Czy wiemy co jemy? -
hogan - 19-08-2015
Czy wiemy co jemy? Śmiem w to wątpić. Gdyby się tak zagłębić w temat bardziej, dojdziemy do wniosku ze tylko niewielka grupa ziemskiej populacji odżywia się w miarę racjonalnie. Przeważająca większość w zasadzie przerabia zakupioną lub pozyskaną żywność moim zdaniem 99% w obornik.
Im dalej w las tym więcej drzew, czyli zależności pomiędzy: wytwórcami, pośrednikami a konsumentami. W obecnych czasach obowiązuje zbiór haseł: więcej, szybciej, dalej, taniej. To one powodują, że zostaliśmy wmanewrowani pośrednio w wyścig szczurów. Na trasie po jakimś czasie zaczynamy się zastanawiać ale po co ja biegnę. W połowie dystansu nawet próbujemy zwolnić, ale ci za nami nam nie pozwalają. Pod koniec dystansu zdajemy sobie sprawę że meta to jakiś bliżej nieokreślony punkt wirtualny. Niektórzy z nas próbują zakończyć to szaleństwo, ale już po chwili zdajemy sobie sprawę jakie to trudne, trzeba popłynąć pod prąd. Próbujemy opuścić koryto tej nieprzyjaznej rzeki, ale burty są bardzo wysokie. Nielicznym szczęśliwcom uda się wydostać na brzeg. Inni spróbują mimo wszystko zawrócić na drodze, ale to droga jednokierunkowa i narażamy się na gniew pozostałych uczestników biegu.
Czy ludzkość się opamięta, że bardzo tanio to w zasadzie oznacza drogo. Że szybciej wcale nie oznacza dalej. A więcej spowoduje przyrost niechcianych odpadów. W wielu miejscach kuli ziemskiej ludzie głodują, a w innych marnują wytworzoną żywność. Dlaczego tak się dzieje, racjonalnej odpowiedzi na dziś chyba nie ma. Dalsze dywagacje w moim wywodzie też pewnie już nic nowego nie wniosą. Ale warto odpowiedzieć sobie na poniższe pytania choćby dla własnej satysfakcji.
Najpierw powinniśmy zasięgnąć wiedzy o tym co to jest żywność
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBywno%C5%9B%C4%87 Potem odpowiedzieć sobie czy wiem co jem, ile jem i w jakim czasie. Jakie mam możliwości, aby racjonalnie się odżywiać. Znając odpowiedzi możemy przynajmniej podjąć próbę nie wydawania ciężko zarabianych pieniędzy na bezwartościowy obornik. Tylko na życiową pozytywną enerię.
Nie posiadam mocy celebryty od spraw żywienia i ten tekst zakładam niewielu czytelników przeczyta. Może za pośrednictwem tego serwisu i jeszcze gdzieś powielonego w sieci zdołam zwrócić uwagę na to niepokojące zjawisko.
A na załączonym obrazku hit dzisiejszego EKO - BAZARU w Kielcach. Papryka nadziewana kiszoną kapustą w kwaśnej zalewie. Przypuszczam, że mój organizm przerobił ten smakołyk na pozytywną energię i tak powstał ten tekst.
Interia.pl
RE: Czy wiemy co jemy? -
Siwy - 19-08-2015
Nie, ja tym sobie głowy nie zaprzątam
Nie jest to powód do dumy czy radości, po prostu piszę jak to u mnie jest.
RE: Czy wiemy co jemy? -
hogan - 19-08-2015
A ja stale zastanawiam się, skąd więc mam brać tę zdrową żywność, bo nie będę przecież codziennie po chleb, jeździła
z 20 km.
RE: Czy wiemy co jemy? -
Siwy - 19-08-2015
(19-08-2015, 22:11 )hogan napisał(a): A ja stale zastanawiam się, skąd więc mam brać tę zdrową żywność, bo nie będę przecież codziennie po chleb, jeździła
z 20 km. 
To nerwicy się nabawisz i może jeszcze czegoś.
Ważne nie przejmować się takimi drobnostkami, życie samo w sobie jest niezdrowe i kończy się marnie i nie ważne co i jak jesz.
RE: Czy wiemy co jemy? -
hogan - 19-08-2015
No ponoć Ci co odżywają się ekologicznymi produktami, to trzymają się w lepszym zdrowiu i dożywają długich lat.
RE: Czy wiemy co jemy? -
Siwy - 19-08-2015
(19-08-2015, 22:22 )hogan napisał(a): No ponoć Ci co odżywają się ekologicznymi produktami, to trzymają się w lepszym zdrowiu i dożywają długich lat. 
Tak mówią ludzie, ale czy to prawda.
Najważniejsze są geny, potem długo długo nic no i może na końcu to zdrowe jedzenie spowoduje przedłużenie o kilka miesięcy czy lat egzystencję.
RE: Czy wiemy co jemy? -
hogan - 19-08-2015
Zgadza się, tak mówią ludzie, bo kto ma mówić, ufoludki? :lol: