Odpowiedź w wątku: Czytam
Login:
Temat:
Ikona posta
ubawa2 ubawa zdziwienieke zenetelme helous dooku gwizdze brawo wsydzamsie lofwk5i8 tease2 cwaniak foll bezradny boisie p9omidorg laie zhm jenyzor plotkiki [ więcej ]
Wiadomość:
Opcje posta:

Subscription method:






Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez bonaparte - 28-11-2024, 22:38
[Obrazek: 352x500.jpg]

Fajna książka. Skończe to czytać to zacvzynam ksiażkę o UFOkach z Dolnego Śląska.
Napisane przez uii - 13-10-2024, 13:53
(12-10-2024, 9:15 )bonaparte napisał(a):  
(17-08-2024, 12:51 )bonaparte napisał(a):  [Obrazek: 565780-352x500.jpg]


Bardzo dobra książka. Takie science fiction ale z tych bardzo dobrych. 

Są trzy części kupiłem sobie wszystkie trzy więc niedługo zacznę czytać drugą.


Skończyłem czytać całą trylogię prawie z 2000 stron pewnie ale naprawdę wybitna książka. Jak ktoś lubił czytać noLema to według mnie musi to przeczytać.

Nie chce mi się oglądać Netflixa chociaż z ciekawości sobie przejrze może.
bym poczytał pewnie.  Ale zaraz to kupować ? 
A jak mi się nie spodoba , to przecie zwrotu nie przyjmą.....  :smutek:
Napisane przez bonaparte - 12-10-2024, 9:15
(17-08-2024, 12:51 )bonaparte napisał(a):  [Obrazek: 565780-352x500.jpg]


Bardzo dobra książka. Takie science fiction ale z tych bardzo dobrych. 

Są trzy części kupiłem sobie wszystkie trzy więc niedługo zacznę czytać drugą.


Skończyłem czytać całą trylogię prawie z 2000 stron pewnie ale naprawdę wybitna książka. Jak ktoś lubił czytać noLema to według mnie musi to przeczytać.

Nie chce mi się oglądać Netflixa chociaż z ciekawości sobie przejrze może.
Napisane przez hogan - 20-08-2024, 17:58
Donatien Alphonse François de Sade to dobry pisarz. Przeczytałam jego wszystkie pozycje a ten kawałek przeczytałam w nocy
ale zapomniałam skomentować zenetelme No i oczywiscie, zgadzam sie z nim a ten kawałek to dobra riposta.

UMIERAJACY Czy nie musi zapalic sie proch, gdy przylożyc don ogien? KSIADZ Tak. UMIERAJACY Dostrzegasz w tym jaka modrosc? KSIADZ Żadnej. UMIERAJACY Zatem moga istniec rzeczy konieczne bez madrosci, a przeto możliwe, że wszystko pochodzi od pierwszej przyczyny, w ktorej nie ma ani rozumu, ani madrosci. KSIADZ Dokad zmierzasz? UMIERAJACY Chce ci udowodnic, że wszystko może byc tym, czym jest i takim, jakim je widzisz, i nie stoi za tym żadna madra ani rozumna przyczyna
Napisane przez uii - 20-08-2024, 16:51
Troszke to nudne ubawa  Ciekawe czy szefowa to przetrawi i co powie ?
ubawa
Ja daaawno czytałem markiza , a już wtedy mnie znudził , ale ze 2.. do 3
pzycji przemęczyłem . Po mojemu to deko dziecinne , 
mimo czasem ostrych kawałków.
Napisane przez Izydor hrabia Psinka - 19-08-2024, 18:03
"Dialog między księdzem a umierającym" Markiz de Sade
To rozmowa umierającego ateisty/libertyna z ksiedzem.
@hogan  ciebie powinno to zainteresowac. To tylko fragment, ale wart uwagi.
Cytat:KSIADZ W obliczu tej ostatniej godziny, kiedy maska uludy peka po to jedynie, aby ukazac sprowadzonemu na zla droge czlowiekowi okrutny obraz jego bledow i wystepkow, czy żalujesz, moj synu, że wiedziony ludzka slaboscia i ulomnoscia dales sie wielekroc poniesc rozwiazlosci? UMIERAJACY Tak, przyjacielu, żaluje. KSIADZ Skorzystaj wiec w tym krotkim czasie, jaki ci pozostal, z tej szczesliwej okazji do skruchy, by dostapic od nieba absolucji zupelnej za twe grzechy i pamietaj, że tylko przez rozpamietywanie przenajswietszego sakramentu pokuty dane ci bedzie otrzymac ja od Wiekuistego. UMIERAJACY Nie rozumiem cie, tak jak i ty mnie nie zrozumiales. KSIADZ Jakże to? UMIERAJACY Powiedzialem ci, że żaluje. KSIADZ Slyszalem. UMIERAJACY Tak, lecz nie zrozumiales. KSIADZ A to jak wytlumaczyc?... UMIERAJACY Tak oto... Natura obdarzyla mnie nader porywczymi upodobaniami i gwaltownymi namietnosciami; znalazlem sie na tym swiecie wylacznie po to, by im sie poddac i zaspokoic je. A ponieważ ow skutek stworzenia mnie jest tylko koniecznoscia tyczaca pierwotnych zamyslow natury, lub, jesli wolisz, pochodna niezbedna do jej planow wobec mnie, ktore wszystkie biora poczatek z jej praw -- tego tylko żaluje, że nie dosc przejrzalem jej wszechmoc i me jedyne wyrzuty sumienia skupiaja sie na miernym użytku, jaki uczynilem z sil (zbrodniczych, wedlug ciebie, wedlug mnie zas calkiem zwyczajnych), ktorymi obdarzyla mnie ona, bym jej slużyl. Niekiedy opieralem sie jej i żaluje tego; zaslepiony twymi niedorzecznymi systemami, zwalczalem w ich imie cala gwaltownosc żadz, danych mi przez o wiele bardziej boskie natchnienie -- i żaluje tego, bo miast zebrac obfitosc owocow, wachalem jedynie kwiatki... Oto prawdziwe powodu mego żalu; miej dla mnie dosc szacunku, by nie oczekiwac innych. KSIADZ Gdzież wpedzaja sie cie twe bledy, dokad prowadza twe sofizmaty! Rzeczy stworzonej przypisujesz cala potege stworcy, nie pojmujesz, że owe nieszczesne sklonnosci, jakie cie omamily, sa jedynie skutkiem zdeprawowanej natury, ktora ty uznajesz za wszechmocna. UMIERAJACY Zdaje mi sie, przyjacielu, że twoja dialektyka jest rownie falszywa jak twoj umysl. Mysl rozsadniej, albo daj mi umrzec w spokoju. Co rozumiesz przez stworce, a co przez zdeprawowana nature? KSIADZ Stworca to pan wszechswiata, to on wszystko sprawil, wszystko stworzyl, to on zachowuje wszystko prostym skutkiem swej wszechmocy. UMIERAJACY To doprawdy wielki czlowiek! Powiedz mi zatem, dlaczego ow czlek tak poteżny stworzyl jednakże, jak powiadasz, nature zdeprawowana? KSIADZ Czymże zaslużyliby sobie ludzie, gdyby Bog nie obdarzyl ich wolna wola? I jakiż dobry uczynek mieliby z korzystania z niej, gdyby nie istniala na ziemi możliwosc czynienia dobra i unikania zla? UMIERAJACY Tak wiec twoj Bog byl laskaw stworzyc wszystko na opak po to jedynie, by kusic i wystawiac na probe swoje dziecie: czyżby wiec nie znal go, nie spodziewal sie, jaki bedzie skutek? KSIADZ Znal je, bez watpienia, lecz powtarzam raz jeszcze, chcial pozostawic mu zasluge wyboru. UMIERAJACY Po co, skoro wiedzial, czyja weźmie strone? A tylko od niego zależalo -- ponieważ nazywasz go wszechmocnym - tylko od niego, powiadam, zależalo, aby kazac mu opowiedziec sie za dobrem. KSIADZ Ktoż zdola ogarnac ogrom i nieskonczonosc zamyslow Boga wobec czlowieka, ktoż zdola zrozumiec to wszystko, co widzimy? UMIERAJACY Ten, przyjacielu, kto upraszcza rzeczy, ten nade wszystko, kto nie mnoży przyczyn dla wiekszego zagmatwania skutkow. Po coż ci kolejna trudnosc, jesli nie umiesz rozwiklac pierwszej? Skoro możliwe jest, że natura sama jedna stworzyla to, co ty przypisujesz swemu bogu, po co chcesz dac jej pana? Przyczyna twego niezrozumienia jest byc może rzecz najprostsza na swiecie: doskonal swa znajomosc fizyki, a lepiej zrozumiesz nature; oczysc rozum, porzuc swe przesady, a nie bedziesz już wiecej potrzebowac swego boga. KSIADZ Nieszczesny, sadzilem, żes tylko socynian i mialem oreż, by cie pokonac. Widze jednak, żes jest ateuszem i skoro twe serce opiera sie ogromowi prawdziwych dowodow na istnienie stworcy, jakie otrzymujemy co dnia, nie mam ci już nic do powiedzenia. Slepcowi wzroku przywrocic sie nie da. UMIERAJACY Przyjacielu, przyznaj jedno: że sposrod dwojga z pewnoscia wiekszym slepcem musi byc ten raczej, co naklada sobie przepaske na oczy niźli ten, co ja zdziera. Ty budujesz, wymyslasz, mnożysz: ja burze i upraszczam. Ty dodajesz blad do bledu: ja zbijam je wszystkie. Ktory z nas dwojga jest slepcem? KSIADZ Nie wierzysz wiec wcale w Boga? UMIERAJACY Nie. A to z bardzo prostej przyczyny: ponieważ oczywista niemożliwoscia jest wierzyc w cos, czego sie nie rozumie. Pomiedzy zrozumieniem a wiara winien istniec bezposredni zwiazek; zrozumienie jest dla wiary strawa podstawowa. Gdzie nie ma zrozumienia, tam wiara jest martwa i w takim przypadku ci, co utrzymuja, że rozumieja, sa oszustami. Ide o zaklad, że ty sam nie wierzysz w boga, ktorego mi glosisz, ponieważ nie możesz mi go dowiesc, nie jestes w mocy go opisac, a przeto go nie rozumiesz; skoro go nie rozumiesz, nie możesz mi dostarczyc na jego temat żadnego racjonalnego argumentu, slowem -- wszystko, co wykracza poza granice ludzkiego umyslu, jest już to urojone, już to zbedne. Ponieważ twoj bog może byc tylko jednym albo drugim, w pierwszym przypadku bylbym szalencem, wierzac wen, w drugim zas -- glupcem. Przyjacielu, udowodnij mi bezruch materii, a zgodze sie na twego boga; udowodnij, że natura wystarcza sobie samej, a uznam, że możesz zakladac istnieje jej pana. Predzej nie oczekuj ode mnie niczego. Uznaje tylko oczywistosc, a te dobieram jedynie dzieki mym zmyslom; tam, gdzie koncza sie zmysly, moja wiara jest bezsilna. Wierze, że istnieje slonce, ponieważ je widze. Pojmuje je jako centrum, w ktorym zbiera sie cala zapalna materia natury. Odpowiada mi jego cykliczny bieg i nie zadziwia mnie on; jest to proces fizyczny, byc może rownie prosty jak elektrycznosc, lecz nie nam dane go zrozumiec. Po coż mam zmierzac dalej? Kiedy nad tym wszystkim ty postawisz mi swego boga, czy posune sie przez to naprzod? Czy nie bede musial wlożyc tyle samo wysilku w zrozumienie stworcy, co w opisanie jego dziela? Przeto tworzac swe urojenia, nie wyrzadziles mi żadnej przyslugi, nie oswieciles mego umyslu, lecz zmaciles go i miast wdziecznosci, winien ci jestem nienawisc. Twoj bog to maszyna; stworzyles ja, by slużyla twym namietnosciom i to one wprawily ja w ruch; lecz skoro krepuje ona moje namietnosci, nie dziw sie, że ja odrzucilem. I w chwili, kiedy moja slaba dusza potrzebuje spokoju i filozofii, nie przychodź jej straszyc swoimi sofizmatami, ktore predzej napelnia ja przerażeniem niż przekonaja, predzej rozdrażnia ja niż zbuduja. Owa dusza, moj przyjacielu, jest taka, jaka upodobala ja sobie natura, to znaczy jest efektem organow, ktore spodobalo sie jej wyksztalcic we mnie z racji swych zamierzen i potrzeb; a ponieważ jednakowo potrzeba jej cnot i wystepkow, skoro spodobalo jej sie sklonic mnie ku jednym -- uczynila to, jesli zas pragnela drugich -- zbudzila we mnie żadze, a ja poddalem sie im mimo wszystko. Tylko w prawach natury szukaj jedynej przyczyny naszej ludzkiej niestalosci, a dla jej praw nie szukaj innych zasad jak jej pragnienia i potrzeby. KSIADZ Tak wiec wszystko na swiecie jest konieczne? UMIERAJACY Niewatpliwie. KSIADZ Jesli jednak wszystko jest konieczne, wszystko jest też uporzadkowane. UMIERAJACY A ktoż ci mowi, że nie jest? KSIADZ Ale kto, jesli nie jakas wszechmocna i skonczenie madra reka, potrafi uporzadkowac wszystko tak, jak jest? UMIERAJACY Czy nie musi zapalic sie proch, gdy przylożyc don ogien? KSIADZ Tak. UMIERAJACY Dostrzegasz w tym jaka modrosc? KSIADZ Żadnej. UMIERAJACY Zatem moga istniec rzeczy konieczne bez madrosci, a przeto możliwe, że wszystko pochodzi od pierwszej przyczyny, w ktorej nie ma ani rozumu, ani madrosci. KSIADZ Dokad zmierzasz? UMIERAJACY Chce ci udowodnic, że wszystko może byc tym, czym jest i takim, jakim je widzisz, i nie stoi za tym żadna madra ani rozumna przyczyna; że naturalne skutki maja swoje naturalne przyczyny, bez potrzeby zakladania dla nich przyczyn naturze przeciwnych, takich jak twoj bog, ktory -- jak już ci mowilem - miast dostarczyc wyjasnien, sam ich potrzebuje; że skoro nic mi po twoim bogu, jest on przeto absolutnie zbedny; i wreszcie, że istnieje wielkie prawdopodobienstwo, że to, co jest zbedne, jest niczym, a to, co jest niczym, nie jest bytem. Toteż aby przekonac sie, że twoj bog jest urojeniem, nie trzeba mi żadnego innego rozumowania jak takie, ktore dostarcza mi pewnosci, że jest on zbedny. KSIADZ Skoro sprawy tak sie maja, nie sadze, bym musial ci jeszcze mowic o religii. UMIERAJACY Dlaczegożby nie? To bardzo zabawne, do czego doprowadzili ludzie fanatyzm i glupote w kwestii religii. Wedlug mnie, to owe niebywale wybryki sprawiaja, że obraz ten, choc okropny, jest ciagle zajmujacy. Odpowiedz szczerze, a nade wszystko wyzbadź sie egoizmu: gdybym byl na tyle slaby, by dac sie nabrac na twe smieszne systemy o istnieniu basniowej istoty, ktora wymaga religii, to w jakiej formie mialbym, wedlug ciebie, oddawac jej czesc? Chcialbys, abym przyjal majaczenia Konfucjusza czy też niedorzecznosci Brahmy? Mam wielbic wielkiego weża Murzynow, slonce Inkow czy boga zastepow Mojżesza? Do ktorej z sekt Mahometa mam sie zwrocic? Albo ktora z chrzescijanskich herezji bylaby, twoim zdaniem, odpowiednia? Zważ dobrze swa odpowiedź. KSIADZ Czyż można o niej watpic?... UMIERAJACY A wiec to odpowiedź egoisty. KSIADZ Nie, dlatego polecam ci moja wiare, bo kocham ciebie jak siebie samego. UMIERAJACY I dlatego slucham podobnych bredni, bo kochamy sie wzajem bardzo slabo. KSIADZ Och, ktoż może zamykac oczy na cuda naszego boskiego odkupiciela! UMIERAJACY Ten, kto widzi w nim jedynie najzwyklejszego szelme i pospolitego oszusta. KSIADZ "Boże, ty slyszysz i nie grzmisz!" UMIERAJACY Nie, moj przyjacielu, nic sie nie stanie, ponieważ twoj bog, istota bezsilna albo rozumna, albo jaka tam jeszcze chcesz, ktora uznaje chwilowo jedynie z poblażliwosci dla ciebie lub, jesli wolisz, by zrozumiec twe poglady -- twoj bog wiec, powiadam, jesli istnieje, tak jak wierzysz w to oblakanczo, nie mogl starac sie nas przekonac srodkami rownie smiesznymi jak wyobraża to sobie twoj Jezus. KSIADZ Cos podobnego! Proroctwa, cuda, meczennicy -- to wszystko nie dowody? UMIERAJACY Jakże chcesz, w zgodzie z logika, bym mogl przyjac za dowod cos, co samo w sobie potrzebuje dowodu? Aby proroctwo stalo sie dowodem, trzeba by mi najpierw upewnic sie calkowicie co do jego zaistnienia. Otoż fakt taki zostal zapisany na kartach historii i dlatego nie może miec on dla mnie wiekszej wartosci niż wszystkie inne fakty historyczne, z ktorych trzy cwierci jest mocno watpliwych. Jesli jeszcze dodam do tego bardziej niż prawdopodobne oznaki, że przekazali mi je jedynie interesowni historycy, to, jak widzisz, mam wiecej niż pelne prawo watpic. A poza tym, ktoż mi udowodni, że owo proroctwo nie nastapilo post factum? Że nie bylo ono rezultatem praktyk najzwyklejszej pod sloncem polityki, takiej, co to szczesliwe panowanie widzi w rzadach sprawiedliwego krola, tak jak mroz dostrzega zima? A jesli tak, to jakże chcesz, by tak bardzo potrzebujace udowodnienia proroctwo moglo samo stac sie dowodem? Co do twych cudow, to im także nie dam sie zwiesc. Czynil je każdy szelma, a każdy glupiec w nie wierzyl. Aby przekonac sie o prawdziwosci jakiegos cudu, musialbym byc pewny, że wydarzenie, ktore w ten sposob nazywasz, jest absolutnie przeciwnie prawom natury, bo to jedynie może uchodzic za cud, co jest sprzeczne z natura: a ktoż zna ja na tyle, by osmielal sie twierdzic, iż w tym dokladnie punkcie konczy sie ona i dokladnie w tamtym punkcie cos wykracza poza nia? Dwie tylko rzeczy starcza do uwierzytelnienia rzekomego cudu: kuglarz i baby. To wszystko, nie szukaj dla nich innych źrodel; postepowali tak wszyscy neofici i co dziwniejsze, wszyscy znaleźli glupcow, ktorzy im uwierzyli. Twoj Jezus nie dokonal niczego bardziej niezwyklego od Apoloniusza z Tyany, jednakże nikomu nie przyszlo do glowy brac tego ostatniego za boga. Co sie tyczy twoich meczennikow, to sa to z cala pewnoscia najslabsze sposrod wszystkich twoich argumentow. By stac sie meczennikiem, trzeba tylko zapalu i odpornosci. A jesli nawet znajdzie sie tyluż meczennikow innej sprawy, nie upoważni mnie to nigdy, aby uważac jedna za lepsza od drugiej, przeciwnie -- przyjme raczej, że obie sa żalosne. Och, moj przyjacielu, jesli prawda jest, że twoj bog, ktorego mi glosisz, istnieje, mialżeby on potrzebowac cudow, meczennikow i proroctw, by ustanowic swe krolestwo? A jesli, jak powiadasz, dzielem jego jest ludzkie serce, to czyż nie tam powinien byl on umiescic swiatynie swego prawa? Prawa rownego dla wszystkich, bo pochodzacego od sprawiedliwego boga? Nieodparcie wyryte byloby ono we wszystkich sercach, jak swiat dlugi i szeroki; podobni do siebie przez ow organ delikatny i czuly, wszyscy ludzie byliby rownież podobni sobie przez hold skladany bogu, od ktorego je otrzymali; wszyscy kochaliby go na jeden tylko sposob, jednakowo czcili i slużyli mu, i niemożliwe byloby tak nie znac owego boga, jak opierac sie tajemnemu pociagowi ku jego religii. A zamiast tego, coż widze po calym swiecie? Co kraj to inne bostwo, im bardziej rożnia sie ludzie i ich wyobraźnia, tym wiecej sposobow slużenia im. I taka wielosc przekonan, w ktorej moj wybor jest fizyczna niemożliwoscia, bylaby, wedlug ciebie, dzielem sprawiedliwego boga? Daj spokoj, klecho, obrażasz tylko swego boga, przedstawiajac mi go w taki sposob; pozwol mi negowac go calkowicie, bo jesli istnieje, moim niedowiarstwem obrażam go o wiele mniej niż ty swymi bluźnierstwami. Odzyskaj rozum, klecho: twoj Jezus nie jest wiecej wart od Mahometa, Mahomet od Mojżesza, a wszyscy trzej nie sa lepsi od Konfucjusza, ktory przynajmniej wskazal kilka dobrych zasad, podczas gdy tamci tylko gadali od rzeczy. Na ogol jednak wszyscy ci ludzie to zwykli oszusci; kpil z nich filozof, uwierzyl w nich motloch, a sprawiedliwosc powinna byla kazac ich powiesic. KSIADZ Niestety, uczynila to tylko wobec jednego z nich. UMIERAJACY Bo też i on najbardziej na to zaslugiwal. Byl to wichrzyciel, buntownik, oszczerca, szelma, libertyn, prymitywny blagier i niebezpieczny niegodziwiec. Posiadal sztuke oszukiwania ludzi, przez co zaslużyl na kare w panstwie, do ktorego należalo podowczas krolestwo Jerozolimy. Dobrze wiec uczyniono, pozbywajac sie go i jest to byc może jedyny przypadek, kiedy moje zasady, nadzwyczaj lagodne i tolerancyjne, moga uznac surowosc Temidy. Wybaczam wszelkie bledy, wyjawszy te, ktore moga okazac sie niebe...
Napisane przez hogan - 18-08-2024, 20:21
Tak, na Netflixie jest ubawa2
Napisane przez bonaparte - 18-08-2024, 19:46
Rzeczywiście jest taki film na podstawie tych książek i to na Netflix. .O
Może obejrzę z ciekawości jak już przeczytam całą trylogię.
Napisane przez hogan - 17-08-2024, 19:58
A ja film niedawno o tym oglądałam ubawa
Napisane przez bonaparte - 17-08-2024, 12:51
[Obrazek: 565780-352x500.jpg]


Bardzo dobra książka. Takie science fiction ale z tych bardzo dobrych. 

Są trzy części kupiłem sobie wszystkie trzy więc niedługo zacznę czytać drugą.
Ten wątek ma jeszcze 10 odpowiedzi. Przeczytaj całość.