RE: Uzależnienie od drugiej osoby -
hogan - 21-10-2017
A taki przypadek: Umiera mąż a kobieta śpi z Jego zdjęciem, rozmawia ze zdjęciem... to fakt, że już obsesja ale
czy uzależnienie od tej osoby?
RE: Uzależnienie od drugiej osoby -
Dorcik - 21-10-2017
(21-10-2017, 10:16 )hogan napisał(a): A taki przypadek: Umiera mąż a kobieta śpi z Jego zdjęciem, rozmawia ze zdjęciem... to fakt, że już obsesja ale
czy uzależnienie od tej osoby?
To chyba juz uzaleznienie ktore przeszło w obsesję

Ale to smutne ,naprawde
Chyba najgorsza rzez jaka jest ,to nieumiejetnośc pogodzenia się ze smiercia osoby która się kochało ...
RE: Uzależnienie od drugiej osoby -
hogan - 21-10-2017
Na taką obsesję, nakłada się kilka czynników, jednym z nich jest to, gdy umiera ktoś niespodziewanie.
Wtedy jest najtrudniej poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, bo inaczej reagujemy gdy ktoś długo
przebywa w szpitalu a lekarze nie dają żadnej nadziei(na przykład rak) a inaczej gdy ktoś w sile wieku
ginie w wypadku samochodowym.
I teraz weźmy sobie taką osobę, która na naszych oczach umiera w szpitalu. Płaczemy i przeżywamy
wspólny dramat ale zapewne, będą też takie myśli, iż nie wyobrażamy sobie życia bez tej osoby.
Zaczynamy niszczyć samych siebie i w rezultacie, może dojść do tego, że będą dwa pogrzeby, zamiast
jednego.
A teraz przypadek wcześniejszy, kobieta śpi ze zdjęciem.
Radzi sobie. Byle jak ale radzi sobie, bo ma z kim nadal spać i z kim rozmawiać.
W moim odczuciu, drugie podejście nie jest obsesją a raczej sposób na poradzenie sobie ze stratą bliskiej
osoby.
RE: Uzależnienie od drugiej osoby -
Dorcik - 21-10-2017
(21-10-2017, 10:39 )hogan napisał(a): Na taką obsesję, nakłada się kilka czynników, jednym z nich jest to, gdy umiera ktoś niespodziewanie.
Wtedy jest najtrudniej poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, bo inaczej reagujemy gdy ktoś długo
przebywa w szpitalu a lekarze nie dają żadnej nadziei(na przykład rak) a inaczej gdy ktoś w sile wieku
ginie w wypadku samochodowym.
I teraz weźmy sobie taką osobę, która na naszych oczach umiera w szpitalu. Płaczemy i przeżywamy
wspólny dramat ale zapewne, będą też takie myśli, iż nie wyobrażamy sobie życia bez tej osoby.
Zaczynamy niszczyć samych siebie i w rezultacie, może dojść do tego, że będą dwa pogrzeby, zamiast
jednego.
A teraz przypadek wcześniejszy, kobieta śpi ze zdjęciem.
Radzi sobie. Byle jak ale radzi sobie, bo ma z kim nadal spać i z kim rozmawiać.
W moim odczuciu, drugie podejście nie jest obsesją a raczej sposób na poradzenie sobie ze stratą bliskiej
osoby.
Tak masz racje , bo co innego ,kiedy gdzies tam -wewnetrznie wedząc o chorobie ukochanej osoby ,wiesz ,że zostalo mało czasu , ale jakos ten czas starac sie spedzic razem ..Gorzej kiedy smierc przychodzi nagle ,to jest najokrutniejsze
Ja mogę zrozumiec ,ze jest tzw :nie radzenie sobie ze smiercią ukochanej osoby ,ale ilez mozna ?
W moim odczuciu : nie pozwalamy tak naprawde odejśc tej osobie ,w spokoju , bo ciagle ja trzymamy przy sobie ,z drugiej strony :sami jestesmy umarli za zycia

Mozna miec ten okres załoby ,bolu ,straty , ale kiedys trzeba z tego wyjśc i zyc dalej
RE: Uzależnienie od drugiej osoby -
hogan - 21-10-2017
I w takim przypadku, są dwa rodzaje ludzi:
- Ci co z tego wychodzą
- Ci co wolą taki stan
Pomijam tych, co wolą taki stan i przez to sami są martwi za życia, bo wtedy to rzeczywiście jest obsesja
i nieradzenie sobie w takiej sytuacji.
Ale gdy komuś pomaga stały stan żałoby, bo nie chce już z nikim się wiązać, to już nie jest obsesja lecz wybór.