Liczba postów: 644
Liczba wątków: 10
Dołączył: 30 Nov 2015
Reputacja:
94
Płeć: Nie ujawnię
Lokalizacja: Polska, Łańcut
Św. Walenty, patron Dnia Zakochanych, to postać dość zagadkowa. Był biskupem Terni pod Rzymem. Za czasów cesarza Klaudiusza II Gota Rzym był uwikłany w liczne wojny. Cesarz Klaudiusz zauważył, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach, zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym.Nie pomagały perswazje, mężczyźni coraz bardziej ociągali się z zaciąganiem się do wojska, w końcu cesarz wydal edykt, wg którego zabranial zawierania małżeństw mężczyznom od 25 do 37 roku życia. A był to czas, gdy średnia długość życia nie przekraczała 44 lat, więc młodym niewiele czasu pozostawało na cieszenie się życiem rodzinnym.
Jedna z legend mówi, że biskup Walenty popierał zakochanych i w swoich kazaniach wystąpił przeciwko edyktowi cesarza.
Za niesubordynację Święty został pojmany i wtrącony do więzienia.
W więzieniu odwiedzała go córka strażnika i pomiędzy nią a biskupem wybuchła płomienna miłość. Nie była ta miłość naganna, ponieważ celibat wprowadzony został kilkaset lat później i Walenty mógł się z dziewczyną ożenić, ale został niebawem stracony (ok. 269 r.).
Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować uczuciom, był patronem chorych na epilepsję (padaczkę). Ci, którzy mają zdolność obserwacji lubią złośliwie przyrównywać miłość do stanu podobnego tej chorobie.
Na pamiątkę biskupa który popierał dążenia zakochanych i sam się zakochał - obchodzimy Walentynki.
Szkoda, że miłość biskupa została mu wraz z życiem odebrana.
Z Ameryki przyswoiliśmy tylko komercyjną oprawę tego dnia zakochanych.
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-02-2016, 16:30 przez
gratka.)