PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
Siwy - 08-04-2016
Jacek Żakowski
PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"?
PiS-owski obraz świata zdaje się kruszyć w zderzeniu z rzeczywistością, która okazuje się twardsza i mniej plastyczna, niż Jarosław Kaczyński sobie wyobrażał, zanim objął władzę. W tym zderzeniu prezes wydaje się nieco mięknąć. Do tego stopnia, że nie tylko spotyka się z matką Maxa chorego na lekooporną padaczkę i popiera stosowanie leczniczej marihuany, akceptuje odwołanie ekipy "dobrej zmiany" ze stadniny w Janowie i dystansuje się wobec ekstremistów antyaborcyjnych, ale też zaczyna nadawać relaksujące sygnały w sprawie Trybunału Konstytucyjnego - pisze Jacek Żakowski dla Wirtualnej Polski.
Eastnews / Andrzej Iwanczuk/REPORTER
Kto oglądał czwartkowe "Wiadomości" TVP mając w pamięci "Wiadomości" ze środy, wtorku i wielu poprzednich dni, ten miał powód, by przecierać oczy ze zdumienia. Pierwszy materiał poświęcony był projektowi rezolucji Parlamentu Europejskiego, broniącej Trybunału Konstytucyjnego i państwa prawa w Polsce. Gdyby nie krótka wypowiedź eurodeputowanego Ryszarda Legutki, można by pomyśleć, że była to niemal promocja tego, co jeszcze niedawno PiS nazywał przynajmniej "bezpodstawną", a częściej "zbyteczną" i "nieuprawnioną" lub nawet "brutalną", "naruszającą naszą suwerenność" ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski.
#dziejesienazywo Będzie kolejna debata o Polsce? Nawet Martin Schultz nie był w czwartkowych wiadomościach Niemcem ani socjalistą. Był po prostu przewodniczącym PE. Trybunał nie był zgrają dementywnych uzurpatorów. Po prostu był. A rezolucja, jak to rezolucja, po prostu wzywać miała rząd Beaty Szydło do opublikowania wyroku Trybunału. Niby nic wielkiego. Wyznawcy "dobrej zmiany", którzy to widzieli, musieli jednak czuć się mocno rozczarowani.
Od paru miesięcy "Wiadomości" to przecież nie są jakieś tam wiadomości. Są to wiadomości właściwe, a zwłaszcza: miarodajne dla władzy. W części umysłów mogło więc powstać wrażenie, że albo "Wiadomości" zostały przejęte przez siły poprzedniego reżimu, albo - co jeszcze gorsze - niezłomna dotąd władza zmienia front. A nawet, że mięknie i szuka pozycji, na którą się wycofa.
Co gorsze, "Wiadomości" zlekceważyły drugi dyżurny temat ostatniego tygodnia, czyli kolejną fazę krucjaty antyaborcyjnej. Nie wiadomo dlaczego, bo sprawa jest przecież "rozwojowa" w ziobrowskim znaczeniu. Przekazy krzyżują się w powietrzu, stanowiska zmieniają się w locie i gdy "Wiadomości" milczą, dobroduszny wyznawca "dobrej zmiany" nie ma się skąd dowiedzieć, co myśleć.
"Ogromna większość klubu, a może wszyscy poprą tę propozycję" - mówił jeszcze kilka dni temu Jarosław Kaczyński, mając na myśli drakoński projekt antyaborcyjny, zakazujący przerywania ciąży, nawet gdy płód nie ma żadnych szans stać się zdolnym do życia człowiekiem. Skoro "może wszyscy", to oczywiście na czele z prezesem. Zwłaszcza, że także pani premier początkowo bez żadnych zastrzeżeń poparła apel biskupów. Sprawa wydawała się praktycznie zdecydowana. A teraz Beata Szydło zapewnia, że to było tylko jej prywatne zdanie, zaś prezes Polski nawet w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" mówi: "trzeba wypracować takie rozwiązanie, które będzie chroniło życie i zdrowie matek", natomiast prezydent Duda w rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdza: "mam nadzieję, że zostanie wypracowanie rozwiązanie, które będzie miało szeroką akceptację społeczną". Wiadomo, że dość szeroką akceptację ma obowiązujący "kompromis". Całkowity zakaz, którego domaga się poparta przez biskupów fundacja "Pro Życie", jest wspierany przez zdecydowaną mniejszość - czyli ma raczej dość wąskie poparcie.
W sprawie aborcji, podobnie jak w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, sytuacja stała się zatem dramatycznie niejasna. Z niewytłumaczonych przyczyn i bez żadnych wyjaśnień, początkowe niemal entuzjastyczne, jednoznaczne "tak" PiS-u dla odczytanego w katolickich kościołach apelu biskupów o poparcie drakońskiej zmiany ustawy aborcyjnej stało się w ciągu kilku dni czytelnym i jednoznacznym "nie". Ktoś to powinien zwolennikom "dobrej zmiany" objaśnić. Bo przecież PiS nie był dotąd znany jako przeciwnik Episkopatu polskiego Kościoła katolickiego, a prezes, prezydent i premier nie zapowiadali walki z "obrońcami życia". Ale "Wiadomości", które właśnie po to przeszły "dobrą zmianę", żeby pokazywać właściwą marszrutę, dramatycznie zawodzą. Zamiast objaśniać - milczą udając, że nic się nie dzieje.
W "Wiadomościach" TVP są więc wprawdzie bardzo różne wiadomości, ale najważniejszej nie ma. Tej mianowicie, że "dobrą zmianę" zmienia lepsza zmiana. Kremlinologicznie (do władzy PiS dość powszechnie stosuje się metody badania dawnej władzy sowieckiej) sytuacja wydaje się ciekawa.
PiS-owski obraz świata zdaje się bowiem kruszyć w zderzeniu z rzeczywistością, która okazuje się twardsza i mniej plastyczna, niż Jarosław Kaczyński sobie wyobrażał, zanim objął władzę. W tym zderzeniu prezes wydaje się nieco mięknąć. Do tego stopnia, że nie tylko spotyka się z matką Maxa chorego na lekooporną padaczkę i popiera stosowanie leczniczej marihuany, akceptuje odwołanie ekipy "dobrej zmiany" ze stadniny w Janowie i dystansuje się wobec ekstremistów antyaborcyjnych, ale też zaczyna nadawać relaksujące sygnały w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Pani premier już zapowiada bliżej nieokreślone otwarcie mówiąc, że nowa PiS-owska ustawa o Trybunale będzie wymagała zmian. Jakich? Tego jeszcze nie wiadomo. Nie muszą to być zasadnicze zmiany. Ale mogą. W tej sprawie decyzja jeszcze nie zapadła, ale się wykluwa. Częściowo merytorycznie, a częściowo politycznie.
Na stole leżą propozycje Kukiz'15, które otwierają PiS-owi drzwi do faktycznego odwrotu. Prezes zdaje się przygotowywać partię i jej zaplecze do takiego wariantu. Zdaje się już brać pod uwagę, że jeśli utrzyma się presja wewnętrzna i międzynarodowa, może to być konieczne. Bo wtedy i wewnątrzpartyjne napięcia mogą taką konieczność stworzyć.
Niesubordynacja kilku posłów wystarczy, żeby PiS stracił większość w Sejmie. Odpowiedzią na ryzyko takich sytuacji wydawał się dotąd rezerwuar szabel w klubie Kukiza. Ale ten rezerwuar ma teraz własne pomysły. Kluczowy jest zwłaszcza ostatnio zgłoszony pomysł, czyli dopisanie do konstytucji, że Trybunał ma sam decydować, jak publikowane są jego wyroki. Praktycznie taki zapis oznacza kres jedynowładztwa prezesa, cofnięcie reformy w prokuraturze, unieważnienie zmian w TVP itd. Politycznie oznaczałoby to zapewne wybory. Ale teraz, kiedy Kukiz'15 sondażowo rośnie, a PiS spada, Paweł Kukiz, którego wypowiedzi na temat władzy PiS bardzo się radykalizują, może chcieć takiego rozwiązania. I oferując miejsca na swoich listach, może do niego przekonać grupkę chwiejnych PiS-owców
Czy "Wiadomości" już ten nowy podmuch poczuły? Może poczuł go prezes Jacek Kurski, czujnie (choć nie zawsze trafnie) łapiący polityczne wiatry. Zdaje się, że poczuła go min. Beata Kempa, która po radykalnym zderzeniu z Trybunałem w pierwszej fazie walki, teraz nagle zanikła. Czujne dziennikarskie nosy nie mogły jednak nie poczuć, że trochę zmienia się zawartość politycznego kotła, gdy na miejsce dwóch politycznie ważnych wywiadów prezes i prezydent wybrali ostatnio "Rzeczpospolitą", mocno przecież związaną z obozem rządzącym poprzednio. Dla PiS-owskich mediów, podzielonych ostatnio nie tylko kłótnią o IPN, nie jest to łatwe do przełknięcia. Może także dlatego, część z nich tak się radykalizuje ("Gazeta Polska" wzywa do postawienia Tuska przed Trybunałem Stanu), a część ("Wiadomości") gwałtownie łagodnieje.
Co z tego wyniknie, jeszcze nie jest pewne. Nie sądzę, by sprawy były zdecydowane. Ale jest niemal pewne, że "dobra zmiana" zaczęła szukać dość istotnej zmiany. I nie jest wykluczone, że już niedziela, kiedy PiS będzie obchodził rocznicę smoleńską, lub najdalej środa (kiedy w Strasburgu będzie głosowana polska rezolucja), przybliży nas do odpowiedzi na pytanie, jaka ta zmiana będzie.
Jacek Żakowski dla Wirtualnej Polski
RE: PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
hogan - 08-04-2016
Jak miałaby wejść aborcja, to mam nadzieję, że w ramach rozsądku, bo inaczej staniemy się nie tylko krajem alkoholików
i złodziei ale też krajem z największą liczbą ladacznic(mówiąc w miarę przyzwoicie, bo ciśnie mi się dosadniejsze określenie).
RE: PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
Siwy - 08-04-2016
(08-04-2016, 15:15 )hogan napisał(a): Jak miałaby wejść aborcja, to mam nadzieję, że w ramach rozsądku, bo inaczej staniemy się nie tylko krajem alkoholików
i złodziei ale też krajem z największą liczbą ladacznic(mówiąc w miarę przyzwoicie, bo ciśnie mi się dosadniejsze określenie).
Co do ustawy aborcyjnej lub zmiany istniejącego kompromisu to wypowiedzą się posłowie i widać że Kaczynski który swego czasu był przeciwny, teraz nie jest pewien poparcia w swoich szeregach.
Ale mnie osobiście interesuje sprawa TK i tego wokół.
Czemu? No bo tyczy się mnie, spraw wlasnosciowych.
Wiele pisania i zapewniam że wielu normalnych szaraków jak ja równiez.
RE: PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
Amadea - 12-04-2016
(08-04-2016, 15:15 )hogan napisał(a): Jak miałaby wejść aborcja, to mam nadzieję, że w ramach rozsądku, bo inaczej staniemy się nie tylko krajem alkoholików
i złodziei ale też krajem z największą liczbą ladacznic(mówiąc w miarę przyzwoicie, bo ciśnie mi się dosadniejsze określenie).
Też myślę, że aborcja powinna być określona pewnymi ramami. Z kolei, gdy kobieta będzie chciała usunąć ciążę, to i tak to zrobi, bo będzie rosło "szare podziemie" i lekarze będą takie zabiegi wykonywać. Poza tym bez problemu zrobi to się za Odrą.
Nie zgadzam się, ze Polska jest krajem złodziei, alkoholików.
Siwy, z TK sprawa się nie skończy jeszcze długo i tu raczej prezes nie "wymięknie". Pomimo tego, że PIS zaczyna pewne tematy jakby łagodzić i wypowiadać się niejednoznacznie, to tu nie ustąpi. W tej chwili jest juz rozpatrywana kandydatura nowego sędziego TK.
Z kolei słyszałeś wypowiedzi prezesa w niedzielę - nie widzę tu zmiany, tylko znów agresję, czy usłyszymy o innej zmianie w środę - nie sądzę.
RE: PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
Filip - 12-04-2016
Kaczyński i wszyscy atakujacy z ramienia tej partii, popełniaja cała mase błedów logicznych. Najwazniejszy zarzut - państwo nie sie sprawdziło w czasie katastrofy, a głównym winowajca jest Tusk. Jednocześnie podają, że jedna z przyczyn katastrofy jest rozdzielenie wizyt na 7 i 10. Powstaje zatem pytanie, jeżeli wg nich jedynym przedstawicielem państwa miał być prezydent Kaczyński, no to on jest też odpowiedzielny za stan państwa w tamtym czasie.
RE: PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
Amadea - 12-04-2016
Właśnie tego nie może - a raczej nie chce, przyjąć do wiadomości PIS. Wszystkie negatywne sprawy sa winą partii poprzedniej i Tuska - za Smoleńsk -Tusk, za oponę - Tusk, za konie w Janowie - Tusk. Teraz winą za wszystko, co nie wyjdzie PISowi będzie obarczony Tusk. Jeszcze trochę, a powiedzą, że tego, co obiecali nie moga z winy Tuska wprowadzić w życie.
RE: PiS zmienia front. Jacek Żakowski: lepsza zmiana w "dobrej zmianie"? -
hogan - 12-04-2016
(12-04-2016, 10:50 )Amadea napisał(a): Nie zgadzam się, ze Polska jest krajem złodziei, alkoholików.
Też się z tym nie zgadzam ale przedstawiłam punkt, jak widzą nas inne kraje, taką niestety opinię mają Polacy.
Gdzie by się Polak nie pojawił, w jakim kraju, to ludzie będą uważnie patrzyli mu na ręce, czy oby nie chce
czegoś zwinąć a co do picia, to nie trzeba się długo zastanawiać, bo Polacy piją trunki dość mocne i tak szybko
od picia nie padają na nos ale jak takimi trunkami, uraczylibyśmy powiedzmy Niemca, to to co "starcza" Polakowi, mieści
się powiedzmy w 10 piwach a dla Niemca wystarczą dwa nasze piwa i będzie ugotowany.
Tak niestety jest i dlatego uważają nas za pijaków, bo Polak niemieckich piw, to pewnie skrzynkę by wypił i nadal by
chodził o własnych siłach.