RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 25-04-2020
(25-04-2020, 7:30 )Dorcik napisał(a): Aniu ,tak ,Rodzice i ich wychowanie nas kształtuje ...
Ale tez i zycie dalsze...
ja miałam szczęscie ,moje rodzenstwo ,ze mielismy i nadal mamy Rodziców , to ,że są nadal ,że nas wychowali tak a nie inaczej
Z biegiem lat uwazam ,że moj dom rodzinny pełen był miłosci ..
Niestety my dorastamy a zycie wszystko weryfikuje ...
Człowek musi czasami schamiec ,aby dalej zyc ...
Ale zeby nie było zle , to jeszcze są osoby które powodują nie tylko usmiech ,ale i czulosc wyzwalaja tam u mnie w srodku
Nie mam już, a właściwie mam Ojca, dla którego muszę być czasami rodzicem.
Dlatego napisałam, że kopy uodparniają, ciągle się tego uczę.
Wychowanie nas kształtuje, to jacy jesteśmy, Rodzice, Rodzina.
To prawda, co piszesz Dorota.
Że są takie osoby co uśmiech i tą czułość wyzwalają, i dobrze, że tak jest, bo inaczej świat stałby się niemożliwy.
To się nie zmieniło, to co tam jest. i dalej Bajor. Bo może nic nie wie, ale wie. Oddałabym życie,
gdyby zaszła taka potrzeba.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
hogan - 25-04-2020
A co z sierotami? Są wszystkie skazane na brak empatii? Tak wnioskuję z posta Boldusi.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 25-04-2020
(25-04-2020, 11:21 )hogan napisał(a): A co z sierotami? Są wszystkie skazane na brak empatii? Tak wnioskuję z posta Boldusi.
To źle wywnioskowałaś. Ale ok, to przyjmuję, każdy jest inny i myśli inaczej.
Moja odpowiedź była dla Doroty, ma Rodziców, Rodzinę.
Sieroty też ją mają- Rodzinę. To może wydawać się dziwne, sierota i rodzina. Tam wychowawcy przejmują tą rolę i czynią to
niejednokrotnie dobrze.
Domy Dziecka- odchodzi się od molochów. To tzw.Czternastki, czy rodzicielstwo zastępcze. Nie mówiąc już o adopcji.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
hogan - 25-04-2020
No niestety tak nie jest. Mam dom dziecka pod nosem, wcześniej nawet organizowałam im spotkania ze mną, uczyłam
niemieckiego i zdrowego odżywiania. Nie mają tam opiekunów, jest tylko dyrektor, sprzątaczki, kucharki ale nikt nad
nimi nie stoi, tak jak robią to rodzice. I muszę stwierdzić, że nie mają od kogo uczyć się empatii a więc uczą się sami
na sobie. Jeden wyrośnie na kogoś mądrego i dobrego a drugi odwrotnie a wszystko będzie zależało od tego, jak był
traktowany przez inne dzieci.
Mam też dwie znajome, które nie miały rodziców i nie były w domu dziecka i są bardzo sympatycznymi osobami.
Moim zdaniem, to co siedzi w człowieku, zależne jest od genów, nie od rodziców. Oczywiście, środowisko ma ogromny
wpływ na to kim się stajemy ale wcale tym środowiskiem nie muszą być rodzice.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 25-04-2020
(25-04-2020, 11:55 )hogan napisał(a): No niestety tak nie jest. Mam dom dziecka pod nosem, wcześniej nawet organizowałam im spotkania ze mną, uczyłam
niemieckiego i zdrowego odżywiania. Nie mają tam opiekunów, jest tylko dyrektor, sprzątaczki, kucharki ale nikt nad
nimi nie stoi, tak jak robią to rodzice. I muszę stwierdzić, że nie mają od kogo uczyć się empatii a więc uczą się sami
na sobie. Jeden wyrośnie na kogoś mądrego i dobrego a drugi odwrotnie a wszystko będzie zależało od tego, jak był
traktowany przez inne dzieci.
Mam też dwie znajome, które nie miały rodziców i nie były w domu dziecka i są bardzo sympatycznymi osobami.
Moim zdaniem, to co siedzi w człowieku, zależne jest od genów, nie od rodziców. Oczywiście, środowisko ma ogromny
wpływ na to kim się stajemy ale wcale tym środowiskiem nie muszą być rodzice.
Z tym się mogę zgodzić.
O ile wyżej napisałam do Doroty, to o Rodzicach. A jeśli o dzieciach ich nie mających- to środowisko.
Tak też być może.