Kordialne
Świątynia Szczurów - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: PASJA (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=32)
+--- Dział: Sport/ turystyka/ pojazdy (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=188)
+--- Wątek: Świątynia Szczurów (/showthread.php?tid=3469)

Strony: 1 2


RE: Świątynia Szczurów - Wąsatka - 24-09-2017

Co kto lubi, ale szczury są inteligentne, co wielokrotnie udowodniono. Mają takie śliczne, miłe ogonki.


RE: Świątynia Szczurów - hogan - 25-09-2017

Weź przestań, właśnie te ogony są najobrzydliwsze, takie obślizgłe. Ja się już z nimi nawojowałam, to wiem jakie
inteligentne mogą być. Ja swoje a one swoje, zupełnie jak by miały to w czterech literach.
Chciałam po dobroci, to nie chciały, no to zaczęłam praktykować wszelkie znane sposoby...
Nakruszyłam szkła, bo jak samiec alfa się skaleczy, to wszystkie się wyniosą a one, patrzyły przez szparę
na mnie i na bezczelnego, zakopywały piachem te szkła.
Następnie, do ich żarcia, dodałam gipsu, aby zjadły i aby im brzuchy pękły... a gdzie tam, nie ruszyły takiego
żarcia. No to gaz puściłam, one też nic... zupełnie jak by w maskach były.
Ale za to, jak dałam żarcia z gipsem, to na złość, w piwnicy zaczęły słoiki z przetworami zrzucać i wyjadać
co się dało.
Synek był malutki i bałam się, że taka menda wejdzie do łóżeczka i krzywdę zrobi.
Kładłam grubą kartkę papieru, taką śliską, kreślarską na podłodze drewnianej i patrzyłam przez szpary co zrobią.
Dosłownie sekunda i już wciągnęły kartkę pod podłogę, Pocięły i na gniazdo zaniosły.
Mało tego! Cały czas, próbowały do mieszkania się dostać, podgryzając podłogę. Zabijaliśmy dookoła takimi
płatami blachy i gwoździami, to one i tak próbowały wgryźć się gdzieś bokiem aż w rezultacie, już cała podłoga
była z blachy. Koszmar, jakiego nikomu nie życzę.
Jak gdzieś wyjeżdżaliśmy i wracaliśmy, to one latały sobie po całym mieszkaniu, tylko przy nas udawały, że
nie mogą dostać się spod podłogi a jak otwierałam drzwi do pokoju, to biegały po firankach, łóżku, podłodze, ze
nie było możliwości aby w ogóle wejść do mieszkania i tak za każdym razem aż w końcu chowały się, jak
narobiliśmy hałasu. Szczury dodatkowo, roznoszą wściekliznę i masę innych chorób. Jak była pielęgniarka do synka
to zwiewała tylko się kurzyło. Doniosła do opieki, że dziecko wychowuje się w takich warunkach a my co mieliśmy
zrobić? I tak ledwo wiązaliśmy koniec z końcem ale zmieniłam mieszkanie, w sensie, że złożyło się na to rozstanie
z ex mężem i zamieszkałam u rodziców z synem a opieka, temu palantowi mieszkanie przyznała, bo on nic nie
powiedział, że już nie jest z rodziną. No ale to już odrębny temat ale faktem jest, że te obrzydliwe potwory, wykurzyły
nas z mieszkania.