Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez mysz - 17-12-2015, 17:58
Johann Wolfgang Goethe
Pozdrowienie kwiatami
Kwiatami, które uszczknąłem,
Pozdrowień przyjmij tysiące!
Ach! ileż razy się zgiąłem,
Gdy je zbierałem na łące,
I do serca przycisnąłem
Nie raz, a razy tysiące!
Pozdrowienie kwiatami
Kwiatami, które uszczknąłem,
Pozdrowień przyjmij tysiące!
Ach! ileż razy się zgiąłem,
Gdy je zbierałem na łące,
I do serca przycisnąłem
Nie raz, a razy tysiące!
Napisane przez Akadi - 17-12-2015, 12:47
Dodam coś, co mi się spodobało
Piękna noc
Johann Wolfgang Goethe
Porzuciłem chatki ściany,
Gdzie najmilsza moja mieszka:
Las tu ciemny, mgłą owiany,
Tłumi krok zarosła ścieżka.
Księżyc patrzy poprzez chmurę,
Zefir mu podaje skrzydła,
Brzozy przesyłają w górę
Najwonniejsze doń kadzidła.
Jak rozkosznie teraz czuję
Chłód, co zmysły me ożywia,
Jak ta cicha noc czaruje
I mą duszę uszczęśliwia.
Lecz oddałbym, mogę przysiąc,
Choćby to groziło zgubą,
Takich pięknych nocy tysiąc
Za noc jedną z moją lubą
Piękna noc
Johann Wolfgang Goethe
Porzuciłem chatki ściany,
Gdzie najmilsza moja mieszka:
Las tu ciemny, mgłą owiany,
Tłumi krok zarosła ścieżka.
Księżyc patrzy poprzez chmurę,
Zefir mu podaje skrzydła,
Brzozy przesyłają w górę
Najwonniejsze doń kadzidła.
Jak rozkosznie teraz czuję
Chłód, co zmysły me ożywia,
Jak ta cicha noc czaruje
I mą duszę uszczęśliwia.
Lecz oddałbym, mogę przysiąc,
Choćby to groziło zgubą,
Takich pięknych nocy tysiąc
Za noc jedną z moją lubą
Napisane przez hogan - 27-04-2015, 10:35
Do Lotty
Nieraz wśród wrzawy przeróżnych radości,
Albo gdy serce troska się czy trwoży,
Wspominamy cię, Lotto, w godzinie czułości,
Jak o cichej przedwieczornej zorzy
Wyciągnęłaś do nas dłoń życzliwie
I na niwie, co w zieleni tonie,
Na przyrody malowniczym łonie
Ukazałaś, jak lekki ślad płonie
Twojej duszy kochanej prawdziwie.
Rad jestem, że cię właściwie przejrzałem.
Że zaraz w pierwszym porywie poznania,
Wcielając w słowo serdeczne doznania,
Dobrym naprawdę dzieckiem cię nazwałem.
Wychowywanych w spokoju i ciszy
Niesie nas w świat, daleko, bez pamięci,
Wokół nas tysiąc fal się kołysze,
Coś martwi, cieszy, a wszystko nęci
Nowością, i z godziny na godzinę
Waha się niespokojnie myśl skrzydlata;
Odczuwamy, a gdyśmy odczuli głębinę,
Porywa ją jaskrawy zamęt świata.
Tak jest, nadzieje różne się plotą
I ból niejeden w sercach nam się kłębi.
Któż poznał myśli nasze, Lotto?
Kto nasze serca poznał do głębi?
Chciałoby serce moje dniem i nocą
Przepływać we współczucie drugiego stworzenia
I ufnie rozkoszować się z podwójną mocą
Źródłem wszelkiej radości, wszelkiego cierpienia.
A oko szuka wkoło daremnie,
Wszystko zamknięte w jego podróży,
Najpiękniejsza część życia roztrwania się we mnie
Bez spokoju i bez burzy.
I na twoje utrapienie wieczne,
Co niegdyś pociągało, dziś odpycha ludzi.
Czy żywić można uczucia serdeczne
Do świata, który łudzi,
I widząc twe radości, niepokoje,
W obojętności trwa zakamieniałej.
Patrz, duch się cofa do skorupy swojej,
Serce zamyka się zbolałe.
Od pierwszej chwili moje przykułaś spojrzenie —
Krzyknąłem: "Tyś jest godna miłości, o miła!"
Błagałem niebo dla cię o błogosławienie,
Które dzisiaj na twoją przyjaciółkę zsyła.
Nieraz wśród wrzawy przeróżnych radości,
Albo gdy serce troska się czy trwoży,
Wspominamy cię, Lotto, w godzinie czułości,
Jak o cichej przedwieczornej zorzy
Wyciągnęłaś do nas dłoń życzliwie
I na niwie, co w zieleni tonie,
Na przyrody malowniczym łonie
Ukazałaś, jak lekki ślad płonie
Twojej duszy kochanej prawdziwie.
Rad jestem, że cię właściwie przejrzałem.
Że zaraz w pierwszym porywie poznania,
Wcielając w słowo serdeczne doznania,
Dobrym naprawdę dzieckiem cię nazwałem.
Wychowywanych w spokoju i ciszy
Niesie nas w świat, daleko, bez pamięci,
Wokół nas tysiąc fal się kołysze,
Coś martwi, cieszy, a wszystko nęci
Nowością, i z godziny na godzinę
Waha się niespokojnie myśl skrzydlata;
Odczuwamy, a gdyśmy odczuli głębinę,
Porywa ją jaskrawy zamęt świata.
Tak jest, nadzieje różne się plotą
I ból niejeden w sercach nam się kłębi.
Któż poznał myśli nasze, Lotto?
Kto nasze serca poznał do głębi?
Chciałoby serce moje dniem i nocą
Przepływać we współczucie drugiego stworzenia
I ufnie rozkoszować się z podwójną mocą
Źródłem wszelkiej radości, wszelkiego cierpienia.
A oko szuka wkoło daremnie,
Wszystko zamknięte w jego podróży,
Najpiękniejsza część życia roztrwania się we mnie
Bez spokoju i bez burzy.
I na twoje utrapienie wieczne,
Co niegdyś pociągało, dziś odpycha ludzi.
Czy żywić można uczucia serdeczne
Do świata, który łudzi,
I widząc twe radości, niepokoje,
W obojętności trwa zakamieniałej.
Patrz, duch się cofa do skorupy swojej,
Serce zamyka się zbolałe.
Od pierwszej chwili moje przykułaś spojrzenie —
Krzyknąłem: "Tyś jest godna miłości, o miła!"
Błagałem niebo dla cię o błogosławienie,
Które dzisiaj na twoją przyjaciółkę zsyła.
Napisane przez hogan - 27-04-2015, 10:34
Poeta: Johann Wolfgang Goethe
![[Obrazek: timthumb.php?src=http%3A%2F%2Fwww.themus...w=479&zc=1]](http://www.themuslimtimes.org/wp-content/themes/advanced-newspaper/timthumb.php?src=http%3A%2F%2Fwww.themuslimtimes.org%2Fwp-content%2Fuploads%2F2012%2F09%2F32.jpg&q=90&w=479&zc=1)
Najwybitniejszy niemiecki poeta XVIII i XIX wieku, dramaturg, uczony, pisarz. Urodzony w 1749 roku we Frankfurcie nad Menem. Odbył studia prawnicze, w 1755 roku osiadł w Weimarze. Przyjaciel Fryderyka Schillera. Wcześnie zmarła jego żona i jedyny syn. Dwa lata mieszkał we Włoszech, odwiedził także Polskę (Kraków i Tarnowskie Góry) Zmarł w 1832 roku.
Najwybitniejsze dzieła: Cierpienia młodego Wertera, Faust, Prometeusz, Król Olch, Podróż włoska, Elegie rzymskie, Dywan Zachodu i Wschodu.
Dzika różyczka
Na rozłogu zakwitł krzew —
Różyczka w czerwieni,
Młody chłopiec ku niej biegł,
Cieszył się, że pośród drzew
Kwiat jak świt się mieni.
Róży, róży, róży kwiat —
Różyczka w czerwieni.
Rzecze młody: "Zerwać chcę
Różyczkę w czerwieni."
A różyczka na to: "Nie".
Ostrym kolcem ręce tnie
Za takie zachcenie.
Róży, róży, róży kwiat —
Różyczka w czerwieni.
Złamał dziki chłopiec krzew —
Różyczkę w czerwieni.
Kłują kolce, płynie krew,
Lecz zapłaci za ten gniew
Bólem i cierpieniem.
Róży, róży, róży kwiat —
Różyczka w czerwieni.
Najwybitniejszy niemiecki poeta XVIII i XIX wieku, dramaturg, uczony, pisarz. Urodzony w 1749 roku we Frankfurcie nad Menem. Odbył studia prawnicze, w 1755 roku osiadł w Weimarze. Przyjaciel Fryderyka Schillera. Wcześnie zmarła jego żona i jedyny syn. Dwa lata mieszkał we Włoszech, odwiedził także Polskę (Kraków i Tarnowskie Góry) Zmarł w 1832 roku.
Najwybitniejsze dzieła: Cierpienia młodego Wertera, Faust, Prometeusz, Król Olch, Podróż włoska, Elegie rzymskie, Dywan Zachodu i Wschodu.
Dzika różyczka
Na rozłogu zakwitł krzew —
Różyczka w czerwieni,
Młody chłopiec ku niej biegł,
Cieszył się, że pośród drzew
Kwiat jak świt się mieni.
Róży, róży, róży kwiat —
Różyczka w czerwieni.
Rzecze młody: "Zerwać chcę
Różyczkę w czerwieni."
A różyczka na to: "Nie".
Ostrym kolcem ręce tnie
Za takie zachcenie.
Róży, róży, róży kwiat —
Różyczka w czerwieni.
Złamał dziki chłopiec krzew —
Różyczkę w czerwieni.
Kłują kolce, płynie krew,
Lecz zapłaci za ten gniew
Bólem i cierpieniem.
Róży, róży, róży kwiat —
Różyczka w czerwieni.
