Jak do tego doszło? -
hogan - 09-12-2015
Czy ktoś mi to wyjaśni, czy będę musiała stwierdzić, że tak jeździć umieją tylko w stronach moich rodziców :zdziwienieke:
RE: Jak do tego doszło? -
ro_bot - 09-12-2015
U nas kiedyś na półpoście włożyli dyszlem do komina przednią część wozu konnego i nawet założyli koła na oś.
Jedno co mi przychodzi do głowy to,że była stłuczka i jacyś dowcipnisie oparli samochód o drogowskaz.
RE: Jak do tego doszło? -
hogan - 09-12-2015
Też tak pomyślałam, bo nie widzę innego wyjaśnienia, nie wierzę że tak by przeskoczył czy był walnięty.
RE: Jak do tego doszło? -
karbon - 09-12-2015
Możliwe że po uderzeniu w drzewo podbiło tył auta do góry o opadł na drogowskazy. Może to być także fotomontaż.
RE: Jak do tego doszło? -
hogan - 09-12-2015
Nie, fotomontaż to nie jest ale żeby tak do góry podbiło... a ludzie? No właśnie! A gdzie ludzie z samochodu?
Przecież jak by tak podbiło, to musieliby samochód postawić na ziemi aby móc ludzi wydobyć.
RE: Jak do tego doszło? -
karbon - 09-12-2015
Może tak podbić bo przy spotkaniu z drzewem nie ma amortyzacji uderzenia i wtedy działają ogromne siły.
Ale to co piszesz o ludziach to mnie zaciekawiło bo coś w tym jest. Powiedzmy że w aucie był tylko kierowca bez pasażerów to jednak wyjść musiał lub był wyciągnięty to drzwi byłyby otwarte bo nikt by się nie bawił w zamykanie. Z drugiej strony nie widać drugiego boku a po tyle pojazdu wygląda na to że tamta strona auta najbardziej ucierpiała. Nie widać na zdjęciu czy jest szyba czołowa. Przy mocnych uderzeniach kierowca bez zapiętych pasów mógł wylecieć z auta przez otwór szyby czołowej lub razem z nią...
Takie moje domysły tak na szybko...
RE: Jak do tego doszło? -
hogan - 09-12-2015
Jak kierowca wyleciałby przez szybę przednią, to by były ślady przed samochodem na dole. A nic tam nie widać.
RE: Jak do tego doszło? -
bonaparte - 09-12-2015
(09-12-2015, 2:40 )hogan napisał(a): Czy ktoś mi to wyjaśni, czy będę musiała stwierdzić, że tak jeździć umieją tylko w stronach moich rodziców :zdziwienieke:
![[Obrazek: 12299285_1645727832353579_50203806810173...ee2d345fa5]](https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/v/t1.0-9/12299285_1645727832353579_5020380681017321294_n.jpg?oh=18f19730b7b8c4ebb9f44b825aeacd42&oe=56DBEB52&__gda__=1456777701_74243ba88a868fd495467aee2d345fa5)
To fotomontaż, znając też drogi i znaki drogowe takie umieszczenie znaków jest raczej mało prawdopodobne (to bezsensu), więc pewnie ktoś najpierw wkleił dwa znaki a potem na to wkleił samochód.
RE: Jak do tego doszło? -
Akadi - 10-12-2015
Dla mnie dziwne jest to, że pod wpływem ciężaru - jaki ma samochód - znaki stoją "nieugięte". Dlatego mam podobne zdanie - to fotomontaż.
RE: Jak do tego doszło? -
hogan - 10-12-2015
Znaki te są w tym miejscu, bo z lewej strony jest droga niewidoczna na zdjęciu i jak z niej się wyjeżdża to w jedną stronę jedzie się do Grajewa a w drugą do Ełku.

Znam tę drogę. Nawet rowerem z Gdyni ją jechałam.
No i znaki są lekko ugięte do przodu a więc jak dla mnie, to nie może być fotomontaż. Poza tym, znam się na fotomontażu.