RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 06-01-2016
A do jakiej chodziłeś szkoły na literę M?
Może to zawodówka albo technikum, nie wiem.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Jimmy - 06-01-2016
Tak skończyłem zawodówkę,a potem technikum
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 06-01-2016
i było to w miejscowości, bardzo małej miejscowości na literę M.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 07-01-2016
Ciąg dalszy o Nikusiu!
Nasz maleńki piesek był naprawdę maleńki.
Pierwsze posłanie miał wymoszczone w pudelku po butach. Wyglądał na leciutko skundlonego foksteriera szorstkowłosego, takiego podwórkowego cwaniaczka z którego może wyrośnie bywalec budki z piwem. Zabawnie przekrzywiał mordkę patrząc nam w oczy, a jakież to były spojrzenia! Stopiłam się jak wosk, następnie poczułam się psią babką, bo rolę mamuśki świetnie spełniała Ania. Madzia – starsza córka została psią ciotką i tylko mąż chętnie zapisałby w jakiej rubryce "właściciel"psa.
Okazało się, że moi najdrożsi wraz z psem kupili z pięćset pcheł, które na białym psim brzuszku tworzyły migotliwe refleksy. Zaczął się okres polowania na pchły. Najlepsza pora na polowanie była bezpośrednio po wesołej zabawie. Piesek zasypiał u mnie na kolanach i nie przeszkadzało mu to, że jest odwracany na wszystkie strony, ze unosimy łapki w poszukiwaniu insektow .
Po każdym jedzeniu Ania lub Madzia masowały mu brzuszek, bo tak robi suka liżąc swoje szczeniaki.
Na spacery wychodziliśmy na każde żądanie, na początku z dziesięć razy dziennie.
Ponieważ psiaczek zawitał do nas około 15 września otrzymał imię prosto z kalendarza: Nikodem, zdrobniale - Nikuś
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 07-01-2016
Rzeczywiście maleńka pociecha

Mój Heron też jak był mały, to swobodnie zmieściłby się w pudełku po butach a teraz?
Posłanie na pół pokoju :lol:
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Jimmy - 07-01-2016
hogan napisał(a):i było to w miejscowości, bardzo małej miejscowości na literę M. ![[Obrazek: am9rog.gif]](http://i59.tinypic.com/am9rog.gif)
Tak to tez sie zgadza.
Gratko i pozbyliście sie tych pcheł ? A skąd wiesz ile ich było ?
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 07-01-2016
Jak po jednej wyciągali, to policzyli
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Jimmy - 07-01-2016
Toć to udręka

:lol:
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Siwy - 08-01-2016
(07-01-2016, 23:42 )Jimmy napisał(a): Toć to udręka
:lol:
Tak, to racja. Ja z czterech tak zbieram do słoika. Często mi uciekają te pchły i muszę je gonić. Cały mokry z emocji i zmęczenia jestem po akcji. To jest trudniejsze niż gonienie strzygi z kołkiem osikowym.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 08-01-2016
Ilość pchel była szacowana. Przychodziła moja przyjaciólka i pomagala w tym iskaniu.
Za psa zaplacili chyba 5000 zł na stare pieniądze. Jeżeli jedna pchla kosztowala dychę, to pies byl gratis .
I to była jakaś pociecha
Nikuś był kupowany w panice, w akcji ratujmy pieski i nikt nie pytał wówczas o rasę, pochodzenie i temperament. O temperamencie foksteriera (nawet deczko skundlonego) przyszło się nam przekonać za dwa tygodnie, gdy skończyl się mój urlop, starsza córka Madzia zaczęła też rok akademicki jako studentka, Anka musiała spędzać kilka godzin w szkole ( szósta klasa), a mąż jak to mąż - żegnał się z nami co rano wychodząc do pracy.
Foksterier mieszkający w bloku to zmora dla niego, opiekunów i sąsiadow.
Nikuś osamotniony płakał, piszczał i wyglądał jak siedem nieszczęść razem wziętych. Zmusił nas do takiej ekwilibrystyki w układaniu godzin zajęć na uczelniach, ze kwalifikujemy się do pierwszej ligi krajowej w rozwiązywaniu krzyżówek. Magda zmieniała kilkakrotnie przynależność do studenckich grup ćwiczeniowych, ja brałam zajęcia w godzinach prawie nocnych, żeby Nikodem nie zostawał sam dłużej niż trzy, wyjątkowo cztery godziny. Pamiętam, ze śpioszka Madzia zimą jeździła na basen na godzinę szóstą rano, żeby po powrocie towarzyszyć psu.
Szósta rano w zimie to przecież środek nocy!
Nigdy nie wiadomo było też w jakim stanie zastaniemy po powrocie mieszkanie: czy dywan będzie jeszcze cały czy w strzępach, ile par butow pogryzionych, czy przewody od telefonu już zerwane, czy tylko wyciągnięte ze ściany itp.