Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez Wąsatka - 15-11-2017, 10:16
(14-11-2017, 22:21 )ro_bot napisał(a): Ciekawe.Może z wiatrem a i to niebezpieczne.Parasolkę miała do odganiania psów. Bała się ich. Po jakimś czasie przestała w naszym rejonie roznosić pocztę. Jak to się mówi o takich osobach, łatwiej ją było przeskoczyć niż obejść. Była niska i okrągła.
Mój dzienny rekord to 206 km.Z tym przyrządem trudno mi sobie wyobrazić przejechanie dwudziestu.
Psy chciały ją zjeść z prostej przyczyny-poruszała się szybciej niż wszystko co wyglada na żywe i dostępne w ich otoczeniu.A jak to ucieka,znaczy się boi.Czemu czegoś takiego nie pogonić?
Napisane przez ro_bot - 14-11-2017, 22:21
Na rowerze z parasolem...?
Ciekawe.Może z wiatrem a i to niebezpieczne.
Mój dzienny rekord to 206 km.Z tym przyrządem trudno mi sobie wyobrazić przejechanie dwudziestu.
Psy chciały ją zjeść z prostej przyczyny-poruszała się szybciej niż wszystko co wyglada na żywe i dostępne w ich otoczeniu.A jak to ucieka,znaczy się boi.Czemu czegoś takiego nie pogonić?
Ciekawe.Może z wiatrem a i to niebezpieczne.
Mój dzienny rekord to 206 km.Z tym przyrządem trudno mi sobie wyobrazić przejechanie dwudziestu.
Psy chciały ją zjeść z prostej przyczyny-poruszała się szybciej niż wszystko co wyglada na żywe i dostępne w ich otoczeniu.A jak to ucieka,znaczy się boi.Czemu czegoś takiego nie pogonić?
Napisane przez Wąsatka - 09-11-2017, 23:30
(09-11-2017, 22:28 )ro_bot napisał(a): Oczywiście zwalniam bo to działa.A w drastycznych przypadkach zsiadam z roweru.Najlepiej się teleportować.
Na mój widok wszystkie pieski uciekają
Dawno temu, na mojej ulicy był bezdomy burek. My i sąsiedzi karmiliśmy go, a kiedy była sroga zima mieszkał w piwnicy. Ale cięty był na jedną listonoszkę na rowerze. Ta, bez względu na warunki pogodowe, zawsze jeździła z parasolką. Miała w sobie coś takiego, że wszystkie psy chciały ją zjeść.
Napisane przez hogan - 09-11-2017, 22:44
Nie wierzę, że na Twój widok jakiekolwiek zwierze ucieka
Napisane przez ro_bot - 09-11-2017, 22:28
Oczywiście zwalniam bo to działa.A w drastycznych przypadkach zsiadam z roweru.
Na mój widok wszystkie pieski uciekają
Na mój widok wszystkie pieski uciekają
Napisane przez Wąsatka - 09-11-2017, 22:15
Wrzeszczysz... :ubawa: a jaką wtedy rozwijasz prędkość?
Napisane przez ro_bot - 09-11-2017, 19:32
Każde stworzenie chce się bawić Wąsatko.
Zawsze jadąc rowerem,kiedy słyszę szczekanie,wrzeszczę:dobry piesek,dobry!
Zawsze odprowadzają mnie radosnym szczekaniem
Zawsze jadąc rowerem,kiedy słyszę szczekanie,wrzeszczę:dobry piesek,dobry!
Zawsze odprowadzają mnie radosnym szczekaniem
Napisane przez Wąsatka - 09-11-2017, 19:20
Ro_bocie myszy dostawałam, ale kiedy pewnego wczesnego ranka wychodziłam do pracy, na wycieracznce znalazłam szczura. Trochę mnie zatkało.
Miałam taką zabawę z dogiem niemieckim: on chwytał moje przedramie i biegaliśmy. Czynił to tak delikatnie, że nie miałam sińców, na które jestem podatna. Ten sam dog kładł się na dziewczynkę, broniąc jej, nawet w zabawie.
Miałam taką zabawę z dogiem niemieckim: on chwytał moje przedramie i biegaliśmy. Czynił to tak delikatnie, że nie miałam sińców, na które jestem podatna. Ten sam dog kładł się na dziewczynkę, broniąc jej, nawet w zabawie.
Napisane przez hogan - 09-11-2017, 18:21
No właśnie nie wszystkie psy tak mają jak ten powyższy bohater 
Robociku, jak byłby to mój kot i przyniósł by dla mnie zdobycz, to bym pochwaliła, popieściła i nagrodziła ale
jak byłby to cudzy czy bezdomny kot, to pogoniłabym wraz z tą zdobyczą.
Kot oddając swoją zdobycz, swemu panu czy pani, chce wyrazić swoje oddanie i formę podziękowania.
Nie przynosi po to aby zjeść.

Robociku, jak byłby to mój kot i przyniósł by dla mnie zdobycz, to bym pochwaliła, popieściła i nagrodziła ale
jak byłby to cudzy czy bezdomny kot, to pogoniłabym wraz z tą zdobyczą.
Kot oddając swoją zdobycz, swemu panu czy pani, chce wyrazić swoje oddanie i formę podziękowania.
Nie przynosi po to aby zjeść.
Napisane przez ro_bot - 09-11-2017, 18:03
Ciekawe,jak byście się poczuły gdyby kotka przyniosła Wam upolowaną mysz do zjedzenia?
Miałem wtedy około czetry lata i bawiłem się tym zdechłym gryzoniem w piaskownicy.
Psom jako dzieciak czasem dokuczałem.Wkurzony zawadził kłem,ale nigdy nie ugryzł.
Miałem wtedy około czetry lata i bawiłem się tym zdechłym gryzoniem w piaskownicy.
Psom jako dzieciak czasem dokuczałem.Wkurzony zawadził kłem,ale nigdy nie ugryzł.
Ten wątek ma jeszcze 10 odpowiedzi. Przeczytaj całość.
