Kordialne
O miłości prawdziwej - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: POGLĄDY (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Dział: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: O miłości prawdziwej (/showthread.php?tid=1671)

Strony: 1 2 3


O miłości prawdziwej - Filip - 30-06-2015

Ciekawe co myślicie o takim stwierdzeniu:
Nie czyni cię sczęśliwym ten kto cię kocha, on uzmysławia ci jedynie, że szczęście jest w tobie samym.
Jeśli ktoś uzależnia się od miłości innej osoby, staje się niewolnikiem tego uczucia i nie potrafi być wolny.

Mądre opowiadanie Ramakrishny" mówiące o iluzji miłości. ubawa
Był sobie pewien mędrzec, który wędrował po świecie, będąc szczęśliwym z obecności Boga. Pewnego dnia trafił na młodego człowieka, do którego zwrócił się tymi słowy: dlaczego marnotrawisz tu swój czas? Jeśli pójdziesz ze mną pokażę ci jak doświadczać Boga, pokoju i szczęścia.
Młodzieniec powiedział: nie mogę iść z tobą. Mam żonę ,która bardzo mnie kocha i dzieci, którym jestem potrzebny.
Mędrzec rzekł: to wytwór twojej wyobraźni. Oni wcale cię nie kochają tak, jak myślisz. I ty też wcale ich nie kochasz tak, jak myślisz. Sprawdźmy to. Dam ci miksturę. Po przyjściu do domu wypijesz ją i upadniesz, jakbyś był martwy, ale będziesz świadomy wszystkiego co się dokoła ciebie dzieje. Przyrzekam ci, że wkrótce potem przyjdę i przywrócę cię do życia.
Młodzieniec zgodził się. Przyszedł do domu, wypił miksturę i padł jak martwy. Pierwsza znalazła go żona; poczęła krzyczeć i nie mogła znaleźć ukojenia. Mój biedny mąż jak bardzo go kocham. Dlaczego Bóg tak szybko go zabrał?. Dzieci również nie mogły się uspokoić. W domu zeszli się też wszyscy sąsiedzi, starając się ich wesprzeć. Mówili także, jak bardzo kochali tego człowieka. On zaś myślał sobie: spodziewam się, że kiedy mędrzec teraz przyjdzie, zobaczy sam, jak wszyscy mnie kochali i jak mnie teraz żałują.
Mędrzec zjawił się i zapytał: co tu się stało?. Na to żona: Mój biedny mąż tak bardzo go kochałam, a teraz odszedł, a ja nie wiem, co bez niego pocznę. Dzieci mówiły to samo. Sąsiedzi też go wychwalali. Mędrzec oświadczył: mogę przywrócić tego człowieka do życia. Mam tu oto trochę mikstury. Jeśli wleję mu ją do ust, ożyje.
Wszyscy przestali płakać i patrzyli z nadzieją na mędrca. Ten zaś mówił dalej: ale aby mikstura odniosła skutek, musi być spełniony pewien warunek. Jedno z was powinno wypić połowę mikstury, po czym umrze. Widząc, jak bardzo go kochacie, jestem pewien, że bez wahania warunek ten spełnicie.
Pierwsza odezwała się żona. Powiedziała: czym jest dom bez matki? Mój mąż nie umie gotować. Mój mąż nie potrafi troszczyć się o dzieci. Stwierdziła, że ona nie może wypić mikstury. Dzieci mówiły: tato przeżył dobrze życie. Bóg go wynagrodzi. My jesteśmy młodzi i życie dopiero przed nami. Sąsiedzi mieli własne rodziny, wobec czego żaden z nich nie był skłonny wypić mikstury. Mędrzec przywrócił w końcu młodego człowieka do życia, a ten, nie patrząc na nikogo z obecnych, poszedł za mędrcem.
Nie doradzam ci, abyś opuścił swoich bliskich i poszedł ze mną - rzekł mędrzec. Chcę tylko, abyś popatrzył, czym jest ta wielka iluzja miłości. Nie przypisuj swoim bliskim i przyjaciołom większego znaczenia niż mają.



RE: O miłości prawdziwej - hogan - 30-06-2015

Opowiadanie bardzo trafne i kiedyś jak pamiętam napisałam, że potrafiłabym oddać życie za kogoś, nawet za wroga.
Jak byłaby taka możliwość, że dzięki mojej śmierci ktoś by przeżył, nie wahałabym się.
Tylko że patrząc na ludzi, widzę właśnie jak jest, tak jak w tym opowiadaniu, to przykre ale niestety tak jest.



Cytat:Nie czyni cię sczęśliwym ten kto cię kocha, on uzmysławia ci jedynie, że szczęście jest w tobie samym.
Jeśli ktoś uzależnia się od miłości innej osoby, staje się niewolnikiem tego uczucia i nie potrafi być wolny.

A co do tych słów, hym... raczej nigdy nie myślałam w ten sposób, że ten kto mnie kocha to w jakimś stopniu pomaga mi w szczęściu.

Szczęście najczęściej trzeba znaleźć samemu albo inaczej też mówią, że szczęściu trzeba dopomóc ale osoba co nas kocha?
Nie nie odczułam tego aby osoby, które mnie kochają, aby w czymś mnie uzmysławiały. Nie wiem... może w tej chwili coś źle myślę.


RE: O miłości prawdziwej - Amadea - 01-07-2015

Ciekawe co myślicie o takim stwierdzeniu:
Nie czyni cię sczęśliwym ten kto cię kocha, on uzmysławia ci jedynie, że szczęście jest w tobie samym.
Jeśli ktoś uzależnia się od miłości innej osoby, staje się niewolnikiem tego uczucia i nie potrafi być wolny.

Myślę, ze szczęście trzeba znaleźć samemu ale osoba, która nas kocha może w dużej mierze w tym pomóc. Może pokazać pewne rzeczy, cechy, na które wcześniej nie patrzyliśmy lub patrzyliśmy nie dość uważnie - chociażby prozaicznie - hobby. Druga osoba potrafi często tak rozwinąć w nas zainteresowania, że możemy poczuć się szczęśliwymi, kiedy sami zaczniemy odkrywać coś, o czym wcześniej nie myśleliśmy.
Tak moze być ze sztuką, muzyką - kiedy jestem z kimś kogo kocham, interesują mnie też jego pasje, a może w którąś z nich tak "wciągnąć", że poczuję, iż  rzeczywiście jestem szczęśliwa - i wtedy mogę powiedzieć - komponując np muzykę "uzmysłowiłeś mi, ze szczęście jest we mnie, daje mi je muzyka".

Uzależnia chyba każde uczucie...?


RE: O miłości prawdziwej - hogan - 01-07-2015

Masz w tym rację Amadea ale aby kogoś w czymś uzmysłowić, to wcale nie jest do tego potrzebne kochanie(partnerskie kochanie, czyt. miłość).
Aby pokochać przykładowo jakiś dotąd nieodkryty w nas talent, wystarczy znajomy czy sąsiadka, nie musi to być nasz partner.
No tak ja to widzę ubawa


RE: O miłości prawdziwej - Amadea - 01-07-2015

Oczywiście, chodzi mi po prostu o to, ze osoba, która Cię kocha jest z Tobą "na co dzień" i może mieć większy wpływ na to, co robisz, poza tym, chyba ktoś, kto cię kocha prędzej dostrzeże i pozwoli Tobie dostrzec w sobie coś, co przyniesie Ci szczęście.
Wydaje mi się też, ze pewne rzeczy inaczej odbieramy, gdy słyszymy od osoby kochającej nas, a inaczej, gdy to samo mówi ktoś inny.


RE: O miłości prawdziwej - Filip - 01-07-2015

To o czym mówi Amadea, to zgodnie z przekazem opowiadania jest iluzją miłości. Bliscy nie potrafią nam dać szczęścia, niestety ale mogą nas opuścić i odejść, jak to zrobiła zona bohatera opowiadania. Jedyną miłość tytułową wątku prawdziwą, może nam dać tylko Bóg i mamy tę miłość zapisaną w naszej duszy.


RE: O miłości prawdziwej - Amadea - 01-07-2015

Filip napisał(a):To o czym mówi Amadea, to zgodnie z przekazem opowiadania jest iluzją miłości. Bliscy nie potrafią nam dać szczęścia, niestety ale mogą nas opuścić i odejść, jak to zrobiła zona bohatera opowiadania. Jedyną miłość tytułową wątku prawdziwą, może nam dać tylko Bóg i mamy tę miłość zapisaną w naszej duszy.

Tak, przekaz opowiadania jest jednoznaczny - największa miłoscią jest Bóg - powiedz mi tylko jaki...?
Jeżeli mędrcem będzie wyznawca buddyzmu i wszystko się lustrzanie powtórzy, to Bogiem będzie Budda, jeżeli muzułmanin, to Allach, etc - to który zapis w duszy jest prawdziwy - miłość do którego Boga? A duszę ma każdy człowiek, więc...?


RE: O miłości prawdziwej - hogan - 01-07-2015

(01-07-2015, 18:47 )Amadea napisał(a):  Oczywiście, chodzi mi po prostu o to, ze osoba, która Cię kocha jest z Tobą "na co dzień" i może mieć większy wpływ na to, co robisz, poza tym, chyba ktoś, kto cię kocha prędzej dostrzeże i pozwoli Tobie dostrzec w sobie coś, co przyniesie Ci szczęście.
Wydaje mi się też, ze pewne rzeczy inaczej odbieramy, gdy słyszymy od osoby kochającej nas, a inaczej, gdy to samo mówi ktoś inny.

Niekoniecznie na co dzień musi być z nami osoba, która nas kocha, może to być na przykład pracodawca. ubawa2
Niekoniecznie, osoba która nas kocha, musi mieć większy wpływ, bo może na nas mieć większy wpływ też towarzystwo
dla przykładu, które często młodzi wybierają a zostawiają kochającą rodzinę. ubawa

Dostrzec coś może pomóc nam każdy, bez względu na stanowisko, miłość lub brak miłości, bez względu na
 osobowość, i wszytko inne.
Wszystko zależy od tego o czym napisał Filip, od człowieka, który ma w sobie miłość do drugiego człowieka i nie musi być
to miłość partnerska lecz miłość do bliźniego.

Tak rozumiem przekaz Filipa. ubawa

Oczywiście, w tym co napisałaś, moim zdaniem, tak właśnie powinno też być. "Też" bo w innych przypadkach
także ale w partnerstwie też lecz najczęściej tego właśnie brak. Brak jest miłości do bliźniego.


RE: O miłości prawdziwej - Jimmy - 01-07-2015

A ja bym za tym mędrcem nie poszedł. gwizdze A czy bohater opowiadania prawdziwie kochał swoją żonę i dzieci ?? zhm bezradny


RE: O miłości prawdziwej - Amadea - 01-07-2015

(01-07-2015, 18:59 )Filip napisał(a):  To o czym mówi Amadea, to zgodnie z przekazem opowiadania jest iluzją miłości. Bliscy nie potrafią nam dać szczęścia, niestety ale mogą nas opuścić i odejść, jak to zrobiła zona bohatera opowiadania. Jedyną miłość tytułową wątku prawdziwą, może nam dać tylko Bóg i mamy tę miłość zapisaną w naszej duszy.

Widzę, że Twój odbiór jest jednoznaczny, a to oznacza - w moim mniemaniu, że nie uznajesz prawdziwej miłosci - obojętnie, czy to partner, małżonek, czy dzieci. Wszystko okreslasz mianem iluzji miłosci i przyjmujesz jako jedyną i prawdziwa miłość Boga, czy do Boga.
Bóg to bardzo rozległe określenie, dlatego zapytałam wcześniej - jaki Bóg, a skoro jest ich wielu - każda dusza jest inna, to który daje ta prawdziwa miłość, za którą powinien iść człowiek (kiedy wypije wg opowiadania miksturę)