16-07-2018, 22:56
Izek myślę, że dogadała byś się z moim nie mężem. On od wiary totalny odstrzał, stwierdził, że nie wiara w "Boga" da mu warunki do życia tylko praca własnych rąk. Jeśli sam na wszystko nie zapracuje to bóg nic mu nie da. Jest totalnie odwrócony od kościoła, księży traktuje jak najgorsze zło (jak większość z nas w sumie od dość dłuższego czasu widząc co się dzieje) a samo "powołanie" jako płatny zawód, najlepszy bo zero podatków plus to co zarabiają z każdej możliwej strony. Nie neguję tego, ma prawo mieć własne zdanie mimo, że ja do kościoła chodzę, fakt faktem raz na kilka miesięcy ale jednak. Podoba mi się to, że nie ciosa mi kołków na głowie, nie krytykuje. Sama coraz mniej mam jakiejkolwiek wiary. Generalnie chyba wszystko wali mi się na głowę bo od dziecka człowiek ma prany mózg przez rodziców/dziadków/lekcje katechezy etc. Wiadomo, co niedzielę do kościółka bo mamusia każe, bo tak trzeba. Postawiłam się w nastoletnich buntach
Właściwie coraz mniej podobało mi się nagabywanie na kościół, chodzić na msze bo ktoś każe. Myślę, że iść na mszę wbrew sobie na przymus jest większym grzechem (??) niż po prostu nie iść wcale. Bardzo długo walczyłam z rodziną o takie sytuacje. Mama odpuściła może jakieś 2-3 lata temu. Teraz jak mam ochotę (chociaż nie wiem po co) to idę na mszę. Co mnie bodzie najbardziej? Mieszanie polityki z kwestią wiary. Myślę, że większość księży sama swoim durnym pierrrrr...eniem pogłębia kryzys w wierze. No nie da się na spokojnie słuchać jak cytuje Ci fragmenty Ewangelii czy innych z Biblii i podpiera to polityką. Poraża mnie to. Pomijam fakt, że jest wiele nieścisłości i jak to kiedyś znajomy stwierdził, ktoś musiał mieć dobrze nawalone pod kopułką, żeby takie brednie stworzyć. Po za tym co wyznanie tym większy wyścig kogo religia jest TĄ WŁAŚCIWĄ. Zielonoświątkowcy uważają się za nieskalanych, grekokatolicy też uważają się za najważniejszą wiarygodną religią i każda inna jest złem. No niestety. Gdyby na świecie była jedna religia to może byśmy żyli w takich mózgotrzepach. Teraz im więcej się mówi, czyta, sprawdza czy też interpretuje tym więcej "bubli" wychodzi.
Dlatego ja jestem tego zdania, NIE MA wiary LEPSZEJ czy GORSZEJ, nie ma mieszania z błotem bo ktoś ma odwagę stanąć przeciwko czy po porostu całkowicie odejść od tematu religii. Nie cierpię jak ktoś wierzący ZMUSZA na siłę do swoich przekonań, a w sytuacji gdy się nie zgadzasz stajesz się "dzieckiem szatana" i lecą bluzgi, których niejeden burdel by się nie powstydził.
Żyjmy i dajmy żyć innym, pozwólmy mieć innym swoje przekonania i nie tłuczmy na siłę do swoich przekonań. Sama czuję, że do kościoła jest mi dalej niż rok temu ale nie będę zabraniać tego innym. Mamy swoje rozumy, umysły, wolną wolę- decydujmy TYLKO O SOBIE
Podoba mi się, że tutaj można porozmawiać o wszystkich tematach łącznie z tymi trudnymi religijnymi. Szanuję wszystkich wierzących i tych nie ale oczekuję tego samego od innych.
Kochajmy się, szanujmy się, dbajmy o siebie wzajemnie po prostu. Do tego żadna religia- wierzenia nie są potrzebne.
Właściwie coraz mniej podobało mi się nagabywanie na kościół, chodzić na msze bo ktoś każe. Myślę, że iść na mszę wbrew sobie na przymus jest większym grzechem (??) niż po prostu nie iść wcale. Bardzo długo walczyłam z rodziną o takie sytuacje. Mama odpuściła może jakieś 2-3 lata temu. Teraz jak mam ochotę (chociaż nie wiem po co) to idę na mszę. Co mnie bodzie najbardziej? Mieszanie polityki z kwestią wiary. Myślę, że większość księży sama swoim durnym pierrrrr...eniem pogłębia kryzys w wierze. No nie da się na spokojnie słuchać jak cytuje Ci fragmenty Ewangelii czy innych z Biblii i podpiera to polityką. Poraża mnie to. Pomijam fakt, że jest wiele nieścisłości i jak to kiedyś znajomy stwierdził, ktoś musiał mieć dobrze nawalone pod kopułką, żeby takie brednie stworzyć. Po za tym co wyznanie tym większy wyścig kogo religia jest TĄ WŁAŚCIWĄ. Zielonoświątkowcy uważają się za nieskalanych, grekokatolicy też uważają się za najważniejszą wiarygodną religią i każda inna jest złem. No niestety. Gdyby na świecie była jedna religia to może byśmy żyli w takich mózgotrzepach. Teraz im więcej się mówi, czyta, sprawdza czy też interpretuje tym więcej "bubli" wychodzi. Dlatego ja jestem tego zdania, NIE MA wiary LEPSZEJ czy GORSZEJ, nie ma mieszania z błotem bo ktoś ma odwagę stanąć przeciwko czy po porostu całkowicie odejść od tematu religii. Nie cierpię jak ktoś wierzący ZMUSZA na siłę do swoich przekonań, a w sytuacji gdy się nie zgadzasz stajesz się "dzieckiem szatana" i lecą bluzgi, których niejeden burdel by się nie powstydził.
Żyjmy i dajmy żyć innym, pozwólmy mieć innym swoje przekonania i nie tłuczmy na siłę do swoich przekonań. Sama czuję, że do kościoła jest mi dalej niż rok temu ale nie będę zabraniać tego innym. Mamy swoje rozumy, umysły, wolną wolę- decydujmy TYLKO O SOBIE

Podoba mi się, że tutaj można porozmawiać o wszystkich tematach łącznie z tymi trudnymi religijnymi. Szanuję wszystkich wierzących i tych nie ale oczekuję tego samego od innych.
Kochajmy się, szanujmy się, dbajmy o siebie wzajemnie po prostu. Do tego żadna religia- wierzenia nie są potrzebne.
"Wspomnienie jest jedynym rajem, z którego nikt nas nie może wypędzić... " <th_to_clue>




