Liczba postów: 911
Liczba wątków: 37
Dołączył: 26 Jul 2022
Reputacja:
246
Płeć: Kobieta
Zodiak: Zależy od pory roku...
(03-01-2025, 17:50 )hogan napisał(a): Przecież to nie wasza wina, niech ruda by się tłumaczyła 
Rudej zawsze uchodziło na sucho... Potrafiła zręcznie kłamać, a jak była potrzeba- to rozpłakać się na zawołanie.
Mieliśmy różne domysły na jej temat n.p. a może jej ojciec był wysoko postawiony, może partyjniak albo radny, może mieli "znajomości", wszak byli bogaci , i.t.p.
W końcu tylko jej rodzina przy ulicy miała duży i piękny dom oraz "Syrenkę".
Ale co tak naprawdę miało wpływ na jej bezkarność- nigdy się nie dowiedzieliśmy.
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Albo jeszcze gorzej, jak by potem na Was się mściła.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Liczba postów: 911
Liczba wątków: 37
Dołączył: 26 Jul 2022
Reputacja:
246
Płeć: Kobieta
Zodiak: Zależy od pory roku...
Kolejne wspomnienie...
Kilka dni temu na dolnym Monciaku stanął przede mną uśmiechnięty starszy pan. Głupek czy zboczek ? - pomyślałam.
Już miałam mu powiedzieć aby zszedł mi z drogi bo go kopnę w nabiał... gdy usłyszałam : "Ty jak zwykle nikogo nie poznajesz ".
Okazało się, że był to nasz klasowy przystojniak, tylko że podstarzały, odrobinę pomarszczony i całkowicie łysy...
Powiedział mi komplement : "Jak widzę już nie patrzysz w glebę ale wprost przed siebie... i o to chodzi"
Ale to tylko wstęp do wspomnienia sprzed jakiś 23-25 lat temu.
Nie radziłam sobie wtedy z depresją chociaż byłam na dobrej drodze do jej ujarzmienia.
Ale wciąż chodziłam z nosem spuszczonym na kwintę, ubrana w czerń i unikałam ludzi.
Wracałam od córki w Chyloni i wtedy też zatrzymał mnie ów Leszek z zapytaniem, dlaczego ludzi nie poznaję.
Ponoć mijał mnie już kilka razy aż postanowił zaczepić i porozmawiać.
Zaprosił mnie do małej przydworcowej kafejki (jedynej jaka była w pobliżu) i zaczął mnie wypytywać dlaczego jestem taka zamknięta.
Leszek okazał się moim pierwszym nieplanowanym psychoterapeutą, pierwszym, który potrafił słuchać i słuchał...a przecież nie musiał.
Spytał mnie, czy umiem kochać samą siebie i czy potrafię widzieć świat oczami dziecka...
Spytał, czy umiem spojrzeć na siebie oczami obcego człowieka ...
Czułam się przy nim jak niedoszły topielec wyciągnięty z wody na brzeg... z drugą szansą na "ciąg dalszy".
Na koniec długiej rozmowy powiedział coś, co noszę w pamięci i stosuję do dnia dzisiejszego:
1- gdybym wpadła w stado wrogich mi osób- to za wszelką cenę: Głowa do góry- cycki do przodu .
2- Nigdy się nie tłumaczyć bo tylko winni się tłumaczą... a i tak nikogo nie obchodzi co mówisz bo chodzi tylko o ta aby cię do czegoś zmusić.
3- W kłopotliwym ogniu pytań, na pytania odpowiadać albo własnym pytaniem albo milczeniem (koniecznie z patrzeniem prosto w twarz).
4- Aby zmienić swoje życie- najpierw trzeba zmienić sposób myślenia.
5- Nie martwić się na zapas, bo to co nas martwi może się nigdy nie wydarzyć.
6- Nie biadolić nas nieszczęśliwą przeszłością- ale znaleźć sposób aby kreować swoją pozytywną przyszłość .
7- Nie odkładać niczego "na później"... gdyż właściwy moment jest właśnie TERAZ..!
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2025, 20:11 przez
Zenobia.)