RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
rewind - 11-05-2016
(11-05-2016, 21:06 )hogan napisał(a): Przecież i tak nie lubisz gaduł, to tym bardziej powinno być Ci na rękę.
To tak jak gadanie do psa, który nie pyskuje, nie podsumowuje, nie krytykuje
i zawsze jest po naszej stronie, nawet jak byśmy robili najgorsze rzeczy na świecie. 
No tak,ale psa chociaz widze i wiem,ze slucha wiernie nawet jesli nie rozumie,a Boga nie widac i skad mam wiedziec,ze slucha,a nie robi sobie akurat drinka

Wiem,ze uproszczenie,ale to dla lepszego zrozumienia istoty sprawy
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
Amadea - 11-05-2016
Przy stresie to czyjeś gadanie może jeszcze bardziej wnerwić. Skoro masz problem z tym, że chcesz widzieć, do kogo mówisz i że słucha, to stań przed lustrem. Ja czasem rozmawiam ze sobą i nie uważam, ze jestem stuknięta

A może afirmacje?
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
rewind - 11-05-2016
(11-05-2016, 21:20 )Amadea napisał(a): Przy stresie to czyjeś gadanie może jeszcze bardziej wnerwić. Skoro masz problem z tym, że chcesz widzieć, do kogo mówisz i że słucha, to stań przed lustrem. Ja czasem rozmawiam ze sobą i nie uważam, ze jestem stuknięta
A może afirmacje?
Nie o to chodzi, tylko z Bogiem mi sie nie udaje, bo jest nieobecny

Pewnie gdzies tam jest,ale ma wiele wazniejszych zajec niz sluchanie o pierdołach

O-chocby głód w Afryce.
Nie jestes stuknieta

czasem zdarzy mi sie cos do siebie powiedziec.
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
hogan - 11-05-2016
(11-05-2016, 21:08 )rewind napisał(a): (11-05-2016, 21:06 )hogan napisał(a): Przecież i tak nie lubisz gaduł, to tym bardziej powinno być Ci na rękę.
To tak jak gadanie do psa, który nie pyskuje, nie podsumowuje, nie krytykuje
i zawsze jest po naszej stronie, nawet jak byśmy robili najgorsze rzeczy na świecie. 
No tak,ale psa chociaz widze i wiem,ze slucha wiernie nawet jesli nie rozumie,a Boga nie widac i skad mam wiedziec,ze slucha,a nie robi sobie akurat drinka 
Wiem,ze uproszczenie,ale to dla lepszego zrozumienia istoty sprawy 
Gdzie Twoja wiara w Boga?
Bóg nie tylko wysłuchuje ale też pomaga a jak pamiętam, jesteś wierzący, tylko niepraktykujący.
Może najwyższy czas naprawić relacje z Bogiem i porozmawiać jak z najlepszym przyjacielem, który
jako jedyny może Ciebie wesprzeć, nawet jak Go nie widzisz.
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
rewind - 11-05-2016
Pewnie,ze w Niego wierze,ale wierzyc a rozmawiac to 2 rozne sprawy.
Zreszta-ten niewielki codzienny stres to nic az tak waznego,zeby Głównemu Szefowi głowę zawracac
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
hogan - 11-05-2016
Uważam, że to dobry pomysł abyś porozmawiał z Bogiem.
Ty tego teraz nie czujesz ale zapewniam Cię, że po takiej rozmowie poczujesz ulgę.
A jak się zdziwisz, jak zauważysz mniejszy stres!
To będzie zasługa Boga.
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
rewind - 11-05-2016
Ja wlasciwie codziennie cos tam wieczorem odmawiam za swoich zmarlych.
Moze sprobuje cos Bogu powiedziec, moze akurat znajdzie chwile
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
Amadea - 11-05-2016
Od czasu do czasu to każdy coś tam do siebie powie, czy zaklnie, jak sie wkurzy. Mówiono mi, ze dobrze jest popatrzeć np. rano na siebie - uśmiechnąć się, powiedzieć miłe słowo i to może wprowadzać optymistyczne podejście do dnia. Zdarza mi sie tak robić i czasem to działa..., a może to juz tylko autosugestia...
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
hogan - 11-05-2016
Zmarłym daj spokój, niech odpoczywają na sąd ostateczny a teraz i tak ciebie nie słyszą ale
Bóg zawsze słyszy.
RE: Jak sobie radzic ze stresem? -
rewind - 11-05-2016
(11-05-2016, 21:41 )hogan napisał(a): Zmarłym daj spokój, niech odpoczywają na sąd ostateczny a teraz i tak ciebie nie słyszą ale
Bóg zawsze słyszy. 
W domu zawsze mowili nam,ze nasi bliscy zmarli nas slysza i pomagaja.I ja w to wierze,a ze niezgodne z kanonem KK-trudno.
Bóg moze i slyszy.Czasem mam wrazenie (dosc nikłe,ale jednak),ze jakas sila mi pomaga.Rzadko,ale zdarza sie.
Moze to Bóg-nie wiem, nigdy sie nie podpisal
(11-05-2016, 21:41 )Amadea napisał(a): Od czasu do czasu to każdy coś tam do siebie powie, czy zaklnie, jak sie wkurzy. Mówiono mi, ze dobrze jest popatrzeć np. rano na siebie - uśmiechnąć się, powiedzieć miłe słowo i to może wprowadzać optymistyczne podejście do dnia. Zdarza mi sie tak robić i czasem to działa..., a może to juz tylko autosugestia... 
Wole nie patrzec bo lustro peknie

I tak musze ogladac swoja gebe przy goleniu