Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Zwróciłam na to dawno uwagę, że właśnie dlaczego akurat ktoś nagrywa całą akcję, nawet na jednej ze stron o tym pisałam długie
referaty ale ludzie są totalnie zaślepieni. Nie trzeba szukać daleko, w Polsce takich spraw też są tysiące a może i miliony.
Słynne OTOZ Animals lub inne instytucje "pomagające" zwierzętom, także mają swój "patent". A wszelkie komentarze, otwierające
ludziom oczy, są przez nich usuwane. Na przykład, OTOZ Animals umieszcza ogłoszenie(to jeden z wielu przypadków), że jaki to
wredny właściciel katował psa, trzymał na łańcuchu, nie karmił, bił, pies nie miał dostępu do wody, itd. Zaczęłam takim sprawom bacznie się przyglądać i niejednokrotnie, doprowadziło mnie to do całkowicie innych informacji. Jak się okazało, pies żył sobie w gospodarstwie i był na łańcuchu ale był karmiony i miał wodę a OTOZ Animals, zrobiło z ludzi potworów, odebrało psa, tylko po to aby ludzie wpłacali datki i przekazywali 1% podatku. Uważam i jestem o tym przekonana, że naciąganie przez owe instytucje, to ściema szyta grubymi nićmi, bo każda instytucja państwowa, jest wspierana i opłacana przez państwo i gminy. Gdzie więc są te pieniądze, na co je przeznaczają? Biorą do własnej kieszeni.
Dlaczego mnie akurat to zastanowiło? Ano dlatego, że jak jeszcze żyła moja sunia Hera i byłam zmuszona umieścić ją w schronisku na czas mego pobytu w szpitalu, to miałam ogromne kłopoty z jej odzyskaniem. Wyszło na koniec, że musiałam zapłacić niemałe pieniądze żeby adoptować ją ze schroniska. I już wtedy otworzyły mi się oczy, że coś jest na rzeczy, dlatego też od kilku lat, starałam się dołączyć do OTOZ Animals aby zbadać sprawę od wewnątrz. Nie udało mi się, bo już mnie znają i wiedzą, że to ja pomagam zwierzętom a nie oni. Ludzi co pomagają, trzymają na dystans, bo boją się aby coś nie wyszło na jaw. Po co ta cała weryfikacja kandydatów na wolontariuszy do inspektoratu? Nie po to aby zobaczyć czy ktoś kocha zwierzęta i umie z nimi się obchodzić ale po to aby zobaczyć, czy da się utrzeć nosa owemu kandydatowi i przerobić na swoją modłę.
Inna sprawa do kastracja i sterylizacja. Od zawsze jestem temu przeciwna a oni wszędzie krzyczą- kastrować, wycinać i czynić zwierzęta bezpłodnymi! No kuźwa! i to są obrońcy zwierząt? To logiczne, że podpisują kontrakt z weterynarzem, bo taka placówka musi mieć swego weterynarza a oni wyłapują zwierzęta aby poddać je okaleczeniu i trzepią z tego kasę. Nie wierzcie w to, że taka operacja jest darmowa, bo żaden wet. nie robiłby tego za darmo, bo to koszt około 5 tyś. zł! Dla weta pieniądze zwraca gmina a mały procent z tego, dostają w/ w ośrodki dla zwierząt.
Wszędzie idzie o kasę a nie o miłość do zwierząt.
Mogłabym tu walić elaboraty ale to bezcelowe, bo ludzie i tak są na to ślepi.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"