Trójkąt Bermudzki -
hogan - 05-08-2014
Sprawa Trójkąta Bermudzkiego stanowi wciąż niewyjaśnioną zagadkę. W jego obrębie często dochodzi do tajemniczych wypadków. W niewyjaśnionych okolicznościach tonęły tam statki i spadały samoloty. Dlatego, gdy 51-letni Stuart Armstrong ze swoją partnerką Andreą Davison utknęli w jego obszarze, w ich oczach z każdą chwilą rysował się coraz większy strach.
Para Brytyjczyków wyruszyła z Wysp Zielonego Przylądka i zmierzała w kierunku wyspy Antigua. Gdy znaleźli się w odległości 1200 mil od punktu docelowego, w ich jachcie zepsuł się ster, przez co utracili kontrolę nad statkiem. Uszkodzony element sprawił, że ich żaglówka kręciła się bez przerwy dookoła. Armstrong przerzucał rzeczy z jednej strony pokładu na drugą, próbując w ten prowizoryczny sposób odzyskać kontrolę nad jednostką, ale metoda ta nie przyniosła większych efektów.
W chwili, gdy oboje utracili już nadzieję na wydostanie się z pułapki z pomocą przybył im tankowiec pod włoską banderą. Okazało się, że ich wołanie o pomoc usłyszeli pracownicy straży przybrzeżnej, którzy skontaktowali się z załogą włoskiego tankowca znajdującego się nieopodal "uwięzionych". "Zostaliśmy uratowani ostatniego dnia, gdy zapasy żywności i napojów się kończyły." - opowiada teraz z ulgą Stuart Armstrong.
W trakcie ich pobytu w rejonie Trójkąta Bermudzkiego panowały katastrofalne warunki pogodowe, które wzmagały atmosferę strachu. Mimo tak ekstremalnych doświadczeń, już teraz oboje zapowiadają powrót do żeglowania. Najpierw będą musieli nieco ochłonąć po dotychczasowych przygodach. Serwis BBC poinformował, że włoski tankowiec, na pokładzie którego znajdują się Brytyjczycy, zacumuje do portu w Amsterdamie w najbliższą niedzielę.
Stuart Armstrong i Andea Davison mogą jednak mówić o szczęściu, którego nie miało wielu innych. W tej niebezpiecznej strefie, której zasięg oddziaływania obejmuje obszar od Puerto Rico poprzez Bermudy po Miami, dochodziło do wypadków, które po dziś dzień pozostają niewyjaśnione. Jedno z bardziej spektakularnych zdarzeń miało miejsce w 1945 r., kiedy to z nieznanych przyczyn, w strefie oddziaływania "diabelskiego trójkąta" zaginęła cała eskadra amerykańskich samolotów, których wraków do dnia dzisiejszego nie odnaleziono.
Liczba zaginionych bez śladu samolotów i statków idzie w setki. Szacuje się też, że oceaniczne odmęty mogły pochłonąć w tym obszarze nawet dwa tysiące ofiar. Większość pilotów i marynarzy na samo hasło "Trójkąt Bermudzki" oblewa się zimnym potem.
z neta
Zapraszam do dyskusji, co Wy o tym sądzicie?
z Wikipedii
sierpień 1840 odnalezienie opuszczonego dużego francuskiego żaglowca "Rosalie"
kwiecień 1854 zaginięcie statku "Bella"
grudzień 1872 odnalezienie opuszczonego żaglowca "Mary Celeste"
zima 1880 zaginięcie brytyjskiego żaglowca szkolno-treningowego"Atalanta"
1881 napotkanie przez angielski statek "Ellen Austin" opuszczonego szkunera
1866 zaginięcie szwedzkiego barku "Lotta"
1868 zaginięcie hiszpańskiego frachtowca "Viego"
1884 zaginięcie włoskiego szkunera "Miramon"
październik 1902 odnalezienie opuszczonego niemieckiego barku "Freya"
listopad 1909 zaginięcie jachtu "Spray" z Joshua Slocumem – pierwszym człowiekiem, który samotnie opłynął świat
marzec 1918 zaginięcie wielkiego angielskiego węglowca "Cyclops" (wyporność 19600 ton) z trzystoma osobami na pokładzie
styczeń 1921 odnalezienie pięciomasztowego, amerykańskiego szkunera "Carroll A. Deering" bez załogi
kwiecień 1925 zaginięcie japońskiego parowca "Raifuku Maru"
grudzień 1925 zaginięcie parowca "Cotopaxi" podczas rejsu z Charlestonu do Hawany
marzec 1926 zaginięcie parowego frachtowca "Suduffco"
październik 1931 zaginięcie norweskiego statku "Stavenger"
kwiecień 1932 odnalezienie 50 mil na południe od Bermudów opuszczonego, dwumasztowego, szkunera rybackiego "John & Mary"
sierpień 1935 odnalezienie opuszczonego przez załogę amerykańskiego jachtu "La Dahama"
luty 1940 odnalezienie zniszczonego szkunera "Gloria Colita" bez załogi
listopad 1941 zaginięcie amerykańskiego frachtowca "Proteus"
grudzień 1941 zaginięcie amerykańskiego frachtowca "Nereus"
październik 1944 odnalezienie opuszczonego przez załogę kubańskiego statku "Rubicon"
grudzień 1945 zaginięcie pięciu amerykańskich samolotów torpedowo-bombowych Grumman TBF Avenger
grudzień 1946 odnalezienie opuszczonego szkunera "City Belle"
1947 zaginięcie amerykańskiego bombowca typu "Superforteca"
30 stycznia 1948 zaginięcie lecącego z Londynu do Hawany samolotu "Star Tiger" typu Avro Tudor IV
marzec 1948 zaginięcie Alberta Snidera – znanego amerykańskiego dżokeja podczas wędkowania z niewielkiej łodzi w pobliżu Florydy
28 grudnia 1948 zaginięcie samolotu DC-3 lecącego z San Juan (Puerto Rico) do Miami na Florydzie w odległości ok. 50 mil od celu podróży
17 stycznia 1949 zaginięcie samolotu "Star Ariel" (typ: Avro Tudor IV) podczas lotu z Bermudów na Jamajkę
marzec 1950 lub 1951 zaginięcie amerykańskiego samolotu transportowego C-124 "Globemaster" z 53 ludźmi na pokładzie
czerwiec 1950 zaginięcie kostarykańskiego motorowca "Sandra" wraz z jedenastoosobową załogą
luty 1953 zaginięcie brytyjskiego samolotu transportowego typu "York" z 39 osobami na północ od Trójkąta Bermudzkiego
październik 1954 zaginięcie amerykańskiego wojskowego samolotu transportowego "Super Constellation" z 42 osobami
grudzień 1954 zaginięcie przewożącego siarkę statku "Southern Districts"z 24 osobową załogą
wrzesień 1955 odnalezienie w okolicach Bermudów, opuszczonego przez załogę, dwudziestodwumetrowego jachtu "Connemara IV"
9 listopada 1956 zaginięcie patrolowego bombowca amerykańskiej marynarki wojennej typu "Martin Marlin P-5M" z dziesięcioosobową załogą
styczeń 1958 zaginięcie jachtu "Revonoc" dowodzonego przez doświadczonego żeglarza i milionera Harveya Conovera
styczeń 1962 zaginięcie amerykańskiej "latającej cysterny" typu KB-50 wraz z dziewięcioosobową załogą podczas lotu z bazy lotniczej Langey na Azory
luty 1963 zaginięcie w okolicach Florydy amerykańskiego statku do przewozu płynnej siarki "Marine Sulphur Queen" wraz z liczącą 39 osób załogą
lipiec 1963 zaginięcie na Morzu Karaibskim statku "Sno'Boy" z 55 pasażerami
28 sierpnia 1963 katastrofa dwóch amerykańskich "latających cystern" KC-135 na południowy zachód od Bermudów
czerwiec 1965 zaginięcie wojskowego samolotu C-119 "Boxcar" z dziesięcioma osobami na pokładzie w okolicy południowych Bahamów
styczeń 1967 zaginięcie w przeciągu tygodnia trzech małych samolotów pasażerskich wraz z pilotami i łącznie ośmioma pasażerami.
grudzień 1967 zaginięcie łodzi spacerowej "Witchcraft" z dwoma pasażerami, w odległości ok. 1 mili od Miami Beach
maj 1968 zatonięcie amerykańskiego okrętu podwodnego z napędem atomowym USS Scorpion w odległości ok. 400 mil na południowy zachód od Azorów
lipiec 1969 odnalezienie pięciu opuszczonych jachtów, w tym trimaranu "Teignmouth Electron", na którym Donald Crowhurst brał udział w regatach samotnych żeglarzy dookoła świata
listopad 1970 zaginięcie awionetki typu Piper Comanche lecącej z lotniska West Palm Beach na Jamajkę.
październik 1971 zaginięcie na Morzu Karaibskim dominikańskiego statku "El Caribe" z 30 osobami na pokładzie
Kiedy o miejscu tym zrobiło się głośno? W roku 1950 agencja "Associated Press" opublikowała artykuł, którego autor opisał dziwne przypadki zniknięć samolotów i statków w rejonie Trójkąta Bermudzkiego. Podobny artykuł, który także skupił się na dziwnych incydentach, które miały miejsce w okolicach "diabelskiego trójkąta" został opublikowany w 1952 r. na łamach magazynu "Fate", który specjalizuje się w tematach dotyczących zjawisk paranormalnych. Tekst George'a Sanda zatytułowany "Morska tajemnica przy naszych tylnych drzwiach" skupił się przede wszystkim na zaginięciu 5 amerykańskich samolotów bombowych (oznaczonych jako Lot 19), które brały udział w misji szkoleniowej, a których wraków do dnia dzisiejszego nie odnaleziono. Słuch o eskadrze złożonej z maszyn Grumman TBF Avenger zaginął 5 grudnia 1945 r. Autor artykułu zasugerował, że kluczową rolę w ich zniknięciu odegrał obszar, nad którym przeprowadzana była operacja. Wg Sanda udział w zaginięciu eskadry miały siły nadnaturalne.
Uważa się, że to właśnie wspomniany artykuł George'a Sanda zapoczątkował całą falę publikacji dotyczących wypadków, które zaistniały nad obszarem rozciągniętym od Puerto Rico poprzez Bermudy po Miami oraz charakteru samej strefy.
Opowieści na temat legendarnego miejsca zaczęły pobrzmiewać jeszcze głośniej, kiedy w 1962 r. na łamach czasopisma "American Legion" pojawił się sensacyjny artykuł dotyczący Lotu 19. Tekst wzbudził mnóstwo emocji, ponieważ jego autor przytoczył słowa należące rzekomo do dowódcy znajdującego się na pokładzie jednego z samolotów, które zaginęły u wybrzeży Florydy 5 grudnia 1945 r. W trakcie incydentu, jaki miał wtedy miejsce, dowodzący miał powiedzieć: "Wchodzimy do białej wody; nic nie wygląda właściwie. Nie mamy pojęcia, gdzie jesteśmy. Woda jest zielona, a nie biała."
Problem w tym, że autor artykułu, który ukazał się w "American Legion" nie potrafił powiedzieć, w jaki sposób dotarł do stenogramu, w którym miała się pojawić ta enigmatyczna wypowiedź.
Wkrótce zaczęły się pojawiać kolejne publikacje, których autorzy skupiali się na zagadkowych zaginięciach w regionie. - przypomniał serwis Unexplainable. Vincent Gaddis w tekście dla magazynu "Argosy" zatytułowanym "Zabójczy Trójkąt Bermudzki" zwrócił uwagę na fakt, że wszystkie zniknięcia były związane z serią tajemniczych i trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. Autorzy kolejnych książek poruszających temat tajemniczej strefy - "Trójkąt Bermudzki" Charlesa Berlitza (1974) czy "Diableski Trójkąt" Richarda Winera (1974) - również sformułowali tezę o nadnaturalnym charakterze zjawisk mających miejsce nieopodal Florydy.
Nie brakuje też badaczy, którzy w sposób racjonalny próbują wyjaśnić tajemnicę Trójkąta. Ich zdaniem za liczne wypadki w tej strefie należy obwiniać kiepskie warunki pogodowe, które są tam niemal codziennością oraz wady urządzeń nawigacyjnych.
W ubiegłym roku głośno było o badaniach rosyjskich naukowców, którzy stwierdzili, że udało im się wyjaśnić zagadkę Trójkąta Bermudzkiego. Specjaliści z syberyjskiego oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk, pracujący pod nadzorem prof. Anatolija Nesterowa stwierdzili wówczas, że kluczem do wyjaśnienia zagadki Trójkąta miałaby być wysoka aktywność tektoniczna tego regionu. Gdy dochodzi do przesunięć i pęknięć skorupy ziemskiej, spod dna morskiego wydobywają się pod wielkim ciśnieniem ogromne ilości gazu ziemnego. Natrafiający na taki wybuch statek czy samolot traci równowagę i tonie. Dzieje się tak w wyniku dużych zmian gęstości wody i wypełnionych metanem chmur, które powstają w efekcie uwolnienia gazów podpowierzchniowych. Jak wiadomo już od lat 80-tych XX wieku (Amerykanie przeprowadzali wówczas liczne odwierty dna Atlantyku w rejonie Trójkąta), pod powierzchnią oceanu znajdują się wielkie pokłady gazu.
Liczba zaginionych bez śladu statków, których zniknięcia odnotowywano w tym regionie już w XIX w. oraz samolotów, idzie dziś w setki. Szacuje się też, że oceaniczne odmęty pochłonęły na tym obszarze ponad dwa tysiące istnień ludzkich. Większość pilotów i marynarzy na samo hasło "Trójkąt Bermudzki" oblewa się zimnym potem.
Coś jeszcze znalazłam.
Gdy po morzach i oceanach świata pływało się trzydzieści pięć lat, to w pamięci pozostało wiele wspomnień. Różne statki, rozmaite akweny, zdarzenia. Pozostaje sposobem aptekarskim sporządzić swoiste ekstrakty marynarskich opowieści.
Karol Brandys, kapitan żeglugi wielkiej, odszedł na wieczną wachtę. Nigdy nie żałował ani jednej chwili swojego marynarskiego żywota. Zawsze chciał, aby pożegnać się z tym światem w blasku zanikającego za horyzontem słońca. To szczególny widok. Piękny i dający nadzieję na poranek.
Wstąpił do Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni we wrześniu 1945 roku. Już na jesieni tego samego roku przypłynął do Polski “Dar Pomorza”, na którym uczniowie, kandydaci na wilków morskich, wyruszyli w podróż do Sztokholmu.
Mijały lata. Nadszedł rok 1963. Pierwszym statkiem dowodzonym przez kapitana ż.w. Karola Brandysa była ” Jastarnia”. To łącznikowiec dowożący zaopatrzenie do bazy rybackiej znajdującej się u wybrzeży Anglii. Potem zdarzało się, iż trzeba było płynąć w rejony, których sama nazwa nie jest dla ucha miła: Diabelski Trójkat, Cmentarzysko Atlantyku, czy Trójkąt Bermudzki.
To obszar wód na zachodnim Atlantyku, którego granice określane są rozmaicie. Na przykład amerykańska straż przybrzeżna (Coast Guard) uważa, że wierzchołki Trójkąta znajdują się w Hamilton na Bermudach, Miami na Florydzie i San Juan w Puerto Rico. Wiele statków, jachtów i samolotów zaginęło tam w tajemniczych okolicznościach.
Kapitan Brandys przepływał przez Trójkąt Bermudzki pięćdziesiąt razy! Zainteresowała go legenda zagadkowego rejonu na tym akwenie. Wiedział, że amerykańskie i radzieckie wówczas ekspedycje przeprowadzały tutaj szczegółowe badania-nie osiągając wszakże jednoznacznych wyników. Ale służba nie drużba i płynąć trzeba. W trakcie jednej z podróży statku Polskiej Żeglugi Morskiej ( “Mierosławiec” lub “Studzianki” [?] - pamięć po latach zawodziła) zdarzyło się coś, czego on ani żadna z przebywających na tej jednostce osób nie potrafiła wytłumaczyć.
Płynęli z Europy do Stanów Zjednoczonych. Statek znajdował się w środkowej pozycji Trójkąta.
Godziny popołudniowe. Pogoda piękna. Nagle, bez sensownego powodu zatrzymały się wszystkie maszyny. Cisza. Załoga zdrętwiała. Co się stało. Wszyscy skamienieli z wrażenia. Kapitan Brandys doskoczył do starszego mechanika i zapytał:”Co się dzieje?”. Zrozpaczony chief odpowiedział:”Nic, nic nie zrobiłem. Nie pojmuję tego!” Nikt nie mógł pojąć jak to możliwe, że maszyny, ot, tak, bez powodu mogły na długi czas się zatrzymać. Każdy, bez wyjątku, agregat. Raptownie, jak na komendę, wszystkie mechanizmy podjęły pracę. Prawdziwe. Niezwykłe.
Inne zdarzenie. Według legendy, statek-widmo błądzi po oceanach, od bieguna do bieguna. Skazany został na wieczną tułaczkę, gdyż jego kapitan klął się na piekło, że opłynie Przylądek Burz, nawet gdyby miało mu to zająć całą wieczność. Diabeł był konsekwentny. Zobaczenie tego statku miało podobno przynieść nieszczęście.
Kapitan Brandys spotkał statek-widmo, ale nieszczęście, o którym mówiła legenda ominęło jego jednostkę. Płynęli wówczas na Szetlandy. Pogoda była sztormowa. Na wysokości Cape Race spotkali statek. Nowoczesny, jak na owe czasy. Była to prawdopodobnie baza rybacka. Nie mogli odczytać jej nazwy. Wszystkie światła wygaszone. Brak załogi. Po prostu:statek-widmo.
Próbowali się z nim skontaktować drogą radiową. Cisza. Ponieważ sami musieli walczyć ze sztormem-nadali przez radio wiadomość do Coast Guard, że spotkali taką jednostkę niezwykłą.Jakie były jej dalsze losy-nie wiadomo. Pozostała zagadka Latającego Holendra. Nie pierwsza zresztą i nie ostatnia.
W roku 1980 Kapitan Karol Brandys wprowadził statek do portu Churchil w północnej Kanadzie (Zatoka Hudsona). O porcie tym mówiono: Stolica Białego Niedzwiedzia. Jest to jedno z trzech miejsc na świecie, gdzie niedzwiedzie polarne rodzą potomstwo. Często futrzaste mamy prowadzą młode na przedmieścia Churchil i dożywiają się wprost ze śmietników.
Kapitan czekał na pilota, który miał ich wprowadzić do portu. W końcu zjawił się, ale nie sam. Towarzyszył mu mężczyzna ubrany w sportowy kostium. Pilot zapytał, czy gość może z nimi płynąć. Wyraził zgodę. Okazało się, ku ogólnemu zdumieniu, że osobnikiem tym był katolicki biskup Eskimosów i Arktyki, Omer A. Robidoux. Pózniej zaprosił całą załogę na uroczystą mszę świętą, bo niedziela akurat była. W jej trakcie biskup powiedział nagle: “A teraz kazanie powie polski kapitan żeglugi wielkiej. Pierwszy po Bogu. Tylko na statku”.
Trzydzieści pięć lat pływania to dużo. Człowieka łączą ze statkiem i morzem wręcz rodzinne więzy. Kapitan twierdził zresztą, że każdy statek ma swoją duszę. Pamiętał ” Stalową Wolę “.
“Kochany statek. Przeżył wszystkie konwoje, ale gdy dowiedział się, że ma iść na żyletki-kiwnął jeden raz, drugi i poszedł na dno. Nikt z załogi nie utonął.Marynarze zdążyli nawet zabrać swój dobytek”. Tak mówił wilk morski.
Kapitan Karol Brandys nie żałował ani jednej sekundy marynarskiego żywota. Żałował, że nie przeżył na wodach-akwenach świata jeszcze więcej, jeszcze więcej i więcej…
Pamiętał zachody słońca na wszystkich morzach i oceanach świata. Szczególnie, gdy słońce wysyła piękny, zielony błysk-pożegnanie dnia. I jak tu nie wierzyć, że gdy pierwszy po Bogu odchodził na ostatnią wachtę-właśnie tak się stało. Inaczej nie mogło być. Ahoj! Kapitanie.
źródło:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul
I jeszcze to :-D
Pewien statek wycieczkowy codziennie pływa po trójkącie bermudzkim. Znajduję się na jego pokładzie laboratorium. Statek zawsze przemierza tę samą trasę. Turyści bardzo lubią trójkąt bermudzki. Fascynuje ich to, może chcieliby tak zaginąć, każdego w jakiś sposób ciągnie do nieznanego. Statki mogą spadać a samoloty nie lecieć tylko z powodu jakiś wielkich spraw typu burza, a kiedy statek ginie na stałym morzu? Urządzenia na statku badają temperaturę wody. Naukowcy odkrywają w ten sposób, ze owe dzikie fale powstają na skutek tych zmian temperatur. Wydobywają się z dna wielkie gazy. Dlatego to wszystko może wydawać się dziwne. Kiedy w wodzie pojawiają się pęcherzyki powietrza, zmniejsza się gęstość cieczy. Wszystko można wytłumaczyć. To mogłoby powodować zatonięcia jednostek pływających. Z drugiej strony to samo powietrze powinno wypychać statek nad powierzchnię wody.
Ludzie, którym nic nie stało się w wypadku samochodowym, który przeszli, do końca życia odczuwają wyższy poziom lęku niż ci, którzy nigdy takiego wypadku samochodowego nie doświadczyli. Mimo ze nie mieli żadnych obrażeń, a wypadek czasami był nawet niegroźny, to do końca życia nie wsiadają więcej z kółko, czyli kierownicę samochodu. Ludzie ci czasami muszą zrezygnować z wykonywanego przez siebie zawodu, jeśli jest to zawód związany z kierowaniem pojazdem czterokołowym. Na zwiększone ryzyko wypadków narażeni są kierowcy, którzy dużo jeżdżą, większe jest tez prawdopodobieństwo w miarę liczby przejechanych kilometrów, ze zdarzy się taki, na którym wpadną w poślizg. Nie zależy to od umiejętności kierowcy. Czasami wystarczy przypadek, stromy podjazd, złe warunki atmosferyczne i wypadek jest gotowy. Później ludzie boją się nap przykład jechać na wakacje, bo musieliby wsiadać do samochodu, nawet jako pasażerowie. Zresztą ludiom po wypadkach trudniej jest nawet jeździć jako pasażerowie niż jako kierowcy, bo boją się bardziej.
Trójkąt Bermudzki - Belial - 28-11-2015
Rejon znany chyba każdemu człowiekowi słynny z tajemniczych zaginięć samolotów, statków okrętów. Przytoczę jedno z nich. Jeśli kogoś zainteresuje to zapraszam do rozmowy .
5 grudnia 1945 eskadra pięciu trzyosobowych
bombowców typu GRUMMAN TBM AVENGER wyruszyła na lot próbny. Z
lotu został jednak zwolniony pilot nazwiskiem Kosner, wskutek czego jeden
z samolotów miał niepełną załogę.
15.00 Wieża kontrolna Fortu Lauderdale przejmuje rozmowę
między dwoma samolotami:
-Mam jeszcze jedną bombę.
-Nawróć i zrzuć ją.
15.15
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Wygląda na to, że
zboczyliśmy z kursu. Mój kompas zaczyna wariować.
15.40 Komandor Robert Cox z USNavy przejmuje ponownie
rozmowę między dwoma samolotami eskadry:
(?)
owers, co pokazuje twój kompas?
POWERS:Nie wiem, gdzie jesteśmy. Po ostatnim nawrocie musieliśmy
się zgubić.
KOMANDOR COX:Mówi FT-74. Samolot lub łódź
wzywająca Powersa zidentyfikuj się.
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Tu FT-28
KOMANDOR COX: FT-28, tu FT-74. Jakie masz kłopoty?
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: Oba kompasy wysiadły
i próbuję znaleźć Fort Lauderdale. Jestem pewien, że znajduję się
nad Cay, ale nie wiem, w jakiej odległości.
KOMANDOR COX:Jaka jest twoja obecna wysokość?
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Jestem na wysokości
2300 stóp.
16.00 Wieża kontrolna odbiera meldunek od Taylora:
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Zgubiliśmy się. Nie
wiemy, gdzie jesteśmy. Mam dobrą widoczność na 10-20 mil.
Wierząc, że eskadra znajduje się na wschód od wybrzeży
Florydy, oficer lotów zawiadamia ASRTU-4* w Fort Everglades, że rozkazał
FT-28 lecieć prosto w kierunku słońca.
16.26 ASRTU-4 otrzymuje wiadomość od Taylora:
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Lecę z przechyłem
3,5 na wszelki wypadek. Czy ktoś w tym rejonie nie ma ekranu radarowego, żeby
móc nas złapać?
16.28
KOMANDOR COX:Zanikają fale waszych transmisji. Coś jest
nie w porządku. Jaka jest twoja obecna wysokość?
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Jestem na 4500 stóp
16.45 ASRTU-4 odbiera raport, że FLIGHT-19 zgubił
się. Lotnicy już nie wiedzą, gdzie tak naprawdę są.
(?):Lecimy kursem 030 stopni przez 45 minut, potem polecimy
na północ, aby mieć pewność, że nie jesteśmy nad Zatoką.
17.03
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Zmieniliśmy kurs
na 090 stopni przed 10 minutami.
17.15
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Zamierzamy lecieć
kursem 270 stopni na zachód, dopóki nie osiągniemy brzegu albo
nie skończy się nam paliwo.
17.25 Taylor prosi o raport pogody.
WIEŻA KONTROLNA:W Lauderdale czysto. Nad Bahamami pochmurno,
niski pułap chmur i słaba widzialność.
18.04 Taylor ciągle nie wiedząc, czy jest nad Zatoką,
czy nad Atlantykiem, nadaje przez radio do innych pilotów:
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:Trzymać 270 stopni.
Nie możemy lecieć aż tak daleko na wschód. Zawróćmy znów.
Możemy zawrócić i znowu lecieć na wschód.
18.20
POWERS (do innych pilotów):Wszystkie samoloty zewrzeć
szeregi. Będziemy mieli kłopoty, jeżeli nie wylądujemy. Kiedy w pierwszym samolocie
paliwo spadnie do 10 galonów, pójdziemy wszyscy w dół.
NIE ZAREJESTROWANE NA TAŚMIE
(czas nieznany)
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR:...wygląda na to,
jak byśmy...wlatujemy w obszar białej wody...zupełnie zagubiliśmy się...
Charles Berlitz w swojej książce pt.
Trójkąt Bermudzki
(Nowy Jork 1975) wspomina, jakoby jeden z radioamatorów usłyszał
meldunek (czy też rozkaz) następującej treści:
(czas nie znany)
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: ...nie podążaj za
mną...wyglądają, jak gdyby przybyli z przestrzeni kosmicznej...
Około godziny 19.00 baza lotnicza w Opa Locka pod Miami odbiera
następujący sygnał:
FT... FT...
będący sygnałem rozpoznawczym "Lotu nr 19". Na poszukiwania
zaginionej eskadry wyrusza cała flota statków i samolotów,
wkrótce jednak ginie bez śladu jedna z dwóch "latających
łodzi" typu PBM MARTIN MARINER z 13-osobową załogą na pokładzie.
Trudno w to uwierzyć, ale historia ta ciągnie się aż po dziś
dzień. Często mieszkający na Bahamach abonenci miejscowych firm telekomunikacyjnych
odbierają tajemnicze telefony-słyszą coś w rodzaju kilkakrotnie powtórzonego
rozkazu, ale nie mogą nawiązać kontaktu z "rozmówcą". Połączenie
urywa się po mniej więcej minucie. Czyżby więc eskadra Avengerów wciąż
jeszcze leciała gdzieś nad Trójkątem? Kto wie...
====================
Źródło:
http://www.paranormalium.pl
RE: Trójkąt Bermudzki -
Jimmy - 29-11-2015
Wiem o zagadce "Trójkąta Bermudzkiego" Przeczytałem w necie wiele informacji na ten temat.Na You Toub-ie jest też sporo filmików na ten temat.Czytałem tez książkę pt" Przerażający Trójkąt Bermudzki" Podobno najbardzoiej przerażającym wydarzeniem w Trójkącie jest przypadek statku o nazwie Merie Celeste.
RE: Trójkąt Bermudzki - Belial - 29-11-2015
Mary Celeste to w ogóle mroczna historia .Widywano ten statek na całym świecie i czasem pusty a czasem z widmową załogą
RE: Trójkąt Bermudzki -
Jimmy - 29-11-2015
Zgadza się Belial.Czytałem o takich "spotkaniach",a le w taki cos nie wierzę.
A tak na marginesie o Trójkącie dowiedziałem sie od swojego Taty,gdy mówił mi o innym zjawisku paranormalnym-radiestezji.
RE: Trójkąt Bermudzki - Belial - 29-11-2015
Statki widmo były kiedyś plagą nawet Royal Navy dostała rozkaz by je zatapiać . Czytałem o przypadku gdzie po zbliżeniu się angielskiego niszczyciela do takiego statku marynarze weszli na pokład nie znajdując tam nikogo poza jednym szkieletem na pokładzie . Statek storpedowano i co ciekawe ów szkielet pojawił się na wodzie w szalupie ratunkowej . Na tym opis się skonczył co dalej z tym szkieletem nie wiem .Wierzyć nie wierzyć ?
RE: Trójkąt Bermudzki -
Jimmy - 29-11-2015
Nie no ja w takie historie nie wierzę.
Czytałem przed chwila w necie o Mary Celeste.Niestety ta wersja nie zgadza sie z ta,która przeczytałem w ksiązce.
W książce było napisane,że pasażerowie tego statku zginęłi gdy wpłynął on do trójkąta bermudzxkiego.Nic nie zginęło poza dokumentami.ładumek na statku został nie tknięty.ale co najdziwniejsze -jak twierdzi autor ksiązki-na pokładzie znaleziono dwa wystraszone koty,chociaz nikt nigdy nie zabrał żadnych zwierząt na pokład.
RE: Trójkąt Bermudzki -
ro_bot - 29-11-2015
Co do statku Mary Celeste,czytałem kiedyś publikację na ten temat.
Wynikało by z niej,że statek przewoził ładunek spirytusu,jedna beczka była zniszczona najprawdopodobniej na skutek spadnięcia ze stosu.
Możliwe,że załoga obawiała się pożaru,wybuchu uciekła w popłochu na łodzie ratunkowe.Statek przy pełnym ożaglowaniu podryfował i nie zdołali go dogonić za pomocą wioseł.
RE: Trójkąt Bermudzki -
hogan - 29-11-2015
Statki widmo, to nic innego jak też potwory ma Mazurskich jeziorach... to jest coś, co przyciąga turystów
RE: Trójkąt Bermudzki -
Jimmy - 30-11-2015
Hogan jakie znowu potwory na jeziorach ? Pierwsze o czymś takim słyszę.Za stary jestem,żeby w upiory czy potwory wierzyć :lol: