Odpowiedź w wątku: To nie śnieg, tylko wyjątkowo toksyczna piana
Login:
Temat:
Ikona posta
ubawa2 ubawa zdziwienieke zenetelme helous dooku gwizdze brawo wsydzamsie lofwk5i8 tease2 cwaniak foll bezradny boisie p9omidorg laie zhm jenyzor plotkiki [ więcej ]
Wiadomość:
Opcje posta:

Subscription method:






Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez hogan - 11-10-2015, 11:40
[Obrazek: indie_theguardian_640_06.jpeg]

Wiatr roznosi ją też w powietrzu, co jest szczególnie niebezpieczne: w kontakcie z ludzką skórą powoduje powstanie wysypki i poparzeń.

Ponadto tężenie substancji chemicznych jest tak wysokie, że piana może w każdej chwili zapłonąć żywym ogniem.
Piana powoduje też paraliż komunikacyjny miasta, bowiem potrafi osiągnąć nawet metr wysokości i unosi się w powietrzu zasłaniając całkowicie widoczność i pokrywając toksyczną warstwą samochody i motocykle.

[Obrazek: indie_theguardian_640_01.jpeg]
Napisane przez hogan - 11-10-2015, 11:32
Jezioro, które tworzy toksyczną pianę


[Obrazek: indie_theguardian_640_02.jpeg]
Choć patrząc na te zdjęcia można się pomylić, to nie śnieg zakłóca życie mieszkańców tej aglomeracji, ale wyjątkowo toksyczna piana, która powstaje na skutek intensywnych opadów deszczu.

Piana ta powstaje na powierzchni jeziora Bellandur, a jej pojawienie się jest wyjątkowo uciążliwe dla mieszkańców Bengaluru - trzeciego co do wielkości miasta w Indiach, w którym mieszka ponad 8,7 mln mieszkańców. Piana nie tylko zasłania taflę wody, ale śmierdzi i jest toksyczna. Wywołuje bowiem u ludzi podrażnienia skóry i nudności.

Przebywanie przez choćby kilkanaście minut w pobliżu toksycznej piany może skończyć się zatruciem i wymiotami. To efekt zawartości jeziora, w którym znajdują się różne kombinacje związków chemicznych począwszy od amoniaku, fosforanów po tłuszcze, które od lat zanieczyszczają ten zbiornik wodny.

Sytuacja staje się niebezpieczna przy każdych opadach deszczu pobudzających produkcję piany, która wręcz wylewa się na ulice miasta i fruwa w powietrzu niczym śnieg.

[Obrazek: indie_theguardian_640_07.jpeg]