(08-11-2020, 12:35 )hogan napisał(a): Nie mogę się z tym zgodzić, bo tu kościół dzieli ludzi na lepszych i gorszych. Albo MIŁUJĄ wszystkich albo nikogo.
W realu wszystkie ogólne, nawet szczytne hasła mają konkretny, szczególny charakter.
Religia oparta na Torze Pisanej i Ustnej, jaką jest judaizm ortodoksyjny to etyka sytuacyjna. Twierdzi ona, że oceny dobra i zła nie mogą odwoływać się jedynie do zabsolutyzowanych abstrakcyjnych pojęć, ale że muszą podlegać ścisłej ocenie wynikającej z konkretnej sytuacji, w której jedynym decydującym kryterium jest dobro lub krzywda człowieka. Etyczny monoteizm traktuje wszystko jako narzędzie, które może być użyte do czynienia dobra, albo do czynienia zła. Oznacza to w praktyce życiowej, że mówienie prawdy może być etycznie słuszne (i najczęściej jest), ale może być też etycznie równe morderstwu (na przykład w sytuacji, w której morderca goni ofiarę i pyta o jej miejsce pobytu).
Pacyfista, który odczytuje przykazanie nie morduj" jako "nie zabijaj", jeżeli chce być naprawdę wierny swoim przekonaniom, nie pozbawi życia nigdy i nikogo, niezależnie od sytuacji. Nie pozbawi życia na przykład terrorysty trzymającego dłoń na detonatorze bomby która za sekundę wysadzi w powietrze autobus z dziećmi. Czy odmowa pozbawienia go życia - pozbawienia, które nie jest przecież morderstwem, ale obroną niewinnych - nie będzie po prostu decyzją jednoznacznie umożliwiającą triumf zła?! Podczas gdy dla pacyfisty najważniejsza jest zasada "nie zabijaj", a dla Kanta - zasada "mów prawdę", to dla judaizmu najważniejszy jest człowiek i to, czy potraktowany zostaje sprawiedliwie.