04-06-2015, 9:44
W dalekim Singapurze zupełnie przypadkowo Michał Wiśniewski poznał Karaoke i tak miast zwiedzać Singapur i Tajlandię wszystkie bez zgoła wieczory przesiedział w klubach Karaoke. Zakochał się w panującej tam atmosferze, w dreszczyku poprzedzającym każdy występ i choć jego pierwsze kroki w śpiewaniu nie zasługiwały na żaden aplauz to za „przeokropne” wykonanie „The Great Pretender” Freddiego Mercurego otrzymał oklaski pocieszenia. Postanowił, że musi się to znaleźć w Polsce.
I tak po powrocie do Polski pojechali z Jackiem Łągwą do Niemiec na zakupy związane z zaplanowanym przedsięwzięciem – studiem nagrań.
Zwiedzając jednak sklepy natrafili przypadkiem na sprzęt Karaoke. Koszty tej zabawki były „horrendalnie” wysokie. Ale Jackowi również spodobało się połączenie zabawy z możliwością zarobku, po drugie takiego czegoś w Polsce jeszcze nie było.
I tak zamiast realizować wcześniejsze założenia – przywieźliśmy ze sobą wyposażenie do karaoke wraz z ponad 200 utworami do śpiewania. Jak wrócili to wszyscy patrzyli na nich jak na nienormalnych.
No i złożyli wszystkie swoje wspólne oszczędności i stworzyli pierwszy profesjonalny klub Karaoke w Polsce. Zawstydzony naród, który gościł w klubie nie wyrażał wielkiej ochoty na śpiewanie i choć w pięciu telewizorach non-stop przewijali się amatorzy śpiewania z płyty demonstracyjnej, to nikt się nie odważył podejść do mikrofonu. Pomyśleli, że być może obaw przed językiem angielskim zniechęca wszystkich do pierwszego wystąpienia. Zamiast przygotowywać aranżacje do spektaklu, Jacek zajął się przygotowywaniem polskich przebojów w Karaoke.
I to niezbyt pomogło i nie pozostało nic innego, jak prezentować Karaoke na żywo – innymi słowy – śpiewać samemu. Przez kolejne tygodnie przybywało w klubie ludzi, lecz niestety tylko słuchających, a oni dalej śpiewaliśmy w weekendy po 8 godzin prawie sami. Dopiero przeniesienie klubu do centrum miasta zmieniło sytuację i rozśpiewali łódzką młodzież. W międzyczasie wygrzebując ostatnie oszczędności zakupili nowy sprzęt i z repertuarem ponad 1.500 piosenek podbili Łódź, a Karaoke stało się trafem w dziesiątkę.
-----------------------------
A wy zabawiacie sie w klubach karaoke? ja nie mam głosy i zawsze sie wstydzę zaśpiewać.
I tak po powrocie do Polski pojechali z Jackiem Łągwą do Niemiec na zakupy związane z zaplanowanym przedsięwzięciem – studiem nagrań.
Zwiedzając jednak sklepy natrafili przypadkiem na sprzęt Karaoke. Koszty tej zabawki były „horrendalnie” wysokie. Ale Jackowi również spodobało się połączenie zabawy z możliwością zarobku, po drugie takiego czegoś w Polsce jeszcze nie było.
I tak zamiast realizować wcześniejsze założenia – przywieźliśmy ze sobą wyposażenie do karaoke wraz z ponad 200 utworami do śpiewania. Jak wrócili to wszyscy patrzyli na nich jak na nienormalnych.
No i złożyli wszystkie swoje wspólne oszczędności i stworzyli pierwszy profesjonalny klub Karaoke w Polsce. Zawstydzony naród, który gościł w klubie nie wyrażał wielkiej ochoty na śpiewanie i choć w pięciu telewizorach non-stop przewijali się amatorzy śpiewania z płyty demonstracyjnej, to nikt się nie odważył podejść do mikrofonu. Pomyśleli, że być może obaw przed językiem angielskim zniechęca wszystkich do pierwszego wystąpienia. Zamiast przygotowywać aranżacje do spektaklu, Jacek zajął się przygotowywaniem polskich przebojów w Karaoke.
I to niezbyt pomogło i nie pozostało nic innego, jak prezentować Karaoke na żywo – innymi słowy – śpiewać samemu. Przez kolejne tygodnie przybywało w klubie ludzi, lecz niestety tylko słuchających, a oni dalej śpiewaliśmy w weekendy po 8 godzin prawie sami. Dopiero przeniesienie klubu do centrum miasta zmieniło sytuację i rozśpiewali łódzką młodzież. W międzyczasie wygrzebując ostatnie oszczędności zakupili nowy sprzęt i z repertuarem ponad 1.500 piosenek podbili Łódź, a Karaoke stało się trafem w dziesiątkę.
-----------------------------
A wy zabawiacie sie w klubach karaoke? ja nie mam głosy i zawsze sie wstydzę zaśpiewać.
...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...






ale przeważnie to książka "A wszytko to... Ich Troje"