Czy jesteś za przymusową kastracją osób z najpoważniejszymi chorobami typu stwardnienie guzowate? Wiem że to nie moralne ale uważam iż w krajach uni europejskiej powinno się wprowadzić tak zwaną genetyczną kwarantanne , nie powinno się pozwalać osobą chorym genetycznie na rozmnażanie się ponieważ owa choroba przekazywana jest ich dziecią a po co one mają cierpieć? Zaprzestanie prokreacji przez te osoby do prowadziło by do końca takich chorób jak zespół downa ,stwardnienie guzowate,anemi sierpowatej . Zaraz pewnie usłyszę zarzuty że takie osoby także mają prawo do szczęścia lecz za prawdę powiadam wam że ważniejsze jest dobro ogółu niż jednostki. Jeśli możemy przetrzymywać w izolatkach osoby z chorobami zakaźnymi tak samo możemy wyizolować chore geny, nie mówie tu o izolacji tych osób ze środowiska wręcz przeciwnie powinniśmy im zapewnić godne życie aby nie czuły się gorszę lecz mówię tu między innymi o podcinaniu nasieniowodów u mężczyzn chorych i związywaniu jajowodów u chorych kobiet. po 100 latach po tych chorobach nie było by już śladu!!!!!!
Liczba postów: 15,296
Liczba wątków: 150
Dołączył: 24 Jul 2014
Reputacja:
439
Płeć: Mężczyzna
Nie, nie jestem.
Natomiast za rozwojem nauki i medycyny owszem.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-10-2014, 0:55 przez
Siwy.)
Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Wyobraziłam sobie taką sytuację na sobie i na moim synu, że on i ja jesteśmy chorzy ale, że małe zabiegi mogłyby w przyszłości zapobiec rozwojowi tych chorób, to zgodziłabym się. Po takim zabiegu, byłabym pewna, że następne dzieci nie odziedziczą choroby po mnie, że ja jej zapobiegłam i nie pozwoliłam następnej ciąży rozwijać się tylko po to aby urodzić kolejnego chorego syna.
Natomiast co do syna, to jeśli byłby niepełnoletni, to i tak czekałabym z tym do jego pełnoletności i niech sam by zdecydował, czy chce mieć
dzieci, które najprawdopodobniej będą chore tak jak on.
Nie wiem natomiast jak bym się zachowała, gdy dowiedziałabym się że jestem chora i byłabym jeszcze młodą dziewczyną.
Podjęcie decyzji z pewnością byłoby bardzo trudne, gdyż miałabym w sobie bunt nastolatki, udowadniałabym więc światu, że mogę
urodzić zdrowe dziecko, że mam prawo do szczęścia i posiadania dziecka, że mam prawo być szczęśliwa jak inni co zakładają
pełne rodziny, itd. A może jednak po zajściu w ciążę i gdyby okazało się, że jednak urodziłam chore dziecko, to podjęłabym się zabiegu?
Tego nie jestem w stanie na dzisiejszy dzień stwierdzić...
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"