Kordialne
Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: NATURA (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=213)
+--- Dział: Zwierzęta (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=187)
+--- Wątek: Bobry pod moim domem i inne czworonogi (/showthread.php?tid=2020)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - mysz - 04-09-2016

Jimmy, oczywiście że nie wyrzucę, nie przeszkadza mi, niech sobie żyje :lol:


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 06-09-2016

(04-09-2016, 21:34 )mysz napisał(a):  Jimmy, oczywiście że nie wyrzucę, nie przeszkadza mi, niech sobie żyje :lol:

Moja pajęczyca też żyje. One są bardzo wybredne w jedzeniu, ponoć jedzą tylko owady błonkoskrzydłe, zwykłego komara nie. Widzialam jak pożerala konika polnego. 
http://magazyn.salamandra.org.pl/m08a07.html 
Myszko te tygrzyki są jadowite . Ukąszenie podobne do jadu osy. 
 W Polsce objęte są ochroną prawną, bo dosyć rzadkie, chociaż ostatnio się rozprzestrzeniają.. .


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 07-09-2016

Myślałem,że te pająki zjadaja też szkodniki roslin.


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 08-09-2016

(07-09-2016, 21:51 )Jimmy napisał(a):  Myślałem,że te pająki zjadaja też szkodniki roslin.

Pajęczyca zniknęła, pewnie tka kokon. Jej sieć pozostała nieuszkodzona, to znaczy, że nic się drastycznego nie stało, ptak żaden jej nie pożarł. 
Jimmy -  ja cenię w przyrodzie różnorodność, nawet jak coś jest dla człowieka niezupelnie OK, to niech sobie żyje skoro żyje. ubawa2
Dlatego tęsknię do łąk zielono-kwiecistych, gdzie jest dużo gatunków roślin i przeróżne robactwo.
 Przy takiej łące równo przycięty trawnik jest jak pustynia.
 I z czego ma być miód skoro nic nie kwitnie, a mogłoby!


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 08-09-2016

(08-09-2016, 10:09 )gratka napisał(a):  
(07-09-2016, 21:51 )Jimmy napisał(a):  Myślałem,że te pająki zjadaja też szkodniki roslin.

Pajęczyca zniknęła, pewnie tka kokon. Jej sieć pozostała nieuszkodzona, to znaczy, że nic się drastycznego nie stało, ptak żaden jej nie pożarł. 
Jimmy -  ja cenię w przyrodzie różnorodność, nawet jak coś jest dla człowieka niezupelnie OK, to niech sobie żyje skoro żyje. ubawa2
Dlatego tęsknię do łąk zielono-kwiecistych, gdzie jest dużo gatunków roślin i przeróżne robactwo.
 Przy takiej łące równo przycięty trawnik jest jak pustynia.
 I z czego ma być miód skoro nic nie kwitnie, a mogłoby!

Masz racje Gratko.Tez tak uważam.A jak tam bobry.Pokazały sie ?


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 08-09-2016

Woda w rzece zanika. Jest zbyt płytka dla bobrów. Nie wiem co się dzieje, posostała struga na 40, może 50 cm szeroka, 20 cm głęboka. Bobry powędrowały do Wisłoka. ubawa


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 08-09-2016

Ojej to nie wielka jest szansa na ich powrót. sadsmut3


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 12-09-2016

(08-09-2016, 21:11 )Jimmy napisał(a):  Ojej to nie wielka jest szansa na ich powrót. sadsmut3
Tak, bobry muszą mieć wodę, czystą wodę.
 
Dojrzewam do tego, aby zaopiekować się kotem.   
Dojrzewam pomaleńku, zwykle wieczorem pomyślę, że  kot  pomruczałby  i poprzytulał się.
Rano mi chęć służenia kotu przechodzi, ale  córka już nade mną pracuje, aby ta myśl  się przynajmniej tliła.
pieosio2


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 12-09-2016

(12-09-2016, 19:19 )gratka napisał(a):  
(08-09-2016, 21:11 )Jimmy napisał(a):  Ojej to nie wielka jest szansa na ich powrót. sadsmut3
Tak, bobry muszą mieć wodę, czystą wodę.
 
Dojrzewam do tego, aby zaopiekować się kotem.   
Dojrzewam pomaleńku, zwykle wieczorem pomyślę, że  kot  pomruczałby  i poprzytulał się.
Rano mi chęć służenia kotu przechodzi, ale  córka już nade mną pracuje, aby ta myśl  się przynajmniej tliła.
pieosio2

A piesek nie był by odpowiedniejszy ?


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 12-09-2016

Jimmi, pewnie, że piesek jest bardziej kontaktowny i bardziej do kochania od kota.
Jednak ja często wyjeżdżam i co wtedy zrobić z psem, który tęskni i nie rozumie co się dzieje?
Nie mam w pobliżu nikogo, kto zaopiekowałby się psem w czasie mojej powiedzmy kilkutygodniowej nieobecności. Kotem zaopiekują się sąsiedzi, psów nie kochają....