RE: Zupa żółwiowa | Uczta Babette PRZEPISY FILMOWE -
ro_bot - 28-11-2016
(28-11-2016, 12:13 )Wąsatka napisał(a): To ja już chyba wolę z prawdziwego żółwia...
No coś Ty Wąsatko...Przecież jesteśmy wszystkożercami.Ten móżdżek czyta się apetycznie.
Chyba się nie zaczerwienisz idac w ślady Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej
Cytat:DO MIĘSOŻERCÓW
Dla nich ryby skrzelami pracują w szafliku,
mając na ustach ciszę i krwawiące rany.
Dla nich kuchnia rozbrzmiewa od wrzasku i krzyku
gardzieli podrzynanych i szyj ukręcanych.
Oni to piją grozę z krwią zabitej kaczki
i warzą głowy dzieci: zadziwionych cieląt.
Wypruwają wnętrzności, krzycząc: flaczki, flaczki,
i jedzą je w niedzielę, z rodziną się dzieląc.
Lubią wody na smaku bezradnych piszczeli,
wszechzwierzęce girlandy cynicznej kiełbasy,
krwawe raki z piekielnej wyjęte kąpieli
i baraniego ciała brązowe atłasy.
Rozsmarowują trupy na niewinnym chlebie,
obwąchują zająca, czy aby dość skruszał,
z martwym ozorem w zębach czują się jak niebie,
i do cudzego mózgu śmieje się im dusza.
Pożerają, dymiący, jak nowe cmentarze,
te stroskane przystawki, te gorzkie potrawy -
Karki im nabrzmiewają, obwisają twarze,
na których śmieszek hieny zawita trupawy.
Po pięknookiej sarnie nie noszą żałoby,
ale żrą ją na stypie, w dzień pogrzebu radcy,
i zezują miłośnie do gęsiej wątroby,
bujni brzuchem jedynie, a łysiną gładcy,
a twardzi tylko sercem - i w całej stolicy
głośni - ale mlaskaniem, smętni biesiadnicy.
RE: Zupa żółwiowa | Uczta Babette PRZEPISY FILMOWE -
Wąsatka - 28-11-2016
I jak tu nie lubić naszego języka.
Kiedyś nie lubiłam mięsa, ale powoli się przekonuję. Nie zaczerwienię się, a na śniadanie jadłam mielonego indyka, znaczy pasztet.