Szaroburość -
ro_bot - 27-04-2017
Ciekawa cecha(może nie tylko) Polaka.
Przejeżdżając ostatnio na roweryku mimo punktu dearlowskiego Audi zauwazyłem co wszystkie proponowane modele samochodów nie odróżniały się od bruku na którym stały.
Na pięćdziesiąt jeden był biały i jeden czerwony.
Tak przypadkiem zabłądziwszy do galerii odzieżowej poczułem sie jak w domu.
Czarne i szare kurtki przeplatane czasem mdłym odcieniem zieleni czy granatu.
Kupię sobie seledynowe szelki odblaskowe
Szaryście drodzy Forumowicze czy kolorowi?
RE: Szaroburość -
Siwy - 27-04-2017
To zależy jaki dres sobie ubiorę i tą koszulkę. Tu różnie. Dziś szary, jutro(po siódmej ) miałem być niebieski, ale będę żółty. Tak by bardziej kolorowym być.
RE: Szaroburość -
mysz - 27-04-2017
Przeczytałam wpis Robota i wyjrzałam przez okno na parking.....i rzeczywiście, 99% szarości, samochody zlewają się z betonem parkingowym, jeden samochód w kolorze brudno-czerwonym, pozostałe to szarość. Przypomniało mi się jak w pewien zimowy, szaro-bury deszczowy dzień popijając kawę patrzyłam przez okno, ludzie gdzieś spieszyli w wiadomym tylko sobie celu i pomyślałam sobie, że z ubioru niewiele różnimy się od Korei Północnej, wszyscy w kolorach czarnych, ciemnych, zlewających się z szarzyzną dnia...takie porównanie przyszło mi do głowy...smutny widok.
W sklepach zimowe ubrania przeważają w kolorze czarnym albo innym ciemnym, brak kolorystyki...a już z obuwiem to na półkach wyłącznie ciemno...rzędy ze spodniami wyłącznie ciemne...trochę lepiej jest z ubraniami damskimi chociaż i tu nie za barwnie.
Lepiej nieco wygląda kolekcja letnia ale szału też nie ma. Wygląda tak, jakby ludzie woleli skryć się za szarością...może wtedy bezpieczniej się czują?
RE: Szaroburość -
hogan - 27-04-2017
No ja należę do tych kolorowych, czy nawet bardzo kolorowych

Nie noszę, nie mam nic w kolorze czerni, brązu(oprócz jednej ciemno- brązowej długiej kamizelki sportowej), szarych, beżowych
też nie i w zielonym mam tylko jedną tunikę. Reszta to przewaga bieli a potem to wszystkie jaskrawe kolory, dużo też czerwieni
i żółci. Dla przykładu, wczoraj do lekarza byłam ubrana w białe legginsy, biały długi sweter z koronką u dołu i do tego na
wierzch ta brązowa w/w kamizelka ze względu na wygodę. Dziś właśnie ubrałam się w jaskrawo pomarańczową bluzę, białe
legginsy i buty w kolorze jak bluza. Kolorami zaraziłam też moją siostrę, bo stać ją na ciuchy i myślę, że większość Polaków, wybiera
te mniej brudzące kolory ze względu na oszczędność prania, jak też ze względu na przydatność. Bo na przykład, jak kobieta kupi
różową bluzkę, to najczęściej na dolną część ciała, kupi coś czarnego lub dżinsowego, gdyż ten dolny ciuch, będzie z czasem
pasował też do na przykład żółtej bluzki. A więc tu widzimy przydatność jednego ubrania do różnych kombinacji ale też oszczędność
ze względu na pranie(bo wątpię aby każda Polka prała czarną spódniczkę po każdym założeniu) i ze względu na wydawanie
kasy na ubrania. Jak kupi czarną spódniczkę, to do niej może nałożyć 10 innych bluzek.
W zasadzie, ja robię to samo ale z kolorami a więc myślę, że tu może dochodzi forma wygodnictwa(lenia) jak też może braku
wyobraźni. Bo ja na przykład, te same białe legginsy, mogę nałożyć tak samo do różnych kolorów bluzek. Tak przynajmniej
wygląda z punktu obserwatorów, bo nikt nie wie, że w szafie mam z 50 par białych legginsów :ubawa:
No i tak jak wspomniałam, zaraziłam tym też siostrę, nawet ostatnio kupiła sobie pantofle na obcasie w kolorze czerwonym
ale zaraz dzwoniła do mnie z zapytaniem, o poradę: Do czego tylko mam tera te buty nosić?
Odpowiedziałam jej najprostszą zasadę; Zacznij nosić coś, do koloru paznokci lub w przypadku butów, do czubka nosa.

Jak raz do mnie przyjechała, to byłam w szoku, bo była ubrana na biało- żółto!
Pochwaliłam ją, powiedziałam, że odjęła sobie tym ubiorem, co najmniej z 20 lat. I teraz widzę, że zrobiła się bardzo odważna
co do kolorów.
Kolorów naprawdę nie ma co się bać i tak jak z odcieniami szarego- czarnego i brązu, tak też można szaleć z kolorami.
Nieważne czy to seledynowy, turkusowy, róż czy żółć, biel! Wszystkie na raz pomieszane, pasują do siebie.
RE: Szaroburość -
Wąsatka - 27-04-2017
Co do szarych samochodów, to teoretycznie brudu tak na nich nie widać, czyli tak często nie trzeba myć.
Ludzie boją się kolorów, bo to wyróżnia z tłumu.
Generalnie ubieram się na ciemno, ale teraz mam na sobie żółtą bluzkę z kotem (tym kreskowym obżartuchem). Niebieska kurtka, bordowa czapka, letnie buty w jasnym nieokreślonym kolorze. Kiedyś nosiłam czerwony kapelusz, aż brakuje mi tamtej odwagi. W letniej garderobie błękit, czerwień, róż, biel, kratka, kwiatki. Chyba nie jestem aż taka szara.
Hogan "wszystkie na raz pomieszane"... to ja nie wiem co z tego wyjdzie...
RE: Szaroburość -
hogan - 27-04-2017
No i to jest właśnie to! Napisałaś jak typowa Polka w szarych kolorach(pomijam pierwszą cześć wypowiedzi, bo to na plus!)
Wszystkie jaskrawe kolory da się nosić ale oczywiście z głową.

Na przykład, możesz nałożyć białe spodnie, do tego różową bluzkę a na wierzch w razie gdy chłodniej, możesz narzucić coś
w kolorze turkusu czy seledynka do tego, buty w kolorze choćby żółci.
Trzeba tylko uwierzyć w siebie i w to, że tak się da! Naprawdę się da!
RE: Szaroburość -
Wąsatka - 27-04-2017
Białe spodnie odpadają. Za szybko się brudzą. Wystarczy mi latem biała spódnica w ciapaje. W białe, lniane spodnie już się nie zmieszczę... przytyłam, ale to akurat dobrze.
RE: Szaroburość -
hogan - 27-04-2017
:ubawa:
Ech ta Polska mentalność... myślisz, że czarne spodnie się nie brudzą?

Że nie widać brudu na ciemniejszych kolorach, to się zgodzę ale brudzą się tak samo.
Dlatego też, dodatkowo, wybieram jasne kolory abym natychmiast widziała co się wybrudzi.
Wiecie gdzie najbardziej można wybrudzić się? W przechodniach lekarskich i autobusach!
Mam to wielokrotnie sprawdzone na białych ubraniach, zwłaszcza brudzą się nogawki
pod kolanem i całe mankiety w bluzkach.
RE: Szaroburość -
Wąsatka - 27-04-2017
Brudzi się tak samo, bez względu na kolor, ale na ciemniejszym na pierwszy rzut oka tak nie widać. Gdzie się brudzi, to ja bardzo dobrze wiem i nie chodzę w ciemnych żeby rzadziej prać. Co to to nie.
RE: Szaroburość -
hogan - 27-04-2017
No widzisz.

Dlatego ja chodzę w jasnych bo nigdy nie nałożyłabym tego samego ubrania drugi raz, zanim bym go
nie wyprała i dlatego noszę jasne, bo wiem, że wszystko i tak się brudzi a jak codziennie 3 x się przebieram
to nie ma opcji abym chodziła w czymś brudnym. W szpitalach czy przechodniach, po moim ubiorze, często
ktoś myli mnie z lekarzem :lol: