Kordialne
Jak do tego doszło? - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: PASJA (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=32)
+--- Dział: Sport/ turystyka/ pojazdy (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=188)
+--- Wątek: Jak do tego doszło? (/showthread.php?tid=2041)

Strony: 1 2


Jak do tego doszło? - hogan - 09-12-2015

Czy ktoś mi to wyjaśni, czy będę musiała stwierdzić, że tak jeździć umieją tylko w stronach moich rodziców :zdziwienieke: 

[Obrazek: 12299285_1645727832353579_50203806810173...ee2d345fa5]


RE: Jak do tego doszło? - ro_bot - 09-12-2015

U nas kiedyś na półpoście włożyli dyszlem do komina przednią część wozu konnego i nawet założyli koła na oś.

Jedno co mi przychodzi do głowy to,że była stłuczka i jacyś dowcipnisie oparli samochód o drogowskaz.


RE: Jak do tego doszło? - hogan - 09-12-2015

ubawa2 

Też tak pomyślałam, bo nie widzę innego wyjaśnienia, nie wierzę że tak by przeskoczył czy był walnięty.


RE: Jak do tego doszło? - karbon - 09-12-2015

Możliwe że po uderzeniu w drzewo podbiło tył auta do góry o opadł na drogowskazy. Może to być także fotomontaż.


RE: Jak do tego doszło? - hogan - 09-12-2015

Nie, fotomontaż to nie jest ale żeby tak do góry podbiło... a ludzie? No właśnie! A gdzie ludzie z samochodu?
Przecież jak by tak podbiło, to musieliby samochód postawić na ziemi aby móc ludzi wydobyć.


RE: Jak do tego doszło? - karbon - 09-12-2015

Może tak podbić bo przy spotkaniu z drzewem nie ma amortyzacji uderzenia i wtedy działają ogromne siły.
Ale to co piszesz o ludziach to mnie zaciekawiło bo coś w tym jest. Powiedzmy że w aucie był tylko kierowca bez pasażerów to jednak wyjść musiał lub był wyciągnięty to drzwi byłyby otwarte bo nikt by się nie bawił w zamykanie. Z drugiej strony nie widać drugiego boku a po tyle pojazdu wygląda na to że tamta strona auta najbardziej ucierpiała. Nie widać na zdjęciu czy jest szyba czołowa. Przy mocnych uderzeniach kierowca bez zapiętych pasów mógł wylecieć z auta przez otwór szyby czołowej lub razem z nią...
Takie moje domysły tak na szybko...


RE: Jak do tego doszło? - hogan - 09-12-2015

Jak kierowca wyleciałby przez szybę przednią, to by były ślady przed samochodem na dole. A nic tam nie widać. ubawa


RE: Jak do tego doszło? - bonaparte - 09-12-2015

(09-12-2015, 2:40 )hogan napisał(a):  Czy ktoś mi to wyjaśni, czy będę musiała stwierdzić, że tak jeździć umieją tylko w stronach moich rodziców :zdziwienieke: 

[Obrazek: 12299285_1645727832353579_50203806810173...ee2d345fa5]

To fotomontaż, znając też drogi i znaki drogowe takie umieszczenie znaków jest raczej mało prawdopodobne (to bezsensu), więc pewnie ktoś najpierw wkleił dwa znaki a potem na to wkleił samochód.


RE: Jak do tego doszło? - Akadi - 10-12-2015

Dla mnie dziwne jest to, że pod wpływem ciężaru - jaki ma samochód - znaki stoją "nieugięte". Dlatego mam podobne zdanie - to fotomontaż.


RE: Jak do tego doszło? - hogan - 10-12-2015

Znaki te są w tym miejscu, bo z lewej strony jest droga niewidoczna na zdjęciu i jak z niej się wyjeżdża to w jedną stronę jedzie się do Grajewa a w drugą do Ełku. ubawa
Znam tę drogę. Nawet rowerem z Gdyni ją jechałam.

No i znaki są lekko ugięte do przodu a więc jak dla mnie, to nie może być fotomontaż. Poza tym, znam się na fotomontażu. wsydzamsie