27-07-2015, 13:56
Wczoraj wysiadając z autka, pomogłam trójce bezdomnych ludzi. Wiem, że są bezdomni ale nie oznacza to, że jakoś ich dzielę na innych ludzi. Po prostu wiem, że są bezdomni i wiem, że potrzebują pomocy, mimo że inni ich odtrącają. Zaprosiłam do siebie(na tzw. minutkę) i dałam im trzy ogromne kartony ubrań. Wszystko wypasione ciuchy, markowe ale dla mnie obecnie za małe to po kij mam to trzymać? Oddałam a potem dołożyłam chyba z 10 siatek z żywnością a nawet z garnkami. Dałam świeżo ugotowany kapuśniak, dałam z 3 kg karkówki bez kości, ziemniaków, warzyw różnych, czyli kalarepki, marchewki, a nawet arbuz tam się znalazł. :radocha: Byłam z tego powodu szczęśliwa bo to co od nich usłyszałam, było bardzo miłe i powoduje, że bardziej jeszcze chce się pomagać!!! Ich słowa były takie: "Czy pani jest aniołem? Nigdy nie wierzyłem w anioły aż do teraz"
No jak inaczej może być po takich słowach??? Ja nie wierzę w anioły ale od osoby co w to wierzy, to uważam za ogromny przywilej. :wink:
Druga sytuacja!
Starszy człowiek, chciał przejść na drugą stronę ulicy. No ja też byłam za kółkiem i wiecie co?!
Zatrzymałam się, wzięłam tego człowieka po rękę i przeprowadziłam na drugą stronę ulicy. Znów usłyszałam podobne słowa- panią chyba Bóg zesłał.
No taka właśnie jestem, mimo, że ostatnio narozrabiałam ale moje sumienie okropnie przez to cierpi
No jak inaczej może być po takich słowach??? Ja nie wierzę w anioły ale od osoby co w to wierzy, to uważam za ogromny przywilej. :wink:
Druga sytuacja!
Starszy człowiek, chciał przejść na drugą stronę ulicy. No ja też byłam za kółkiem i wiecie co?!
Zatrzymałam się, wzięłam tego człowieka po rękę i przeprowadziłam na drugą stronę ulicy. Znów usłyszałam podobne słowa- panią chyba Bóg zesłał.
No taka właśnie jestem, mimo, że ostatnio narozrabiałam ale moje sumienie okropnie przez to cierpi




