taka sytuacje , widząc starszą pania na ławce w parku płakała , podeszłam do niej zaczęłam z nią rozmawiać pytając co sie stało i pani powiedziała że nie ma już nic pieniędzy choćby chleb i mleko kupić ...

Poprosiłam ja żeby poszła ze mna do sklepu zgodziła sie zrobiłam jej zakupy ( tak byłam uczona w moim rodzinnym domu) pomóc słabszym i potrzebującym )

Mieszka nie daleko mnie i często przynosi mi do domu wspaniałe ciasto , pogaduszki przy kawce ...

Może nie bójmy sie choćby zapytać zhm


:buzki:












Pozdrawiam   serdecznie  
Odpowiedz
#6

Jeżeli dobry znajomy czy bliski mi jest smutny. to zawsze pytam dlaczego smutny, czy coś się stało?...
ale nieznajomych czyot, tak tylko z widzenia czy nazwiska znajomych nie zaczepiam, no chyba że ktoś by płakał
to należałoby zapytać, bo może to jakaś tragiczna sytuacja...przecież ulicami chodzą dziesiątki smutnych ludzi,
to nie znaczy że powinno się ich zaczepiać i pytać, potraktowaliby to nieufnie...natomiast koło płaczącego dziecka
nigdy nie przejdę obojętnie, zawsze pytam: co się stało, że płaczesz? bo może zgubiło rodziców? zabłądziło?
ktoś pobił? głodne?...dziecko jest bezbronne, trzeba zapytać.
Odpowiedz
#7

Z Waszych relacji widzę, że jak to w życiu, może być różnie i mogą być najróżniejsze reakcje na smutek człowieka ale może jednak zawsze warto podejść do takiej osoby, mimo niechęci z jej strony lub podejrzeń, że nie mamy uczciwych zamiarów. Przecież zawsze taka osoba może odpowiedzieć, że nic się stało, że dziękuje za troskę, itd. Chociaż wiem z doświadczenia, że dziś ludzie silniej reagują na słowa niż na samą rzeczywistość, Ci co chodzą ulicami to są zamyśleni, zabiegani, smutni i warczący na siebie wzajemnie. Brak jest uprzejmości i kultury i chyba stąd bierze się nasz dystans na sytuacje gdy widzimy kogoś smutnego. Ludzie "nauczyli" się życia w egoizmie co jest też bardzo smutne i każdy, każdemu najchętniej zrobiłby coś złego niż pomógł.
Czy jest jeszcze szansa na powrót do człowieczeństwa i zdrowych pobudek... nazwijmy to: miłosierdzia?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości