RE: Szaroburość -
Wąsatka - 27-04-2017
Dziękuję, postoję. Mam syndrom białego fartucha.
RE: Szaroburość -
hogan - 27-04-2017
Kiedyś, w jednym szpitalu gdy byłam pacjentką i nie musiałam tam być ubrana w pidżamę, to specjalnie nakładałam
na przykład, biały żakiet z rękawem 3/4, tak aby pod nim było widać mankiet długiego rękawa, kolorowej bluzki i lubiłam wpadać
na palarnię. I niby to była palarnia ale jak wpadałam znienacka, to wszyscy od razu na baczność, jakby coś zawinili :ubawa:
Znali mnie, wiedzieli, że lubię żarty ale też często ktoś się wkurzył, że ich straszę, bo myśleli, że jakiś lekarz wchodzi.
A tam dodatkowo, były drzwi przeszklone i było widać praktycznie tylko białe ubranie, to oni w strachu, kto wchodzi

A ja miałam ubaw :zdziwienieke:
RE: Szaroburość -
Siwy - 28-04-2017
(27-04-2017, 20:47 )hogan napisał(a): No widzisz. 
Dlatego ja chodzę w jasnych bo nigdy nie nałożyłabym tego samego ubrania drugi raz, zanim bym go
nie wyprała i dlatego noszę jasne, bo wiem, że wszystko i tak się brudzi a jak codziennie 3 x się przebieram
to nie ma opcji abym chodziła w czymś brudnym. W szpitalach czy przechodniach, po moim ubiorze, często
ktoś myli mnie z lekarzem :lol:
Ja chodzę w czarno, szarych.Nic nie widać.Wieczorem opieram o ścianę jak bardzo zesztywnieja i jest gites.
Szkoda wody, proszku i czasu na takie fanaberie.
Drugi komplet mam kosciółkowy, to go od piątku wietrze.