Odpowiedź w wątku: Jethro Tull
Login:
Temat:
Ikona posta
ubawa2 ubawa zdziwienieke zenetelme helous dooku gwizdze brawo wsydzamsie lofwk5i8 tease2 cwaniak foll bezradny boisie p9omidorg laie zhm jenyzor plotkiki [ więcej ]
Wiadomość:
Opcje posta:

Subscription method:






Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez polliter - 02-05-2021, 3:31
(01-05-2021, 18:03 )Wąsatka napisał(a):  Polliter był drugim, a w sumie pierwszym, który wrzucił mi "tullowe" ziarno do muzycznego ogródka.
Coś w temacie dzisiejszej daty "Jack In The Green".

Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest mi bardzo miło. Tutaj jest świetny ich utwór:


Napisane przez Wąsatka - 01-05-2021, 18:03
Polliter był drugim, a w sumie pierwszym, który wrzucił mi "tullowe" ziarno do muzycznego ogródka.
Coś w temacie dzisiejszej daty "Jack In The Green".
Napisane przez polliter - 31-05-2020, 23:45
A tutaj zezowata Mary:

[post jeden pod drugim jednego Użytkownika, łączą się jeśli nie upłynie 10 minut]
Mało kto pamięta, że Anderson jest klasycznie wykształconym muzykiem, w każdym razie na flecie poprzecznym nie nauczył się grać jako samouk, więc właściwie to oczywiste, że postanowił przerobić słynną fugę Bacha na język rockowy. Wyszło mu świetnie, ale też miał i ma świetnych instrumentalistów wokół siebie, więc nie dziwota:

Napisane przez Dezyderiusz - 31-05-2020, 23:31
Lubię..! ich..
Napisane przez Wąsatka - 10-05-2020, 19:39
To jeszcze jeden utwór Bruce + Ian
Napisane przez polliter - 09-05-2020, 21:02
(09-05-2020, 15:58 )bonaparte napisał(a):  Lubie jedną piosenkę: Akwalung.

Dla mnie cała płyta "Aqualung" to jedna z najlepszych płyt w ich dorobku, a i piosenka tytułowa zacna, chyba najbardziej znany ich kawałek. Zresztą przez tę piosenkę zespół został oskarżony o komercjalizację, co oburzyło Andersona, który z wrodzonym sobie poczuciem humoru powiedział: "metrum tej piosenki jest tak porąbane, że trzeba mieć trzy i pół nogi, żeby to zatańczyć!".
Zresztą posłuchajcie sami:



Tekst jest typowym przykładem specyficznej estetyki literackiej Andersona:

"Siedzi on na ławce w parku i spoziera na dziewczynki w złych intencjach.
Zatłuszczone paluchy wyciera w łachmany i z nosa ciekną mu gluty.
Oto Aqualung.
Gdy suszy się w słońcu, patrzy jak przemykają przed nim koronkowe majteczki,
Oto Aqualung.
Jest jak zdechły kaczor, co kaszląc wypluwa swój złamany los po kawałku,
Oto Aqualung.

Smugi słonecznego światła wcale nie grzeją starca, który idzie samotnie,
I spędza czas w jedyny sposób w jaki potrafi.
Noga boli go paskudnie, gdy schyla się po pety.
Włazi do kibla, by ogrzać sobie stopy.
Czuje odrzucenie - choć kawałek dalej czeka modny przytułek
Armii Zbawienia na drodze i filiżanka herbaty.
Aqualung, mój przyjacielu, nie odchodź tak poirytowany
Ty stary pierniku, przecież widzisz, że to tylko ja.

Czy nadal pamiętasz ten grudniowy mróz w mgłę spowity -
Gdy lód, co oszronił twą brodę był agonią wrzaskliwą
A tyś łapał grzechotliwie swój dech ostatni przy głębinowego nurka dźwiękach,
a kwiaty i tak rozkwitły jak szalone na wiosnę."
Napisane przez bonaparte - 09-05-2020, 15:58
Lubie jedną piosenkę: Akwalung.
Napisane przez polliter - 09-05-2020, 13:38
(09-05-2020, 13:18 )Wąsatka napisał(a):  To nie ich posenka, ale Ian czaruje tym fletem.

Świetne, nie ma to jak współpraca pokoleń. Dickinson i Anderson stworzyli tu świetny duet.
Napisane przez Wąsatka - 09-05-2020, 13:18
To nie ich posenka, ale Ian czaruje tym fletem.
Napisane przez polliter - 09-05-2020, 12:53
Zespół o dziwnej nazwie, która tak naprawdę jest imieniem i nazwiskiem osiemnastowiecznego, angielskiego agronoma. Jak powiedział lider zespołu, Ian Anderson, "pożyczyliśmy sobie jego nazwisko, jak przestanie nam być potrzebne to mu je oddamy".

Muzyka to blues pomieszany z folkiem, połamane i skomplikowane riffy, flet poprzeczny jako instrument prowadzący, charakterystyczny, chropawy głos Andersona i niegłupie, poetyckie teksty pełne ironii, humoru oraz prowokacji.

Jedną z moich ulubionych piosenek Tullów jest "Moths". Kim są tytułowe ćmy? Prawdopodobnie chodzi o ludzi uzależnionych, którzy pogrążając się w nałogu wciąż go łakną niczym ćmy lecące do ognia na pewną śmierć. W tym przypadku uzależnieniem jest miłość dwojga spalających się w miłości kochanków. Niektórym uda się tylko poparzyć, ale większość zginie. W każdym razie, ja tak to odczytuję. Świetny kawałek.

"Witrażowe okno zostało otwarte,
By poruszyć tańczący płomień świecy
I pierwsze letnie ćmy,
W ich samobójczym locie.

Świeża bryza zaświszczała,
Delikatna jak majowe pąki,
Porwała do żeglugi lilie,
A ona stanęła przede mną naga.

Tak rozpoczęła się długa noc,
Podczas, której szybowaliśmy na pokrytych pyłem skrzydłach,
W kierunku naszego jutra,
W ten nieśmiały wiosenny miesiąc,
Próbując pochwycić uciekające cienie,
Niczym obraz magicznej latarni.

My, stworzenia świecy,
W nocnym locie ku światłu,
Spleceni, opadający,
Trzepoczący ku temu małemu, złocistemu punktowi,
Szalejący w sianie
Delikatni jak motyle w pierwsze dni wiosny,
Gdzieś wysoko nad nami.

Życie jest zbyt długie (jak powiedziałby leming)
Bo płomien swiecy płonie coraz mocniej zaslubiajac ćmy
I wszyscy razem spłoniemy, nim zgaśnie knot,
Nim umrze świeca.

Witrażowe okno zostało otwarte,
By poruszyć tańczący płomień świecy,
I pierwsze letnie ćmy,
W ich samobójczym locie,
Byśmy połączyli się z nimi w nabożeństwie
wiecznego światła,
W tej krótkiej chwili,
Gdy dwie ćmy wirowały w jej oczach"