RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Jimmy - 02-11-2016
(01-11-2016, 17:40 )gratka napisał(a): Dopóki ja mam co do garnka włożyć i bobry mają co jeść, to nie ma powodu, abyśmy byli dla siebie niemili.
Ja się troszkę przesunę, odżałuję tych kilka drzew, parę krzaków, bo dla mnie to tylko drzewa, a dla nich konieczność życiowa. Te drzewa, na których mi zależy, żeby rosły otoczyłam metalową siatką.
Zaraz ,zaraz,to te bobry na Twoim tereni tak grasują ?
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 02-11-2016
Jimmy, litości :dashi:
Przeczytaj temat od początku, bo Twoje pytania są dosłownie, nie na miejscu.
To tak jakbyś Osoby piszące lekceważył.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 07-11-2016
(02-11-2016, 21:55 )Jimmy napisał(a): (01-11-2016, 17:40 )gratka napisał(a): Dopóki ja mam co do garnka włożyć i bobry mają co jeść, to nie ma powodu, abyśmy byli dla siebie niemili.
Ja się troszkę przesunę, odżałuję tych kilka drzew, parę krzaków, bo dla mnie to tylko drzewa, a dla nich konieczność życiowa. Te drzewa, na których mi zależy, żeby rosły otoczyłam metalową siatką.
Zaraz ,zaraz,to te bobry na Twoim tereni tak grasują ?
Tak Jimmy, mają żerenie na moim terenie, więc są trochę moimi bobrami.
Tamę wybudowaly 40 kroków od drzwi do chaty, ścinają moje drzewa i krzewy i lubią jeść moje jabłka .
Tylko mnie niepotrzebnie unikają, no, ale żyją wśród ludzi dzięki temu, że są płochliwe .
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Jimmy - 07-11-2016
Oo ja bym na Twoim miejscu pogonił te bobry
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 13-11-2016
(07-11-2016, 21:18 )Jimmy napisał(a): Oo ja bym na Twoim miejscu pogonił te bobry 
Dlaczego byś pogonił?
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 24-11-2016
Ważny głos, aby nie marnować liści jesienią.
U sąsiadów naliczyłam 65 worków z liśćmi po jednym pracowitym sprzątaniu w ogrodzie. Czy to ma sens? Wajrak odpowiada: liście to nie śmieci, ale ważny składnik ekosystemów, usuwając je, robimy z ogrodów biologiczne pustynie
List kieruję do Adama Wajraka, który jest moim autorytetem w sprawach przyrody.
Jakie jest Pana zdanie na temat masowego pakowania liści do worków foliowych. Zdjęcie, które załączam, zrobiłam w miejscowości pod Łodzią o nazwie Sokolniki Las. Rosną tam głównie sosny, dęby i brzozy. Są zdrowe, nie mają żadnej zarazy, więc i liście nie mają widocznych szkodników (jak np. powszechnie kasztanowce, które chorują i trzeba ich liście ew. palić).
Jesienne porządki to setki worków przed domami (u sąsiadów naliczyłam 65 po jednym tylko pracowitym sprzątaniu). Przy grabieniu ludzie zwykle nie oszczędzają także leśnego poszycia, ono też jest pakowane do wora. Czy to konieczne?
Jak przeżyją zimą jeże, ptaki, małe gryzonie itp.?
Dziękuje, gdyby Pan zechciał odpowiedzieć, bo może niepotrzebnie się tym tak przejmuję.
Ewa Z. (nazwisko znane redakcji)
Wajrak: Liści nie grabię
Szanowna Pani, tak się składa, że liści u siebie w ogrodzie nie grabię. Przyznaję, że na początku nie robiłem tego z lenistwa, ale ma to głęboki ekologiczny sens.
Moje liście gniją sobie spokojnie przez jesień, zimę i wiosnę, i zupełnie nie przeszkadzają rosnącej później trawie, a dzięki temu mam wspaniałe bogactwo przyrodnicze tuż koło domu.
Niestety jesienią większość posiadaczy ogrodów, nawet tych na działkach leśnych, chwyta za grabie i czyści. Tysiące ton liści albo lądują w kompostowniach, albo co gorsza są palone. Tylko, że w ten sposób robimy z naszych ogrodów biologiczne pustynie.
Piszę o liściach, bo wielu czytelników pyta mnie, dlaczego w ich ogrodach nie ma ptaków, choć są w nich budki, karmniki i poidła. Może dlatego, że ogrody są sterylne, a tego ptaki nie lubią.
Liście to nie śmieci, ale ważny składnik ekosystemów. W normalnym lesie liściastym co roku na jeden hektar opada od 15 do 30 ton liści. Tak powstaje ściółka. Liście i to wszystko, co się w nich znajduje - martwe niewielkie zwierzęta, odchody oraz drobne gałązki, i nasiona - to źródło składników odżywczych oraz chroniąca glebę przed wysychaniem i mrozami kołdra. To miejsce życia bakterii, grzybów, pierwotniaków, mięczaków, pierścienic, pajęczaków i owadów. Na jednym metrze kwadratowym leśnej ściółki może żyć ok. 1,5 mln roztoczy tylko jednego gatunku.
To, co się dzieje w ściółce, jest też szalenie ważne dla ptaków, takich jak strzyżyki, rudziki, kosy, drozdy. One szukają tam bezkręgowców, czyli pokarmu. Sójki nie tylko przeszukują ściółkę, ale też chowają w niej pokarm, np. żołędzie, i tak rozsiewają dąb. Grzebać w ściółce lubią też gawrony i orzechówki.
Liście to także schronienie dla gryzoni, płazów i gadów. W parkach, w których grabione są liście, nie występują puszczyki. Związek sowy z liśćmi jest bardzo prosty - puszczyki uwielbiają jeść gryzonie.
A palenie liści to już zbrodnia. Nie dość, że zabijamy miliony organizmów, to jeszcze puszczamy do atmosfery węgiel ocieplający klimat. To niewielkie ilości, ale lepiej by było, żeby zostały zmagazynowane w glebie, a nie ulatywały w powietrze.
Jedyny wyjątek od reguły niegrabienia i niepalenia powinny stanowić liście kasztanowców, w których zimują larwy szrotówka - owada, który stał się ostatnio przekleństwem tych drzew.
No i jeszcze jedna rzecz. Otóż tam, gdzie nie grabimy, psie kupy znikają o wiele szybciej. Są po prostu sprawniej rozkładane.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Wajrak
Cały tekst: wyborcza.pl
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 24-11-2016
Też nie rozumiem tego grabienia liści, dawniej miało się frajdę i świetną zabawę w takich liściach a teraz wszędzie goło.
Post Twój poprawiłam
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
ro_bot - 24-11-2016
Jak już wszystkie liście spadną,zżółkną i zgniją,wtedy zgrabiam je do kompostownika i po przegniciu zasilam nimi rośliny będące ich byłymi wytwórcami.
Ciekawe,w czym jestem gorszy od posiadaczy iglaków?
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 24-11-2016
Jak już zgniją, to znaczy, że są zużyte, że ziemia wykorzystała z nich to co najcenniejsze i nie widzę problemu wygarnięcia tego.
Jednak takie ładne, kolorowe jesienne liście, są pomocne i są ozdobą.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
Jimmy - 26-11-2016
Ja liście grabiłem,as ponieważ nie mam kompostu,to paliłem je,a popiół z nich rozsypywałem i rozsypuję pod drzewa i krzewy owocowe.I mam darmowy nawóz mineralny.