11-11-2023, 11:48
- 1 -
Początek kwietnia kilka dekad temu. Miałam nockę na posterunku Gdańsk Nowy Port.
W nocy mieliśmy tradycyjnie 3 i pół godziny nocnego bezruchu pasażerskiego więc każdy kto mógł z głową na biurku- drzemał... -chociaż nie było wolno.
Ale tej nocy około trzeciej rozdzwoniła się centralka. Osiem żaróweczek nad przyciskami migało a wkurzający dzwonek obudziłby nawet nieboszczyka w grobie.
Zaniepokoiło mnie , że świeciły wszystkie światełka chociaż czynnych połączeń były tylko dwa z nich.
Nie mogłam przysnąć z powrotem, więc wyszłam na skraj peronu i długo patrzyłam na oświetlony port oraz pomnik Bohaterów Westerplatte.
Noc mimo wczesnej wiosny była tak ciepła jakby to był środek lata.
Po powrocie na posterunek chciałam sobie zrobić poranną kawę ale obie szklanki miałam brudne a w czasie ich mycia obie stłukłam.
Zobaczyłam, że dłonie trzęsły mi się jak u sąsiada z parkinsonem.
Wtedy coś mi kazało spojrzeć na peron . Pod peronową latarnią naprzeciw mojego okna stał gruby i wysoki osobnik w czarnym długim płaszczu.
Ale się opatulił w tak ciepłą noc...- pomyślałam- pewnie kolejny pieprzony zboczeniec.
Jak się pojawił tak i znikł Dosłownie- jedna lub dwie sekundy mojej nieuwagi.
Jak do tej pory niby nic nadzwyczajnego...ale gościu z peronu opuścił go w błyskawicznym tempie jakby wyparował.
Wmawiałam sobie, że musiało mi się coś przewidzieć .
Wracając do domu musiałam przejść obok rosnącego przy wejściu do klatki schodowej - wysokiego bzu.
Nie mogłam się doczekać maja, gdyż wtedy rozkwitał i pachniał tak pięknie, że nie dało się obok niego przejść obojętnie.
Tym razem jego zielone jeszcze wczoraj pąki listków dziwnie zbrązowiały.
W tym roku chyba nie będzie kwitnąć powiedziała sąsiadka z parteru.
-Ale dzisiejsza nos była ciepła i dzień też zapowiada się pięknie- odparłam.
a sąsiadka na to: Czy będzie piękny to sama się przekonasz. W domu czekają na ciebie nowiny.
Jak na razie - norma, nic nadzwyczajnego.
Dalszy ciąg za chwilę
Początek kwietnia kilka dekad temu. Miałam nockę na posterunku Gdańsk Nowy Port.
W nocy mieliśmy tradycyjnie 3 i pół godziny nocnego bezruchu pasażerskiego więc każdy kto mógł z głową na biurku- drzemał... -chociaż nie było wolno.
Ale tej nocy około trzeciej rozdzwoniła się centralka. Osiem żaróweczek nad przyciskami migało a wkurzający dzwonek obudziłby nawet nieboszczyka w grobie.
Zaniepokoiło mnie , że świeciły wszystkie światełka chociaż czynnych połączeń były tylko dwa z nich.
Nie mogłam przysnąć z powrotem, więc wyszłam na skraj peronu i długo patrzyłam na oświetlony port oraz pomnik Bohaterów Westerplatte.
Noc mimo wczesnej wiosny była tak ciepła jakby to był środek lata.
Po powrocie na posterunek chciałam sobie zrobić poranną kawę ale obie szklanki miałam brudne a w czasie ich mycia obie stłukłam.
Zobaczyłam, że dłonie trzęsły mi się jak u sąsiada z parkinsonem.
Wtedy coś mi kazało spojrzeć na peron . Pod peronową latarnią naprzeciw mojego okna stał gruby i wysoki osobnik w czarnym długim płaszczu.
Ale się opatulił w tak ciepłą noc...- pomyślałam- pewnie kolejny pieprzony zboczeniec.
Jak się pojawił tak i znikł Dosłownie- jedna lub dwie sekundy mojej nieuwagi.
Jak do tej pory niby nic nadzwyczajnego...ale gościu z peronu opuścił go w błyskawicznym tempie jakby wyparował.
Wmawiałam sobie, że musiało mi się coś przewidzieć .
Wracając do domu musiałam przejść obok rosnącego przy wejściu do klatki schodowej - wysokiego bzu.
Nie mogłam się doczekać maja, gdyż wtedy rozkwitał i pachniał tak pięknie, że nie dało się obok niego przejść obojętnie.
Tym razem jego zielone jeszcze wczoraj pąki listków dziwnie zbrązowiały.
W tym roku chyba nie będzie kwitnąć powiedziała sąsiadka z parteru.
-Ale dzisiejsza nos była ciepła i dzień też zapowiada się pięknie- odparłam.
a sąsiadka na to: Czy będzie piękny to sama się przekonasz. W domu czekają na ciebie nowiny.
Jak na razie - norma, nic nadzwyczajnego.
Dalszy ciąg za chwilę
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...



![[Obrazek: f81c581f009dde6f.jpg]](https://images90.fotosik.pl/693/f81c581f009dde6f.jpg)