RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 09-01-2016
Heron jest duży, a nasz był mały, ale waleczny i super towarzyski.
Wyrywał się zawsze, tak jak Heron. Anka nazwała go psem pociągowym od ciągnienia.
Poza tym biały pies sprawia wrażenie wesołej maskotki, ludzie byli mu nadzwyczaj życzliwi.
. :zdziwienieke:
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 09-01-2016
Ogólnie jak idę z Heronem, to też każdy chce go chociaż pogłaskać, każdy też mówi, że widać, że kocha wszystkich.
On na każdego by skakał z radości, na powitanie, na ulicy na przechodniów, co nawet nie zna. Jest ogromnie ufny.
Taka duża maskotka do przytulania, taki jest Heron ale dzieci to potwory niestety... oczywiście te na moim osiedlu.

Dawniej tylko jedna mała dziewczynka, gdy Heron był mniejszy jeszcze, to zawsze się z nim witała i nie przeszkadzało jej
że on na nią skacze. Ja oczywiście musiałam pilnować aby jej z tej radości nie wywrócił, no i wiem, że w takiej sytuacji, miałam
zaraz w oknach cały sznur dewot aby tylko mnie ochrzanić, że pobrudzi, że zrobi krzywdę, że ugryzie, że przewróci, itd.
Także więc, dla własnego spokoju, staram się unikać takich sytuacji.
Dlatego mówię sobie, że mimo, że kocham najbardziej duże psy, to jak miałabym jeszcze kiedy mieć psa, to tylko jakiegoś
maleńkiego abym mogła pod pachę chwycić.

A Wasz foksio- terierek(ja tak pociesznie nazywam te pieski), jest naprawdę pocieszny, tylko na pyszczek spojrzałam, to
jak małe dziecko skore do zabawy, tak jakby pyszczek mu się śmiał radośnie.

Ogólnie, ta rasa to psy łowcze, zwłaszcza na lisy, uwielbiają dużo ruchu i jak dobrze się nie wymęczą, to są nieszczęśliwe.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 10-01-2016
Nikuś miał osiedlowych przyjaciół. Jednym z nich był wyżeł Piegus. Pani od Piegusa do mnie:
" Proszę pani, dopóki Piegus nie poznał Nikusia był takim dobrym psem, posłusznym.
A teraz…. jak Nikuś biegnie na wagary to Piegus z nim. I nie ma na to rady".
Bywało, że rano bawili się w berka, albo w ósemki, aż znienacka znikali na kilka godzin.
Nikodem obierał azymut i następowała ucieczka gdzieś na dalekie peryferie miasta. Szukaj wiatru w polu! Państwo od Piegusa w najwyższym zdenerwowaniu musieli iść do pracy, a ja lub córki pełniłyśmy dyżur w oknie lub pod klatką schodową, czekając na powrót łobuzów. Ile nas to zdrowia kosztowało!
Drugim przyjacielem od szalonych zabaw był Maksiu. Maks - jak sama nazwa wskazuje był ratlerkiem - asystentem Nikusia. Zawsze biegał krok za Nikodemem i jako drugi obsikiwał interesujące obiekty. Ale że Nikusiowe zawsze musiało być na wierzchu, to Nikodem podchodzil i obsikiwał ponownie. Dzięki takim drogowskazom psy miały świetną orientację w terenie. Wracając do Maksia - Nikodem bawił się z Maksiem jak ze szczeniakiem, ostrożnie przeprowadzał go przez ulicę i chronił, ale na wyprawy też go zabierał.
Nikuś był bowiem uosobieniem wolności.
Jednak ta niesubordynacja była dla psów groźna.
Nic dziwnego, że doszliśmy do wniosku, że najlepsze co możemy dla Nikusia zrobić, to zapewnić mu jak najwięcej pobytów na wsi, bo foksterier nudzący się w mieszkaniu lub prowadzony na smyczy
był smutniejszy niż logo listopada;
ponadto wszyscy odczuwaliśmy, że to musi być dla niego straszne.
Pojawiła się myśl o
chacie na wsi.
cdn.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
mysz - 10-01-2016
Widać, że indywidualista...ma minę jakby chciał powiedzieć: i tak postawię na swoim i co mi zrobicie? taki słodki łobuziak :lol:
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 10-01-2016
Myszko on był rozkapryszony.
Popełnialiśmy wszystkie możliwe błędy wychowawcze traktując go jak niesforne najmłodsze dziecko.
Wychowywaliśmy bezstresowo, dużo do niego mówiliśmy i dużo rozumiał.
Hogan mnie nie opiernicza za brak dozoru tylko w poszanowaniu moich siwych włosow,
bo pewnie ją klawiatura świerzbi.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 10-01-2016
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o klawiaturze
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 10-01-2016
(10-01-2016, 10:48 )hogan napisał(a): Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o klawiaturze 
Jak mam chęć komuś coś niezbyt miłego napisać, ale się wstrzymuję, to mówię, że mnie klawiatura świerzbi analogicznie do powiedzenia, ze kogoś ręka świerzbi . Np. aż mnie ręka świerzbi, zeby mu przyłożyć
Myślę Hogan: możesz mi zarzucać( i pewnie masz chęci), ze pies nie chodzil na smyczy ( czasem chodził), że był samowolny, niewytresowany, narażony na to, ze może wpaść pod auto itp. I będziesz mieć rację.
Często byłam wobec niego bezsilna. Foksteriery to rasa myśliwska, on był samowolny i samostanowiący i na tyle inteligentny, że dawal radę .
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
hogan - 10-01-2016
No już nie będę męczyła Ciebie moimi wywodami na ten temat :lol:
No ale jak na wsi, to przecież prawie każdy puszcza luzem.
W blokowisku, to jednak strach i to nie o obce psy ale o własnego, bo nigdy nie wiemy na co trafi.
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 12-01-2016
Wokół wiejskiego starego domu zwanego dalej chałupą rozciąga się ogród; będzie tego z pół hektara. Ogród, w kształcie półwyspu z dwóch stron okolony jest doliną z rzeczką
a z pozostałych stron ogrodzony płotem i otoczony drogą . Wymarzony – wydawałoby się – raj dla psa. Można kopać nory w poszukiwaniu kretów, można biegać za rzucanym patykiem, można położyć się na boku, wyciągnąć wszystkie łapki i drzemać w cieniu ( ale i tak nos pozostaje czujny, bo nos Nikusia nie zasypiał nigdy).
Nic z tego. Najpierw trzeba było zapolować i przepędzić wszystkie sąsiedzkie kury, które od niepamiętnych czasów użyźniały ogród w podzięce za obfitość robaczków i nasion w ogrodzie. Część z tych kur nie przeżyła spotkania z walecznym psem. Po prostu miały za słabe serca. Musieliśmy więc nauczyć psa myśliwskiego, że obowiązuje zakaz polowań na kury nie tylko na naszej posesji, ale i w całej wsi. Nie było to łatwe. Zakaz kur zrozumiał z trudem, ale najtrudniejsze było przyswojenie sobie, ze nawet na kurczęta nie wolno polować, nigdy, nawet wtedy, gdy skryją się w kępie traw czy w jakimś krzaku. Takich zakazów żaden porządny myśliwski pies nie jest w stanie zrozumieć, to musiało być wklepane bezpośrednio do jego podświadomości. Ale to było wykonalne, kosztem wielu psich i naszych nerwów. Po pól roku pies wiedział, ze kurom ruch dobrze robi, że można je pogonić dla zabawy, ale bez agresji.Czasem, gdy się nudzil pokazywalam mu przez kuchenne okno sąsiedzkie kury na naszej dzialce i mówilam, że trzeba zrobić "slabe sio". Błyskawicznie wiedzial, że do kur musi pobiec dookoła domu i zabawkowo je pogonić. Potem, jak kury przefrunęły rzekę wracał zadowolony z wykonanego zadania.
Bardzo denerwowały psa jeże, czuł się bezsilny, bo ani to zębem, ani łapą, ani szczekiem.... więc już po szczekaniu poznawaliśmy, ze doszło do spotkania. Jeż zwinięty w kłębek, a pies pyskiem szczeka a lapami kopie dolek pod jeżem, no bo jak jeża wturlać do dolka, to może bezkolczastym brzuchem do góry? I wtedy byłby bezbronny. ....
RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi -
gratka - 12-01-2016
Chałupa widziana od strony ogrodu , a przed nią aktinidia z białymi listkami,
krzewy róż po prawej zakrywają taras. .