23-05-2017, 18:33
Nie żyje łódzki aktor charakterystyczny Grzegorz Stelmaszewski.
Znany był z takich filmów jak "Edi" czy "Służby specjalne". Miał 54 lata.
![[Obrazek: 0335813.jpg]](http://i.wp.pl/a/f/film/033/13/58/0335813.jpg)
Grzegorz Stelmaszewski był aktorem niezawodowym, znanym z małego i wielkiego ekranu.
Historia jego życia to gotowy scenariusz na film.
Informacje o śmierci potwierdził przyjaciel i autor jego biografii Ivo Vuco. To również on, zaniepokojony dwudniowym milczeniem
kolegi, powiadomił policję. Ciało Stelmaszewskiego funkcjonariusze odnaleźli w nocy z poniedziałku na wtorek w jego mieszkaniu.
Biografia opisująca losy Stalmaszewskiego miała ukazać się w czerwcu. "Grzegorz bardzo czekał na premierę tej książki".
Kiedy wystąpił w "Edim" w reżyserii Piotra Trzaskalskiego, Krzysztof Majchrzak powiedział, że wygląda jak "za. gangster".
Nie da się ukryć, że Grzegorz Stelmaszewski wypadł w swojej roli bardzo wiarygodnie – i nic dziwnego, w końcu gangsterskie
środowisko znał od podszewki.
Wychowywał się w podejrzanej dzielnicy i szybko popadł w konflikt z prawem. Do więzienia trafił już jako 17-latek, a za liczne
kradzieże odsiedział w sumie 11 lat. Dopiero kiedy wyszedł z więzienia i stracił mieszkanie, postanowił zmienić swoje życie.
Samotny, opuszczony, nie mogąc liczyć na niczyją pomoc, trafił do schroniska dla bezdomnych i właśnie tam poznał
miłość swojego życia. To dzięki ukochanej kobiecie zrezygnował z przestępczej kariery i trafił przed kamery.
Ostatnim filmem w jakim zagrał był "Las, 4 rano" Jana Jakuba Kolskiego. Przyczyna śmierci aktora nie jest jeszcze znana.


