Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez hogan - 03-08-2023, 19:06
Jak dla mnie, w punkt
Napisane przez uii - 03-08-2023, 18:21
(03-08-2023, 14:49 )hogan napisał(a): Jasiu, wrzuciłeś list do skrzynki...W jaki..... punkt ? Jakos nie łapie płęty tych wierszykow .
Wiersz, w punkt!
Moze dlatego ze z bólem ale glosowalem na pis i jestem kosmaty.
Co ogolnie jak wiadomo zle działa na rozum.Nastawienie mam nieodpowiednie moze?
Swoją deogą czemu nima dobrych dowcipów anty pis? Masa ale takie jakies przedszkolne....
Cala elyta intelektualna , artystyczna po tamtej stronie i bryndza . Smutno lubie dowcipy, obojetnie w kórą strone.
Napisane przez hogan - 03-08-2023, 14:49
Jasiu, wrzuciłeś list do skrzynki... 
Wiersz, w punkt!

Wiersz, w punkt!
Napisane przez Dezyderiusz - 03-08-2023, 13:46
"O Mariuszu kłamczuchu i jego szefie" - Dezyderiusz
- Pozbierałeś Mariuszu ruskie rakiety w lesie, jak prosiłem?
- Rakiety, proszę prezesa? Rakiety? Pozbierałem, wodzu miły!
- Nie kłamiesz,Mariuszku? Lepiej przyznaj się kochanie!
- Jak szefa kocham, proszę szefa, że nie kłamię!
- Oj, Mariuszku kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę prezesa!
-Pinokio zwany Mateuszem czeka na ten złom, więc daj mi słowo.
- No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
Rakiety były dla Pinokia Mateusza,
A las był zielony,
A rakieta...no, taka... tego...
Nic takiego nadzwyczajnego,
A na rakiecie - nazwa producenta
I Dniepropietrowsk... i ta ulica z numerem.
I pamiętam wszystko:
Że głowica była z czerwoną gwiazdą,
A jak wyciągałem ją osobiście z rowu,
To przechodził jakiś grzybiarz,
I jeden oficer też wyciągał,
Wysoki - wysoki,
Taki wysoki, że jak wyciągał, to kucał,
I jechał quad... i trąbił..,
I szły jakieś seksowne dziewczynki,
Jak na własnych barkach rakietę wyciągałem...
Prezes głową pokiwał,
Otworzył szeroko swe przepiękne oczęta ze zdumienia:
Oj,Mariuszku,Mariuszku!
Przecież ja ci wcale nie kazałem
Żadnych rakiet poszukiwać!...ino durniu białoruskich śmigłowców.
- Pozbierałeś Mariuszu ruskie rakiety w lesie, jak prosiłem?
- Rakiety, proszę prezesa? Rakiety? Pozbierałem, wodzu miły!
- Nie kłamiesz,Mariuszku? Lepiej przyznaj się kochanie!
- Jak szefa kocham, proszę szefa, że nie kłamię!
- Oj, Mariuszku kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę prezesa!
-Pinokio zwany Mateuszem czeka na ten złom, więc daj mi słowo.
- No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
Rakiety były dla Pinokia Mateusza,
A las był zielony,
A rakieta...no, taka... tego...
Nic takiego nadzwyczajnego,
A na rakiecie - nazwa producenta
I Dniepropietrowsk... i ta ulica z numerem.
I pamiętam wszystko:
Że głowica była z czerwoną gwiazdą,
A jak wyciągałem ją osobiście z rowu,
To przechodził jakiś grzybiarz,
I jeden oficer też wyciągał,
Wysoki - wysoki,
Taki wysoki, że jak wyciągał, to kucał,
I jechał quad... i trąbił..,
I szły jakieś seksowne dziewczynki,
Jak na własnych barkach rakietę wyciągałem...
Prezes głową pokiwał,
Otworzył szeroko swe przepiękne oczęta ze zdumienia:
Oj,Mariuszku,Mariuszku!
Przecież ja ci wcale nie kazałem
Żadnych rakiet poszukiwać!...ino durniu białoruskich śmigłowców.
Napisane przez Fedorowicz - 05-03-2023, 17:34
(05-03-2023, 15:05 )Filip napisał(a): Dobre.Coś w tym jest !
Oj coś wena też mnie naszła:
Kradniesz ty
Kradnę i ja
W fundacji
Spółce państwowej
Z rodziną
I z kochanką
Zapytał dziennikarz
Ten niemiecki
Szkaradny
Dlaczego kradniecie?
Bo tamci
Też kradli
Napisane przez Filip - 05-03-2023, 15:05
Dobre. 
Oj coś wena też mnie naszła:
Kradniesz ty
Kradnę i ja
W fundacji
Spółce państwowej
Z rodziną
I z kochanką
Zapytał dziennikarz
Ten niemiecki
Szkaradny
Dlaczego kradniecie?
Bo tamci
Też kradli

Oj coś wena też mnie naszła:
Kradniesz ty
Kradnę i ja
W fundacji
Spółce państwowej
Z rodziną
I z kochanką
Zapytał dziennikarz
Ten niemiecki
Szkaradny
Dlaczego kradniecie?
Bo tamci
Też kradli
Napisane przez Fedorowicz - 05-03-2023, 12:15
(11-02-2022, 21:49 )Dezyderiusz napisał(a): "W marychowym chruśniaku"Dezyderiusz, jakby rządziło skrajne lewactwo to już byś siedział w obozie FEMA zaszczepiony przeciw wszystkim chorobom, wysterylizowany, przetestowany, w kagańcu, z wszczepionym mikroczipem i jadłbyś robaki.
W marychowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliście przybyłe tej nocy pnącza marychy.
Palce miałaś na oślep spaprane ich sokiem.
Jaro złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał Atnoni spory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś pisowiec kosmaty.
Duszno było od dziwnych roślinek, któreś, szepcząc, rwała,
A szept wasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdy Jarosław wargami wygarniał z podanej mu dłoni
Owoce, przepojone wonią premiera ciała.
I stały się skręty narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła wargą spoconego Ziobrę,
Porwał twoje dłonie — oddałaś w skupieniu,
A uprawa konopi trwała wciąż dookoła.
Napisane przez cichutkiszept - 12-02-2022, 9:13
Dobre,
Napisane przez hogan - 11-02-2022, 22:51
Nie no, dobre to to
Skoro się uśmiałam, to znaczy, że dobre
Skoro się uśmiałam, to znaczy, że dobre
Napisane przez Dezyderiusz - 11-02-2022, 21:51
Anżej miał w pysku ser ogromny;
Jaro, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł:...
Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię!
Cóż to za oczy!
Ich blask aż mroczy!...
A pióra jakie!...
A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie.
Więc Anżej w kantaty; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł,Jaro go porwał i Anżeja zostawił.
Jaro, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł:...
Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię!
Cóż to za oczy!
Ich blask aż mroczy!...
A pióra jakie!...
A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie.
Więc Anżej w kantaty; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł,Jaro go porwał i Anżeja zostawił.
Ten wątek ma jeszcze 10 odpowiedzi. Przeczytaj całość.
