RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
hogan - 23-07-2015
Konkubent to raczej wtedy gdy jedna ze stron nie ma rozwodu i żyje w innym/ nowym związku.
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
Shantie - 23-07-2015
To jak w języku prawnym opisują osobę, z którą jest się w ''niezalegalizowanym związku''?
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
hogan - 23-07-2015
I obydwoje stanu wolnego?
Narzeczeństwo, para.
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
Amadea - 23-07-2015
Ludzie wypowiadają słowa nie zastanawiając sie nad nimi, nie myślą, jaka jest ich waga. Często klepią formułkę na zasadzie - jest coś takiego, trzeba to powiedzieć, żeby doprowadzić do końca ceremonię.
Wiele osób pewnie nie bierze tych słów poważnie, bo patrząc na ilość rozwodów, nic na to nie wskazuje. Jasne, że nie można skazywać się na nieodpowiednie traktowanie tylko dlatego, że wcześniej wypowiedziało sie takie słowa - dla mnie by nie były obowiązujące.
Moim zdaniem, gdy dwie osoby chca być razem, nie potrzebują żadnych formułek i tego typu słów, bo staje się to oczywiste. Nigdy nie uzależniałam swojego życia od np legalizacji związku - żyłam z człowiekiem kilka lat w związku partnerskim i nie myśleliśmy o ślubie, nie był nam potrzebny. Wzięliśmy tylko dlatego, zeby uregulować kwestie formalno-finansowe, niczego to nie zmieniło, a dla śmiechu pobraliśmy się 1 kwietnia, na prima aprilis. Nic się nie zmieniło i przeżyliśmy razem wiele szczęśliwych lat. Jak ludzie chcą być razem, to po prostu są, a jak nie, to nie pomogą zapewnienia "aż po grób".
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
Filip - 25-07-2015
Ja tak troche nie w temacie, ale do głowy przyszły mi 2 uwagi.
Dlaczego małżonkowie nie całują się przy ołtarzu, zaraz po zawarciu małżeństwa? Przecież dla Boga to nic wstydliwego, dla gości też - wiadomo co się dzieje na przyjęciu weselnym gorzko, gorzko itd.
Kiedyś wyczytałem ciekawostkę, że w prawosławiu można się w małżeństwie rozejśc, ale trzeba odbyć 7 letnią pokutę.
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
Siwy - 25-07-2015
(25-07-2015, 20:50 )Filip napisał(a):
Kiedyś wyczytałem ciekawostkę, że w prawosławiu można się w małżeństwie rozejśc, ale trzeba odbyć 7 letnią pokutę.
Ciekawe czy jako pokutę by zaliczyli przynajmniej siedmioletnie małżeństwo z taką toksyczną żoną czy mężem. Tak dwa w jednym. A moim zdaniem było by to w porządku.
A jak by nie byli siedem lat to o ilość przeżytych wspólnie lat pokutę skrócić.
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
Amadea - 26-07-2015
(25-07-2015, 20:50 )Filip napisał(a): Ja tak troche nie w temacie, ale do głowy przyszły mi 2 uwagi.
Dlaczego małżonkowie nie całują się przy ołtarzu, zaraz po zawarciu małżeństwa? Przecież dla Boga to nic wstydliwego, dla gości też - wiadomo co się dzieje na przyjęciu weselnym gorzko, gorzko itd.
Kiedyś wyczytałem ciekawostkę, że w prawosławiu można się w małżeństwie rozejśc, ale trzeba odbyć 7 letnią pokutę.
To jak to jest? Bóg świadomie skazuje ludzi na cierpienia przez siedem lat i przygląda się temu - jeżeli kobieta jest poniżana, bita, traktowana jak śmieć, to musi tak być przez tyle lat, a potem już jest w porządku w oczach Boga
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
hogan - 05-03-2016
Ale Filip, nie pisał nic o cierpieniu w małżeństwie którejś ze stron. Są przecież małżeństwa co się rozstają, bo na przykład uznają, że
nie pasują do siebie.
A druga sprawa, Filip wspomniał o Prawosławiu, ja nie wierzę w to aby tam był Bóg.
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
hogan - 05-03-2016
(25-07-2015, 20:50 )Filip napisał(a): Dlaczego małżonkowie nie całują się przy ołtarzu, zaraz po zawarciu małżeństwa?
Nie? U mnie ksiądz od razu powiedział, że teraz może pocałować pannę młodą.
RE: I nie opuszczę Cię aż po grób -
gratka - 07-03-2016
Zauważcie, że małżeństwo jako sakrament KK wprowadził dopiero w XIII wieku. Wtedy wymyślono formułkę przysięgi przed Bogiem. W owych czasach przysięga o wierności do grobowej deski oznaczala wierność przez okolo 15 - 20 lat, bo średnia dlugość życia wynosila w granicach 35 lat. Panowały zarazy, wojny religijne, wojny "polityczne" itp
Obecnie jeżeli przyjmiemy, że mężczyźni żyją 75 lat, a żenią się w wieku 25- 30 , to pozostają w związku przez 45- 50 lat .
Potem pozostają stare wdowy, ale chodzi o czas dochowywania wierności w uczuciach, o tę przysięgę na pół wieku!.
Przysięga wierności przez tak długi czas jest przestraszająca, bo ludzie się zmieniają. W wieku 60 jesteśmy innymi ludźmi niż w wieku 30 lat, nie mowiąc o starości.To jest tak, jakby kto inny przysięgal, a kto inny musiał potem nie opuszczać aż do śmierci.

I odwrotnie, partnerzy też się zmieniają ...Np. żeniłeś się z królewną, a potem żyjesz w ropuszką ....