Kordialne
Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: POGLĄDY (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Dział: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? (/showthread.php?tid=2499)



Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - hogan - 06-06-2016

Bardzo często, zauważamy błędy, w jakich zostaliśmy wychowani przez rodziców.
Co byś zmienił w w swoim sposobie wychowania?


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - Siwy - 06-06-2016

Uświadamiał bym że miękkie serce musi kojarzyć się z twardą d...ą.
Bez posiadania takowej, należy być bezwzględnym


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - hogan - 06-06-2016

- nie wpychanie na siłę dziecku jedzenia
- nie dawanie jedzenia, jakie dziecko uważa, że nie lubi
- nie ingerowania przebywania poza domem jak ma ukończone 18 lat.

Pewnie jeszcze by się coś znalazło ale te chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci.
Mama, nie wiem dlaczego, domyślam się, że może dlatego, że kiedyś się nie przelewało.
A chciała abyśmy były dobrze odżywione, lecz widzę(tzn. widziałam), że te same nawyki
wyniosła moja siostra i dosłownie przekarmiła swoje dziecko, które obecnie kończy
już podstawówkę i ma nadwagę. Na szczęście, ja tego błędu uniknęłam względem mego syna.

Natomiast, jak chodzi o nie dawanie dziecku tego, co nie lubi, to mogę stwierdzić po moim synu.
Mama zmuszała mnie do jedzenia gotowanej marchewki i do dziś mam do niej wstręt.
Ja syna nie zmuszałam do wędlin i do pomidorów a dziś sam nauczył się tego jeść bez zmuszania.

Mama ingerowała w moje przybywanie poza domem, co w rezultacie doprowadziło, że
wcześnie z domu się wyprowadziłam. Mój syn ma wolną rękę i mimo, że na stałe teraz mieszka z ojcem, to
zawsze do mnie wraca.


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - ro_bot - 17-09-2016

Zbyt surowi byli i za bardzo apodyktyczni.Szli w złym kierunku-módl sie i pracuj,bo tak ich ktoś nauczył.
Nie szukajcie innego mistrza poza własnym rozumem.


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - hogan - 17-09-2016

Nie byli surowi, tylko nadopiekuńczy. A po czym stwierdzam, że nie byli surowi? Po tym, że mimo ich nakazów
i zakazów i tak zawsze zrobiłam co chciałam. ubawa


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - Filip - 17-09-2016

(06-06-2016, 20:54 )hogan napisał(a):  Mój syn ma wolną rękę i mimo, że na stałe teraz mieszka z ojcem, to
zawsze do mnie wraca.
Mamy często uzupełniają braki ze stosunków ze swoimi mężami, w stosunkach z synami.


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - Wąsatka - 17-09-2016

Rozmawiałabym i nie udawała, że problemów nie ma.
Nauczyła, że o zdrowie trzeba dbać i że medycyna to nic strasznego.
Podobnie jak Hogan, nie wciskałabym na siłę jedzenia, którego nie lubi.
Pieniądze to nie wszystko.


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - hogan - 18-09-2016

(17-09-2016, 21:14 )Filip napisał(a):  
(06-06-2016, 20:54 )hogan napisał(a):  Mój syn ma wolną rękę i mimo, że na stałe teraz mieszka z ojcem, to
zawsze do mnie wraca.
Mamy często uzupełniają braki ze stosunków ze swoimi mężami, w stosunkach z synami.

Jak mam to rozumieć? Że syn przyjeżdża do mnie, bo mi brakuje mego ex?
A w życiu, zapomnij!  ubawa2
Był czas, że dosłownie na ulicy, błagał mnie na kolanach abym wróciła, nic to nie dało, bo to człowiek znienawidzony
na zawsze. Wybaczyłam ale nie zapomniałam co zrobił.


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - Filip - 18-09-2016

Mam na myśli to, że mamy mają przeogromny wpływ na dalsze życie uczuciowe synów. Stereotyp teściowych nie wziął się z niczego. ubawa
Kobiety mają taką naturalną cechę, że muszą sie oddać. Nie idzie z mężem, oddają się synowi, tworząc trudno rozerwalne więzi. Więzi często uniemożliwiające synowi stworzenie normalnego związku z inną kobietą.


RE: Co zmienisz w swoim sposobie wychowania? - hogan - 18-09-2016

A to się zgadza, bardzo ciężko jest dla wielu już dorosłych mężczyzn, zerwać pępowinę z matką ale ja taka nie jestem.
Jestem całkowicie inna pod tym względem i już jak był w podstawówce, to synowi tłumaczyłam, że przyjdzie dzień, że
będzie musiał się usamodzielnić, zacząć pracować i iść własną drogą i im szybciej to zrobi, to tym lepiej dla niego, bo
teraz póki co, ja żyję, to zawsze mogę pomóc a potem zostanie sam i będzie trudniej mu z "nowym światem" poradzić.
Tak też się stało, bo na studia poszedł daleko ode mnie, pierwszy rok na politechnikę Gdańską ale teraz już skończył
w Białymstoku. W tym roku podchodzi jeszcze do magisterki. I cały ten czas, nasz kontakt jest całkowicie minimalny.  ubawa