Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez hogan - 25-09-2017, 2:43
Weź przestań, właśnie te ogony są najobrzydliwsze, takie obślizgłe. Ja się już z nimi nawojowałam, to wiem jakie
inteligentne mogą być. Ja swoje a one swoje, zupełnie jak by miały to w czterech literach.
Chciałam po dobroci, to nie chciały, no to zaczęłam praktykować wszelkie znane sposoby...
Nakruszyłam szkła, bo jak samiec alfa się skaleczy, to wszystkie się wyniosą a one, patrzyły przez szparę
na mnie i na bezczelnego, zakopywały piachem te szkła.
Następnie, do ich żarcia, dodałam gipsu, aby zjadły i aby im brzuchy pękły... a gdzie tam, nie ruszyły takiego
żarcia. No to gaz puściłam, one też nic... zupełnie jak by w maskach były.
Ale za to, jak dałam żarcia z gipsem, to na złość, w piwnicy zaczęły słoiki z przetworami zrzucać i wyjadać
co się dało.
Synek był malutki i bałam się, że taka menda wejdzie do łóżeczka i krzywdę zrobi.
Kładłam grubą kartkę papieru, taką śliską, kreślarską na podłodze drewnianej i patrzyłam przez szpary co zrobią.
Dosłownie sekunda i już wciągnęły kartkę pod podłogę, Pocięły i na gniazdo zaniosły.
Mało tego! Cały czas, próbowały do mieszkania się dostać, podgryzając podłogę. Zabijaliśmy dookoła takimi
płatami blachy i gwoździami, to one i tak próbowały wgryźć się gdzieś bokiem aż w rezultacie, już cała podłoga
była z blachy. Koszmar, jakiego nikomu nie życzę.
Jak gdzieś wyjeżdżaliśmy i wracaliśmy, to one latały sobie po całym mieszkaniu, tylko przy nas udawały, że
nie mogą dostać się spod podłogi a jak otwierałam drzwi do pokoju, to biegały po firankach, łóżku, podłodze, ze
nie było możliwości aby w ogóle wejść do mieszkania i tak za każdym razem aż w końcu chowały się, jak
narobiliśmy hałasu. Szczury dodatkowo, roznoszą wściekliznę i masę innych chorób. Jak była pielęgniarka do synka
to zwiewała tylko się kurzyło. Doniosła do opieki, że dziecko wychowuje się w takich warunkach a my co mieliśmy
zrobić? I tak ledwo wiązaliśmy koniec z końcem ale zmieniłam mieszkanie, w sensie, że złożyło się na to rozstanie
z ex mężem i zamieszkałam u rodziców z synem a opieka, temu palantowi mieszkanie przyznała, bo on nic nie
powiedział, że już nie jest z rodziną. No ale to już odrębny temat ale faktem jest, że te obrzydliwe potwory, wykurzyły
nas z mieszkania.
inteligentne mogą być. Ja swoje a one swoje, zupełnie jak by miały to w czterech literach.
Chciałam po dobroci, to nie chciały, no to zaczęłam praktykować wszelkie znane sposoby...
Nakruszyłam szkła, bo jak samiec alfa się skaleczy, to wszystkie się wyniosą a one, patrzyły przez szparę
na mnie i na bezczelnego, zakopywały piachem te szkła.
Następnie, do ich żarcia, dodałam gipsu, aby zjadły i aby im brzuchy pękły... a gdzie tam, nie ruszyły takiego
żarcia. No to gaz puściłam, one też nic... zupełnie jak by w maskach były.
Ale za to, jak dałam żarcia z gipsem, to na złość, w piwnicy zaczęły słoiki z przetworami zrzucać i wyjadać
co się dało.
Synek był malutki i bałam się, że taka menda wejdzie do łóżeczka i krzywdę zrobi.
Kładłam grubą kartkę papieru, taką śliską, kreślarską na podłodze drewnianej i patrzyłam przez szpary co zrobią.
Dosłownie sekunda i już wciągnęły kartkę pod podłogę, Pocięły i na gniazdo zaniosły.
Mało tego! Cały czas, próbowały do mieszkania się dostać, podgryzając podłogę. Zabijaliśmy dookoła takimi
płatami blachy i gwoździami, to one i tak próbowały wgryźć się gdzieś bokiem aż w rezultacie, już cała podłoga
była z blachy. Koszmar, jakiego nikomu nie życzę.
Jak gdzieś wyjeżdżaliśmy i wracaliśmy, to one latały sobie po całym mieszkaniu, tylko przy nas udawały, że
nie mogą dostać się spod podłogi a jak otwierałam drzwi do pokoju, to biegały po firankach, łóżku, podłodze, ze
nie było możliwości aby w ogóle wejść do mieszkania i tak za każdym razem aż w końcu chowały się, jak
narobiliśmy hałasu. Szczury dodatkowo, roznoszą wściekliznę i masę innych chorób. Jak była pielęgniarka do synka
to zwiewała tylko się kurzyło. Doniosła do opieki, że dziecko wychowuje się w takich warunkach a my co mieliśmy
zrobić? I tak ledwo wiązaliśmy koniec z końcem ale zmieniłam mieszkanie, w sensie, że złożyło się na to rozstanie
z ex mężem i zamieszkałam u rodziców z synem a opieka, temu palantowi mieszkanie przyznała, bo on nic nie
powiedział, że już nie jest z rodziną. No ale to już odrębny temat ale faktem jest, że te obrzydliwe potwory, wykurzyły
nas z mieszkania.
Napisane przez Wąsatka - 24-09-2017, 23:34
Co kto lubi, ale szczury są inteligentne, co wielokrotnie udowodniono. Mają takie śliczne, miłe ogonki.
Napisane przez hogan - 23-09-2017, 15:57
A ludzie tam idą/ jadą, wąchają i czczą nawet same gówna.
Napisane przez Henryk z Rynarzewa - 23-09-2017, 15:55
Tak, Fazowski wielokrotnie wspomniał o nieprzyjemnych zapachach podczas swojej podróży po Indiach.
Napisane przez hogan - 23-09-2017, 15:36
Fajny filmik i przynajmniej, można więcej się dowiedzieć, choćby to, że jaki tam jest smród :lol:
Napisane przez Henryk z Rynarzewa - 23-09-2017, 14:56
O świątyni szczurów w Indiach dowiedziałem się podczas jednego z odcinków Fazowskiego na YouTube:
Napisane przez hogan - 22-09-2017, 21:34
Nie dam rady rozszyfrować Twojej chińszczyzny.
Napisane przez Siwy - 22-09-2017, 21:30
Dalej tam mieszkają i czy koresponduje cię że sobą.
Listy piszą?
Listy piszą?
Napisane przez hogan - 22-09-2017, 17:03
Nie cierpię szczurów, bo już miałam z nimi do czynienia i niestety, ich inteligencja zwyciężyła i ja
musiałam zmienić mieszkanie.
musiałam zmienić mieszkanie.
Napisane przez karbon - 22-09-2017, 14:32
Szczury uważam za w miarę inteligentne stworzenia, nie czuję do nich odrazy. W tej niby świątyni mają "michę za free" to co im innego potrzeba?
Ten wątek ma jeszcze 10 odpowiedzi. Przeczytaj całość.
