Coś trudnego -
hogan - 26-03-2016
Czy w swoim życiu, zrobiłeś coś, co wydawałoby się, że Cię przerośnie, że nie dasz jednak rady ale udało się?
A może masz coś takiego w planie, jakiś cel, co chcesz zrealizować ale boisz się z tym zacząć, bo nie wiesz czy podołasz?
Podziel się z nami, zachęcam i zapraszam.
RE: Coś trudnego -
ro_bot - 27-03-2016
Z autopsji wiem,że najważniejsze to obiektywnie mierzyć siły na zamiary a wtedy wszystko co zaplanujemy się uda zrealizować.
RE: Coś trudnego -
hogan - 27-03-2016
Wychodzi jednak na to, że różnie to wychodzi z tą "miarą" co wspomniałeś Robociku, bo podam Ci jeden przykład.
Siły mam dużo ale od kilku lat, mam lęk wysokości(dawniej skakałam na bungee i nie nie miałam z tym problemu, teraz
problemem jest nawet dać krok na schodach albo wejść na niziutki stołek), także więc sił mi nigdy nie braknie ale
może być sytuacja, która nas przerasta, jak mój lęk wysokości.
Nie potrafię stanąć na niskim stołku aby umyć okna ale jednak(i tu dowód na to, że siły nie zawsze są ważne), jak
zawezmę się, to stanę. Fakt, że nogi drżą, świat wiruje a ja mam uczucie, że zaraz zwymiotuję albo też zemdleję, to
trzymam się twardo ramy okiennej, staram się nie myśleć o tym, że na czymś stoję i szoruję okna.
Jak ktoś w takiej sytuacji, powiedziałby abym zamknęła oczy(nawet na kilka sekund), to runęłabym na podłogę
jak długa. Ale jak widzisz, pokonałam lęk wysokości i chyba mogę ten przypadek zaliczyć do jednej z moich
trudności, które mimo niemożliwości wykonania- wykonałam.
RE: Coś trudnego -
Siwy - 28-03-2016
Ja nawet potrafię Bigos zjeść.
To napawa mnie dumą, jestem jednak debesciakiem, co tu skromnisia udawać.
Bo to że tego paskudztwa nie cierpię to wiele razy pisałem.
RE: Coś trudnego -
hogan - 28-03-2016
Próbuję wczuć się w Twoją sytuację ale tak, jakbym musiała zjeść gotowaną marchewkę... nie wiem czy
byłabym na tyle odważna, jak Ty z bigosem.
RE: Coś trudnego -
ro_bot - 28-03-2016
(27-03-2016, 12:49 )hogan napisał(a): Nie potrafię stanąć na niskim stołku aby umyć okna ale jednak(i tu dowód na to, że siły nie zawsze są ważne), jak
zawezmę się, to stanę.
Do stolarza i szeroką,stabilną ławkę obstalować.Taką,żeby czuć się na niej jak na ziemi.
Gotowana marchewka z rosołu czy zupy rybnej-toż to rarytas.
Bigos-nie ma nic lepszego.Może oprócz podgniłego przez tydzień.
RE: Coś trudnego -
hogan - 28-03-2016
Daj spokój, gdzie ja tu będę sobie głowę zawracała takimi ławkami, przecież schody to też problem a jakoś musiałabym
na taką ławkę wejść.
Od dziecka nie cierpię gotowanej marchewki, bo uważam to za zbyteczny korzeń z ziemi, który nie ma żadnych
wartości po ugotowaniu i smakuje jak coś rozgotowanego bezsmakowego. Surową jak najbardziej zjem w każdej postaci
RE: Coś trudnego -
gratka - 30-03-2016
W wieku 65 lat opanowalam sztukę prowadzenia samochodu. Wydawało mi się przez 40 lat, że jestem antytalentem w tej kwestii. I chyba jestem beztalencie, ale się przemoglam i jeżdżę.
RE: Coś trudnego -
hogan - 30-03-2016
Powtórzę za reklamą w TV.

BRAWO TY!
RE: Coś trudnego -
Wąsatka - 05-03-2017
Myślałam, że nie zdam matury, nie napiszę pracy licencjackiej, potem magisterskiej, nie zdam prawa jazdy, nie wyjdę za mąż, nie nauczę się gotować. Zdecydowanie działałanie lepiej mi wychodzi niż myślenie.
Chciałabym nauczyć się języka angielskiego i włoskiego i dobrze fotografować.