Ocena wątku:
  • 20 głosów - średnia: 2.95
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

ZAPOMNIANY WYNALAZEK REKLAMOWY Z PRZEDWOJENNEJ WARSZAWY!
#1

[Obrazek: 10y03uc.jpg]

Choć trudno dziś w to uwierzyć, ale prezentowane w awatarze tego artykułu obrazki przedstawiają urządzenie o dokładnie takim samym przeznaczeniu, mimo że odstęp pomiędzy oboma zdjęciami to ponad 75 lat! Starszy widok, wraz z powiększeniem, to fragment pocztówki, przedstawiającej północno-wschodni narożnik skrzyżowania Alej Jerozolimskich z Marszałkowską - tam gdzie obecnie znajduje się Rotunda PKO. To pocztówkowe zdjęcie pochodzi z albumu autorstwa Pawła Stala „Była taka ulica. Marszałkowska na starych pocztówkach”, wydanym ostatnio przez wydawnictwo VEDA. Oba zdjęcia przedstawiają wyświetlacze reklamowe z ruchomym tekstem!
Mechanizm działania urządzenia i jego nazwę handlowa udało się dokładnie ustalić dzięki szczegółowemu opisowi jaki zamieściły „Nowiny Techniczne” - dodatek do „Przeglądu Technicznego” z sierpnia 1927 roku. Artykuł powstał zapewne wkrótce po instalacji mechanizmu skoro pisano, że podobne można zobaczyć w kiku europejskich stolicach, "(...) a również od niedawna w Warszawie". Zachwycano się wtedy tym nowatorskim pomysłem w następujący sposób:
„Urządzenie takiej „gazety świetlnej" jest bardzo proste (…) tablica, na której przesuwają się świetlne wyrazy, jest usiana mnóstwem małych lampek elektrycznych, osadzonych na tablicy nieruchomo, w ilości od 1000 do 1200 sztuk, ułożonych w długą wstęgę po 7—9 lampek w rzędzie pionowym i 100—150 lampek w rzędzie poziomym. Idzie teraz o to, aby część tych lampek, zgrupowanych w kształcie- litery lub rysunku, zapalić na prawym końcu tablicy i natychmiast zgasić, zapalając identyczną grupę lampek , lecz o jedno miejsce dalej w lewo itd. Tym sposobem otrzymuje się wrażenie ruchu w kierunku z prawa na lewo.”
Opisano też dość dokładnie warszawską instalację, której nadana została nazwa „Kurjer świetlny”. „Ogólna ilość lampek wynosi tu 1500 szt,, do tego dochodzi 200 sztuk lampek czerwonych, tworzących ramkę. (…) Lampki metalowe mają dolne półkule czarne, aby nie oświetlały tła i tekst był wyraźniejszy.(…) Depesze, nadawane z ,,Expresu" lub „Kurjera Czerwonego", są wyświetlane w 5 minut po ich otrzymaniu. Jako szybki informator, „kurjer świetlny" przewyższa więc znacznie swoich braci drukowanych. Maksymalna ilość liter, którą można włączyć w łańcuch, wynosi około 2000 szt., wyświetlenie tej ilości tekstu trwa 10 minut.”

Cała instalacja nie działała jednak zbyt długo, pewnie ze względu na problemy z bardzo nowatorską jak na owe czasy technologią. Jak zauważał cytowany już artykuł: „(…) instalacja, która zawiera 30 km drutu i całą masę kontaktów, wymaga nadzwyczaj starannego dozoru; niewielki pyłek, który przypadkowo dostanie się między ruchome kontakty, powoduje stałe palenie się lampki. Specjalny obserwator stale więc śledzi za prawidłowością napisów i sygnalizuje wszelkie braki obsłudze technicznej”. Zapewne właśnie takie problemy sprawiły, że dość szybko, niesprawny zapewne, „kurjer świetlny” zasłonięto zwykłymi afiszami reklamowymi, a około 1931 roku zdemontowano i zastąpiono słynnym neonem „Żywca”. Niezwykłe urządzenie zostało na całe lata niemal całkowicie zapomniane, a pamięć o nim wróciła właśnie teraz dzięki albumowi z dawnymi warszawskimi pocztówkami reprodukowanymi w naprawdę doskonałej jakości, pochodzącymi z przebogatej kolekcji Pawła Stala.

Zdjęcie „Kurjera świetlnego” zrobiono zapewne około 1927, lub 1928 roku – tak precyzyjne datowanie jest możliwe dzięki analizie zdjęć dokonanej przez Ryszarda Mączewskiego z Fundacji „Warszawa1939.pl”.

Źródło: radiownet.pl

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości