Odpowiedź w wątku: Twój wypadek
Login:
Temat:
Ikona posta
ubawa2 ubawa zdziwienieke zenetelme helous dooku gwizdze brawo wsydzamsie lofwk5i8 tease2 cwaniak foll bezradny boisie p9omidorg laie zhm jenyzor plotkiki [ więcej ]
Wiadomość:
Opcje posta:

Subscription method:






Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez hogan - 09-11-2020, 21:57
To prawda. Problem u koni z nogami, to śmiertelny problem. Czasem uda się wyleczyć jakąś kontuzję ale
to są wyjątki. No nic nie poradzisz, życie...
Napisane przez - 09-11-2020, 21:32
(05-11-2020, 17:02 )hogan napisał(a):  Co Wy chcecie od tych biednych zwierząt, one i tak już nie wiedzą gdzie się poruszać ubawa
Żartuję ale faktycznie, może jestem podła ale najbardziej w tym wszystkim, szkoda zwierząt.
Dziś, to tak na marginesie... zwróciłam uwagę na to, jak na mnie w czasie spaceru patrzy Heron.
No nieraz widziałam, codziennie pewnie ale teraz patrzyłam pod innym kątem i dotarło do mnie, że
on wręcz próbuje na wszelkie możliwe sposoby się przypodobać, robi wszystko aby iść idealnie.
No ideał chodzący! ubawa2  A mi w sercu tak się go żal zrobiło... bo co on winny, że nie żyje na wolności...
Bardzo mi zal tych dwoch koni.Nawet chcialem jednego wziac od gospodarza,zeby nie trafil do rzezni.Ale odradzil mi-powiedzial:"wezmiesz, zaplacisz weterynarzowi 20k zl,a i tak  kon moze nie chodzic i sie meczyc z zle  zrosnieta pecina".
Napisane przez hogan - 08-11-2020, 14:06
Kocham go całą sobą ale on nadal patrzy na mnie tak, jakby próbował zrozumieć każdy mój ruch i dzięki
temu aby sam mógł zrobić wszystko to, co mi się podoba. Totalne niewolnictwo, z tym mi się to skojarzyło... okropnie
to smutne :smutek:
Napisane przez karbon - 08-11-2020, 2:35
Bo zwierzęta chcą zrobić wszystko by się człowiekowi przypodobać.
Zanim nie powstanie miłość. Później to już jest zupełnie inna historia.
Napisane przez hogan - 05-11-2020, 17:02
Co Wy chcecie od tych biednych zwierząt, one i tak już nie wiedzą gdzie się poruszać ubawa
Żartuję ale faktycznie, może jestem podła ale najbardziej w tym wszystkim, szkoda zwierząt.
Dziś, to tak na marginesie... zwróciłam uwagę na to, jak na mnie w czasie spaceru patrzy Heron.
No nieraz widziałam, codziennie pewnie ale teraz patrzyłam pod innym kątem i dotarło do mnie, że
on wręcz próbuje na wszelkie możliwe sposoby się przypodobać, robi wszystko aby iść idealnie.
No ideał chodzący! ubawa2 A mi w sercu tak się go żal zrobiło... bo co on winny, że nie żyje na wolności...
Napisane przez karbon - 05-11-2020, 16:47
Oj tam...
Nie konie ale krowa. Wybiegła z gospodarstwa zza drzew bo się wystraszyła przy dojeniu (wg gospodyni).
Nie miałem czasu na reakcję. Jedynie odbiłem w lewo. Krowa wybiegła za drzew, z gospodarstwa z prawej. Niestety nie udało się jej ominąć. Widok sunącej krowy na kolanach po asfalcie pamiętam do dziś. Bardzo mi jej szkoda. Żona (Wtedy jeszcze nie żona. Tylko randkowaliśmy) ze szkłami od szyby i sierścią krowy na policzku. Najpierw przyjechał weterynarz, potem policja i na koniec karetka. Zajebista kolejność. Krowę uśmiercili, potem przyszłą żonę odwieźli do szpitala a mnie zatrzymali na miejscu zdarzenia do wyjaśnień. Zajebiście się wtedy czułem. Na szczęście znajomi to widzieli i przekazali wiadomości ze szpitala że wszystko ok i przywiozą "Żonkę" do domu.
Co do samochodu to podobne uszkodzenia. Cały przód i cały bok. Ale kiedyś robili solidne auta i został naprawiony (Polonez "Borewicz"). Służył później jeszcze długo.
Miło wspominam ten pojazd. Sytuację oczywiście nie miło. Ale miałem ich sporo więc był czas przywyknąć. Zresztą przy takiej ilości przejechanych kilometrów trudno nie mieć zdarzeń...
Napisane przez hogan - 03-11-2020, 22:49
W takim razie Janie66, biedne konie...
Napisane przez Jan66 - 03-11-2020, 20:44
Sierpien 2019.Predkosc okolo 50 km/h (gesto zabudowana wies). Niespodziewanie 2 konie wybiegly przed maske,jeden polozyl sie na masce i zaraz zsunal sie, drugi uderzyl w bok auta.Pierwszy zlamanie peciny, za kilka dni do rzezni, drugi uszkodzenie chyba kolana, zamiesiac do rzezni.Auto uszkodzenia: [eknieta przednia szyba, pogieta maska, prawy przedni blotnik, prawe drzwi. Ja bez obrazen.
Napisane przez Siwy - 24-04-2018, 21:07
Miałem kilka i ślady po nich również pozostały. Ale w formie blizn jedynie.
Po rowerowym byłem przeszło godzinę cerowany na łebie, czole. Już prawie nie widać, chyba że ktoś się dokładnie przyglądnie.
W samochodowych byłem jako pasażer. Jeszcze coś by się znalazło, ale ze względu na późną porę daruję sobie wynurzenia.
Napisane przez jozekkg - 24-04-2018, 7:04
W dzieciństwie miałem wypadek rowerowy. Skończyło się kilkoma szwami na głowie.
Co do samochodowych, to na szczęście jeszcze nie miałem, ale kilka razy o mały włos...
Ten wątek ma jeszcze 10 odpowiedzi. Przeczytaj całość.